RABKA-ZDRÓJ. Kilkudziesięcioletnie drzewo jest jednym z czterdziestu wycinanych tej zimy w Rabce. Zdecydowana większość z nich usunięta została z rabczańskiego parku.
Jesion, choć z zewnątrz wydaje się zdrowy i dorodny jest - jak przekonują pracownicy - pusty u podstawy. Drzewo groziło więc upadkiem na ul. Orkana lub stojący za nim budynek gabinetów lekarskich. W związku z wycinką konieczne było na tym odcinku zamknięcie ul. Orkana. Przejazd tędy będzie niemożliwy do około godz. 11. Policja w tym miejscu kieruje na objazdy.Zapewne jeszcze dwa lata temu podobna wycinka budziłaby spore protesty. Jednak po tragicznym wypadku, do którego doszło 1 kwietnia 2024 roku, władze miasta wydają się przywiązywać większą wagę do sprawdzania stanu drzew. Przypomnijmy, że wówczas śmierć ponieśli 42-letnia matka i jej 7-letniego synka oraz 70-letnia kobieta przygnieceni podczas wichury przez walący się jesion.
Cała trójka, przechodząc alejką obok szpitala kardiologicznego nie miała szans na ratunek - wielkie drzewo runęło wprost na nich. Choć akcja rozpoczęła się szybko, a na miejsce wezwano śmigłowce ratunkowe i karetki - nie udało się uratować żadnego z poszkodowanych.
Wkrótce po tragedii nowotarska prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, pracowników urzędu miejskiego w Rabce-Zdroju w związku z nieumyślnym spowodowaniem śmierci.
Niedawno prokuratura uznała jednak, że był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Pisaliśmy o tym: " Trzy osoby zginęły - winnych brak. Prokuratura umorzyła śledztwo ws. tragedii w rabczańskim parku"
fi/













