Gdzie uciekać w sytuacji zagrożenia? Jak posługiwać się bronią? Czy Zakopane jest gotowe na kryzys? - Te pytania padały na sesji Rady Miasta Zakopanego. Burmistrzowie mówią o latach zaniedbań, ale sami dają przykład - połowa zarządu miasta ma czynne pozwolenie na broń i regularnie ćwiczy na strzelnicy.
Podczas czwartkowej (26 lutego) sesji Rady Miasta Zakopanego ponownie wybrzmiał temat obrony cywilnej i miejsc schronienia.- Gdzie ci ludzie mają się udać jak będzie sygnał alarmowy? W góry mają iść jak teraz jest zima i zagrożenie lawinowe? - pytał radny Józef Figiel wykazując zaniedbania w sferze obrony ludności cywilnej w Zakopanem.Burmistrzowie przyznają, że zaniedbania w tej sferze sięgają dziesiątek lat i nie dotyczą tylko Podhala i Zakopanego, ale całego kraju. Informują także, że robią co mogą, aby nadrobić braki w infrastrukturze. Zajmie to jednak dużo czasu.
- Środki na Obronę cywilna są rekordowe. Te środki we poprzednich latach były na poziomie 10-20 tys. zł. Cieszę się, że to się zmieniło. W zeszłym roku wydaliśmy ponad 2 mln zł na Obronę Cywilną, w tym 1,3 mln zł to środki z województwa. W tym jest wliczony wóz dla OSP Olcza. W tym roku również mamy zarezerwowane duże środki. Jest pod tym względem o ponad 100 razy lepiej - poinformował Bartłomiej Bryjak, wiceburmistrz Zakopanego.
Wiceburmistrz wspomniał także, że nie trzeba czekać, aż coś zostanie podane, tylko działać i szkoli się samemu. Podał jako przykład obecne władze miasta. - Z naszej czwórki dwie osoby mają pozwolenie na broń i świecą przykładem i ćwiczą, żeby w razie potrzeby móc stanąć w obronie ojczyzny. Jeszcze w historii gminy tak nie było, żeby 50% kierownictwa miało ważne pozwolenie na broń i regularnie ćwiczyło umiejętność strzelania - mówił.
em/s







