RABKA-ZDRÓJ: Maszt ma powstać także przy samym szlaku na Maciejową. "Będziemy słynni z wież - ale nie jak Ochotnica z widokowych, tylko przesyłowych" - alarmują mieszkańcy.
Nie jest to atrakcja, którą powinno promować się uzdrowisko. Tymczasem kolejne konstrukcje powstają momentalnie ku zaskoczeniu sąsiadów, a już z następnymi inwestorzy tylko czekają na odpowiedni czas. Sprawa trafiła na posiedzenie komisji uzdrowiskowej, na które przyszło blisko dwadzieścioro mieszkańców. Padały argumenty tak o szkodliwości dla zdrowia mieszkańców, jak i niszczeniu krajobrazu, a nawet dróg dojazdowych podczas stawiania samej konstrukcji.Maszt przy pomniku Burzana
Jak zauważyli mieszkańcy ul. Bystrej, maszt przy niej powstał niedawno... z zaskoczenia.
Słynny, oprotestowany przed laty maszt stoi na Słonem, na stoku Grzebienia. Nie pomogło tu zaskarżenie sprawy przez miasto do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
W sumie wydano już dziewięć decyzji lokalizacyjnych, a dziesiąta jest w trakcie procedowania. Maszty mamy mieć w Rdzawce, Ponicach, Rabce przy ul. Poniatowskiego, czy ul. Sądeckiej - U Łopaty. Kontrowersje budzi także lokalizacja dwóch następnych konstrukcji przy czerwonym szlaku na Maciejową w okolicach tablicy upamiętniającej konia Burzana.
- Zwrócili się o warunki lokalizacyjne dwa lata temu. Dziewięć miesięcy minęło, urząd wydał warunki. Zaskarżaliśmy to, że to przy szlaku, zasięg oddziaływania większy. Niestety, sąd uznał, że nie jesteśmy stroną. Nasza działka jest blisko, po drugiej stronie drogi, ale nie sąsiaduje bezpośrednio z działką, na której mają stanąć dwa maszty - tłumaczy jeden z mieszkańców.
Jak przekonuje, z odpowiedzi, którą dostał z nowotarskiego starostwa wynika, że maszt ma mieć 56 metrów wysokości.
Bo proceder jest taki...
- Dlaczego urząd nie podejmie uchwały zakazującej stawiania takich masztów? - dopytywała jedna z rabczanek na sali.
Jak przekonuje radna Ewa Świder, wszelkie procedury z pozwoleniami na budowę w takich przypadkach odbywają się wyjątkowo szybko, a strony mają jedynie siedem dni na odwołanie.
- Proceder jest taki, że przychodzi sąsiad do sąsiada, że potrzebuje poprowadzić prąd na działkę nie mówiąc po co. A on daje to pod budowę masztu. Mi już grozili przez telefon, że jak nie przestanę gadać o masztach, to się wezmą za mnie. W Ponicach ma powstać maszt na 57 metrów i to prawdopodobnie przejdzie. On ma "pospinać" ze sobą wszystkie okoliczne maszty - zauważa Ewa Świder.
Radna przekonuje, że istnieje jeszcze jedna praktyka inwestorów.
- Oni to robią zazwyczaj w wielkim tygodniu, kiedy ludzie nie wychodzą z domów. Myśmy pojechali za tydzień to było już za późno na odwołanie.
"Jesteśmy samorządem tylko z nazwy"
Pytany, co może zrobić w tej sprawie, burmistrz rozkłada ręce, przyznając wprost:
- W tej sprawie zostaliśmy samorządem tylko z nazwy. Nie mamy na to wpływu. Kolejne zmiany przepisów tylko bardziej je liberalizują. To idzie w takim kierunku. Zaproponowałem w ministerstwie cyfryzacji, że zorganizuję tu spotkanie. Powiedzieli, że bardzo chętnie przyjadą, by powiedzieć jakie to wielkie szczęście dla nas mieć te maszty - nie kryje złości Leszek Świder.
Ewa Wójcik, przewodnicząca komisji uzdrowiskowej zaproponowała, by podjąć rezolucję skierowaną do odpowiednich ministerstw i parlamentarzystów.
- To wszystko słuszne, ale musimy podjąć bardziej radykalne działania. Zastanowić się gdzie uderzyć, by ten głos był słyszalny - przekonywał Rafał Hajdyła, przewodniczący rady miejskiej. - Dobrą drogą byłoby przygotowanie uchwały ze szczególnym uzasadnieniem zawierającym wszelkie działania uzdrowiska - wszystko co definiuje Rabkę jako uzdrowisko. My mamy profil leczniczy, a przepisy nas nie chronią.
- To droga donikąd. Będę wstrętna, ale usprawiedliwiona. Może powinniśmy zaskarżyć - tych którzy wydzierżawiają działki pod maszty o szkodliwe działanie i odszkodowanie. Może by przestraszyć innych, by nie szli na takie umowy? - dodała jedna z mieszkanek.
"Załóżmy stowarzyszenie"
- Postawić znaki ograniczające tonaż samochodów, by nie wjechali pod pomnik konia - zawołał ktoś z sali.
Radny Robert Skipiała przyznał, że po rozmowach z aktywistą, który "pół życia walczył z masztami" usłyszał, że sprawa jest przegrana, a lobby firm jest tak silne, że nie sposób mu się przeciwstawić.
- Nie zgadzam się z tą retoryką, że nie można nic zrobić. Paru mieszkańców dzierżawi działkę, a gro ludzi na tym traci. Teść jak się dowiedział o maszcie, zaczął blokować, ale to walka jednej osoby. Będziemy słynni z wież - ale nie jak Ochotnica z widokowych tylko przesyłowych. Jest tu tylko dwadzieścia osób zainteresowanych czy poszkodowanych. Ludzie nie mają świadomości zagrożenia - przekonywała inna z uczestniczek posiedzenia proponując założenie stowarzyszenia.
Konkluzją dyskusji jest pomysł przygotowania rezolucji i poproszenie o poradę prawniczki obsługującej urząd. Co to da? Zobaczymy.
Józef Figura




B.trafne i merytoryczne komentarze:
?Dobrze że nie wyborca tego,
?W odpowiedzi do...,
?Mieszkaniec Powiatu,
?Obserwator2,
?Tymitunie,
a odpowiadający na te komentarze radny Piotr W. niech w końcu zacznie pracować, bo sama obecność na sesjach, imprezach, pozowanie do zdjęć, podawanie ręki... to mydlenie oczu, a nie praca dla dobra mieszkańców/wyborców. Można przytaczać wszystko co pan obiecał 2 lata temu a nic nie zrobił, ale po co? Pan najlepiej wie! Czas robić a nie gadać bo czas na poprawę swojego wizerunku tylko przez pana - skończył się. Najwyższy czas zacząć robić a nie gadać/pisać i przekomarzać się w swoim nic nie robieniu. Najwyższy czas.