Poszło nie tylko o potrzebne pieniądze, ale także brak dyskusji i dialogu z radnymi.
By zaciągnąć nieoprocentowany kredyt na 10 lat w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska, konieczna była zgoda rady gminy. A ponieważ czas naglił, dodatkowa, nadzwyczajna sesja została zwołana na dwa dni przed zaplanowanymi obradami.A wójta znowu nie ma
Szybko okazało się, że dyskusja jest bezprzedmiotowa, bo już po kilku minutach radni nie zgodzili się na wprowadzenie zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Bez tego podjęcie uchwały o zaciągnięciu pożyczki w WFOŚ, było niemożliwe. Jednak dyskusja rozgorzała, choć mniej niż o śmieciarce mówiono o wójcie Stanisławie Tkaczyku i braku dialogu z radnymi.- Jestem w szoku, że wójt chce zadłużyć gminę na milion w celu zakupu sprzętu, który owszem, jest niezbędny - zauważył radny Marcin Królczyk. - Ale podzwoniłem po firmach zajmujących się dystrybucją tego typu sprzętu. Okazuje się, że można znaleźć np. model rocznik 2019 za maksymalnie 300 tys. zł, który bezawaryjnie posłuży 10-15 lat. Pytałem co w sytuacji zakupu nowego sprzętu? Nie pojeździ dłużej niż 20 lat, jeśli w ogóle tyle wytrzyma. Czyli za ten milion jesteśmy w stanie obstawić śmieciarki na 40 lat a nie 20! Czy tu chodzi jedynie o to, by zrobić sobie fajne zdjęcie z nową śmieciarką? - dywagował radny.
" Wójt ma to gdzieś"
Franciszek Plewa, przewodniczący rady gminy podkreślił, że nie było żadnej dyskusji na ten temat z wójtem.
- Także jego nieobecność na sesji świadczy o braku jakiegokolwiek porozumienia z radą. W uchwale nie ma żadnej informacji o odsetkach. Nie było chęci do rozmów ani w szerokim ani wąskim gronie. Na komisjach wójta też nie było. Biorąc taki kredyt paraliżujemy budżet gminy na lata. My dyskutujemy o sprawach strategicznych, a wójt ma to gdzieś - podkreślił przewodniczący.
Sposób odbioru odpadów w Krościenku różni się od tego, jak to się robi w sąsiednich samorządach. Tutejszy zakład komunalny dysponuje dwoma śmieciarkami, które odbierają odpady z gminnych miejscowości. Samochody odwożą to do Tylmanowej, gdzie swoją bazę ma Empol i to on dalej zagospodarowuje odpady sortując i wywożąc do recyklingu, lub na wysypisko.
"Nie potrafimy nic załatwić"
Tymczasem jedna ze śmieciarek ma już 21 lat i 230 tys. km przebiegu. Jak przekonywał kierownik zakładu komunalnego, skrzynia biegów w pojeździe jest na wykończeniu, kolejne części też się psują, a naprawę wyceniono na 60 tys. zł. Jeśli samochód całkiem "padnie" koszt wynajmu podobnego sięgnie kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.
- Co rok bierzemy 2 mln zł kredytu. Inne gminy mają po dwadzieścia milionów na inwestycje, a my cztery i to tylko z tego co przeszło niewykorzystane z zeszłego roku! Prawie siedemdziesiąt procent wydatków idzie na wynagrodzenia. Nie potrafimy żadnych funduszy załatwić u marszałka, jedynie u wojewody, gdy ktoś zrezygnował. Niech wójt weźmie się do działania. Dlaczego go ciągle nie ma? - irytował się radny.
"Nie jesteśmy gminą zmarginalizowaną"
Jednak zastępca wójta Grzegorz Górka tłumaczył, że gmina staje do każdego naboru czy to na drogie rolne, remizy czy przydomowe oczyszczalnie ścieków. Przygotowywany jest wniosek na ścieżkę rowerową, by połączyć Velo Dunajec z Velo Czorsztyn.
- Jednak nie wszystkie programy są dedykowane dla nas. Nie jesteśmy w Zintegrowanym Obszarze Terytorialnym, nie jesteśmy też gminą zmarginalizowaną z czego chyba trzeba się cieszyć. Aktualnie jest około dwudziestu wniosków złożonych - podsumował zastępca wójta.
Na koniec radni musieli formalnie przegłosować projekt uchwały, na którą i tak wcześniej odrzucili finansowania w WPF. Wszyscy byli przeciw zaciągnięciu kredytu na śmieciarkę.
fi/




Jesteśmy na dorobku i nie stać nas na nowy wóz strażacki.