Jedni bagatelizują sprawę przyznając, że przecież to wieś, inni dramatyzują, że to inny zapach niż ten, jaki roztacza się wokół swojskiej gnojówki. Ale faktem jest, że od kilku dni w Jabłonce coś śmierdzi.
Od ubiegłego piątku mieszkańcy Jabłonki zaczęli zwracać uwagę na bardzo intensywny zapach unoszący się w miejscowości. "Wiele osób mówi o tym w pracy, w sklepach i na ulicy, a w internecie zaczynają pojawiać się wpisy mieszkańców na ten temat. Mimo tego, jak dotąd, nie pojawiła się żadna oficjalna informacja ze strony gminy wyjaśniająca, skąd ten zapach może pochodzić" - pisze w mailu do naszej redakcji jeden z mieszkańców.Tylko, jak sprawdzić co śmierdzi, skoro śmierdzi w różnych miejscach i o różnym czasie?
Smród poczuł także wójt Stanisław Kasprzak. - Najbardziej można było to odczuć od piątku do niedzieli. Potem jakby mniej, ale sygnały docierają do nas z różnych miejsc. Wczoraj było go czuć także w samym centrum, a już dziś było zgłoszenie z okolic stacji paliw - zauważa.
Wójt przekonuje, że po otrzymaniu zgłoszenia wysyła pracowników, by na własny nos próbowali wywąchać co i skąd pochodzi. Ale na razie bez wyczuwalnego efektu.
Było też pytanie do Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, ale i tam rozłożyli ręce przyznając, że i tak w Polsce nie ma ustawy odorowej, która precyzyjnie określałaby dopuszczalne normy zapachu, tak jak ma to miejsce w przypadku hałasu.
Nawet więc "zmierzenie" smrodu niewiele wniesie, gdy i tak nie wiadomo, ile smrodu w powietrzu, w majestacie prawa, może się unosić.
Urzędnikom i mieszkańcom pozostaje więc nastawianie nosa i próba dotarcia do źródła po zapachu. Może dopiero wówczas można będzie ukarać smrodzącego oczywiście o ile smród pochodzenie ma sprzeczne z przepisami.
fi/



