Tatrzańskie Otulisko przesłało nam odpowiedź na wystosowane wczoraj stanowisko Konwentu Tatrzańskiego w sprawie funkcjonowania nowotarskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Organizacja uważa, że komunikat samorządowców "wymaga jednego podstawowego uporządkowania".
Wójtowie napisali m. in, że w ich przekonaniu "do przestrzeni publicznej podawane są nieprawdziwe informacje, często niesprawdzone lub wyjęte z kontekstu". Marta Plewicka przysłała nam odpowiedź Tatrzańskiego Otuliska - podpisaną przez "obywateli i obywatelki zatroskane losem zwierząt". "Stanowisko Konwentu Tatrzańskiego wymaga jednego podstawowego uporządkowania.
Po pierwsze, zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom, uchwalanie programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi, zapobieganie bezdomności zwierząt, zawieranie umów ze schroniskiem oraz kontrola realizacji tych umów nie są przejawem dobrej woli samorządów ani szczególnej troski wykraczającej poza standard. Są to obowiązki ustawowe gmin, wynikające wprost z przepisów prawa, w szczególności z art. 11 ust. 1 oraz art. 11a ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt. Nie ma więc podstaw, by przedstawiać wykonywanie tych czynności jako argument sam w sobie przemawiający na korzyść systemu lub konkretnego podmiotu. Sam fakt wykonywania obowiązków publicznych nie stanowi jeszcze dowodu, że są one wykonywane prawidłowo, rzetelnie i w sposób podlegający społecznej kontroli.
Po drugie, w stanowisku powtarza się argument, że gminy od lat współpracują ze schroniskiem, co ma sugerować trwałość, stabilność i poprawność tego modelu. Taka argumentacja nie ma samodzielnej wartości dowodowej. Długotrwałość współpracy nie przesądza ani o legalności wszystkich działań, ani o ich prawidłowości, ani o zgodności z zasadami przejrzystości i rozliczalności. W sprawach publicznych znaczenie mają dokumenty, dane, sposób realizacji obowiązków i możliwość ich weryfikacji, a nie sam czas trwania relacji między jednostkami samorządu a schroniskiem.
Po trzecie, wskazanie, że rady gmin corocznie uchwalają programy opieki nad zwierzętami bezdomnymi, również nie może być przedstawiane jako okoliczność szczególnie odciążająca lub legitymizująca obecny stan rzeczy. Uchwalanie takich programów jest obowiązkiem wynikającym z art. 11a ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt. To samo dotyczy zawierania stosownych umów przez wójtów i burmistrzów, będących realizacją zadań własnych gmin określonych m.in. w art. 7 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Innymi słowy: opisano czynności, które organy i tak muszą wykonywać. W debacie publicznej należy odróżniać zwykłe wykonywanie ustawowego minimum od rzeczywistego wykazania, że system działa prawidłowo we wszystkich aspektach.
Po czwarte, twierdzenie, że "każda z naszych gmin prowadzi kontrole realizacji zawartych umów" i że "nie stwierdza nieprawidłowości", nie może zamykać sprawy. Weryfikacja prowadzona przez strony pozostające w relacji kontraktowej nie zastępuje społecznej kontroli, dostępu do informacji publicznej ani prawa obywateli do zadawania pytań o sposób wykonywania zadania publicznego, wynikającego wprost z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 1 ust. 1 i art. 4 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jeżeli schronisko wykonuje zadanie publiczne finansowane ze środków publicznych, to pytania mieszkańców, organizacji społecznych czy mediów nie są "nagonką", lecz elementarną formą kontroli obywatelskiej w demokratycznym państwie prawa.
Po piąte, przywołanie kontroli instytucjonalnych, w tym kontroli Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz Najwyższej Izby Kontroli, nie może prowadzić do wniosku, że dalsze pytania są bezprzedmiotowe lub nieuprawnione. Pozytywny wynik kontroli w określonym zakresie i czasie nie znosi prawa obywateli do stawiania dalszych pytań, żądania dokumentów, analizy sposobu wydatkowania środków publicznych, które zgodnie z art. 44 ust. 3 ustawy o finansach publicznych powinny być wydatkowane w sposób celowy i oszczędny, ani oceny praktyki działania schroniska. Kontrola państwowa i kontrola społeczna nie wykluczają się, lecz uzupełniają.
Po szóste, szczególnie problematyczny jest fragment, w którym krytykę przedstawia się jako "nagonkę na osoby, które swoje życie zawodowe poświęciły opiece nad zwierzętami". Taka konstrukcja przesuwa ciężar debaty z poziomu instytucjonalnego i prawnego na poziom emocjonalny i personalny. Tymczasem przedmiotem zainteresowania opinii publicznej nie powinny być deklaracje o poświęceniu, lecz sposób wykonywania zadania publicznego, standard przejrzystości, warunki realizacji umów, jakość nadzoru i gotowość do udostępniania informacji. W państwie prawa nie rozlicza się "poświęcenia", tylko zgodność działania z prawem i standardem jawności.
Po siódme, skoro sam Konwent podkreśla, że opieka nad bezdomnymi zwierzętami jest elementem systemu ustawowego, to tym bardziej należy przyjąć, że system ten musi pozostawać otwarty na ocenę publiczną. Im bardziej samorządy powołują się na ustawowy charakter zadania, tym mniej zasadny jest ton sugerujący, że pytania i krytyka są czymś niestosownym. Przeciwnie, właśnie dlatego, że jest to zadanie ustawowe, finansowane ze środków publicznych i wykonywane w imieniu wspólnot lokalnych, musi ono podlegać pełnej przejrzystości i ocenie.
W konsekwencji należy jasno powiedzieć: wykonywanie obowiązków ustawowych przez gminy nie jest aktem łaski ani szczególnej zasługi. Jest standardem, którego mieszkańcy mają prawo oczekiwać. To, że gminy uchwalają programy, zawierają umowy i prowadzą kontrole, nie kończy debaty, lecz dopiero otwiera pole do pytania, jak te obowiązki są wykonywane, na jakich dokumentach opiera się nadzór i czy system rzeczywiście działa w sposób przejrzysty, legalny i poddający się weryfikacji. Dlatego rzeczowa krytyka, pytania o dokumenty, wnioski o informację publiczną i publiczna debata nie są atakiem na samorząd ani na schronisko. Są normalnym następstwem tego, że mamy do czynienia z zadaniem publicznym wykonywanym w interesie mieszkańców i finansowanym z pieniędzy publicznych. Realizacja obowiązku ustawowego (art. 11 i 11a ustawy o ochronie zwierząt) nie jest zasługą organu, lecz jego minimum prawnego, który podlega kontroli, nie pochwałom.
Podhale przyjmuje co roku miliony turystów. Buduje infrastrukturę, rozwija się, inwestuje w wizerunek miejsca nowoczesnego, zadbanego i gościnnego. To region, który potrafi pokazać światu swoje najlepsze strony.
Tym większy jest kontrast, kiedy patrzy się na los zwierząt w schronisku w Nowym Targu. Bo tam nie ma nowoczesności. Nie ma standardu, który odpowiadałby ambicjom regionu. Są stare rozwiązania, warunki, które nie przystają do dzisiejszych możliwości, i podejście, które nie nadąża za tym, jak rozumiemy dziś odpowiedzialność za zwierzęta.
To nie jest kwestia pieniędzy. To jest kwestia wyboru.
Każda społeczność ma tradycję. Ale tradycja nie polega na tym, żeby utrwalać wszystko bez refleksji. To, co dobre należy chronić. To, co nie przystaje do współczesnych standardów należy zmieniać lub wygaszać.
Szacunek do życia, także tego najsłabszego, nie jest sprzeczny z tożsamością regionu. Jest jej naturalnym rozwinięciem.
Dlatego problem schroniska nie jest sprawą marginalną. Jest sprawą wizerunku i odpowiedzialności Podhala.
Bo jeżeli region, który chce być postrzegany jako nowoczesny i świadomy, nie potrafi zapewnić podstawowych warunków zwierzętom pozostającym pod jego opieką, to powstaje rozdźwięk, którego nie da się przykryć żadną narracją.
I to jest pytanie, przed którym dziś stoi Podhale:
-czy rozwój oznacza tylko inwestycje widoczne dla turystów,
-czy także standard tego, jak traktujemy tych, którzy są całkowicie od nas zależni?
Obywatele i obywatelki zatroskane losem zwierząt."
Po pierwsze, zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom, uchwalanie programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi, zapobieganie bezdomności zwierząt, zawieranie umów ze schroniskiem oraz kontrola realizacji tych umów nie są przejawem dobrej woli samorządów ani szczególnej troski wykraczającej poza standard. Są to obowiązki ustawowe gmin, wynikające wprost z przepisów prawa, w szczególności z art. 11 ust. 1 oraz art. 11a ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt. Nie ma więc podstaw, by przedstawiać wykonywanie tych czynności jako argument sam w sobie przemawiający na korzyść systemu lub konkretnego podmiotu. Sam fakt wykonywania obowiązków publicznych nie stanowi jeszcze dowodu, że są one wykonywane prawidłowo, rzetelnie i w sposób podlegający społecznej kontroli.
Po drugie, w stanowisku powtarza się argument, że gminy od lat współpracują ze schroniskiem, co ma sugerować trwałość, stabilność i poprawność tego modelu. Taka argumentacja nie ma samodzielnej wartości dowodowej. Długotrwałość współpracy nie przesądza ani o legalności wszystkich działań, ani o ich prawidłowości, ani o zgodności z zasadami przejrzystości i rozliczalności. W sprawach publicznych znaczenie mają dokumenty, dane, sposób realizacji obowiązków i możliwość ich weryfikacji, a nie sam czas trwania relacji między jednostkami samorządu a schroniskiem.
Po trzecie, wskazanie, że rady gmin corocznie uchwalają programy opieki nad zwierzętami bezdomnymi, również nie może być przedstawiane jako okoliczność szczególnie odciążająca lub legitymizująca obecny stan rzeczy. Uchwalanie takich programów jest obowiązkiem wynikającym z art. 11a ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt. To samo dotyczy zawierania stosownych umów przez wójtów i burmistrzów, będących realizacją zadań własnych gmin określonych m.in. w art. 7 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Innymi słowy: opisano czynności, które organy i tak muszą wykonywać. W debacie publicznej należy odróżniać zwykłe wykonywanie ustawowego minimum od rzeczywistego wykazania, że system działa prawidłowo we wszystkich aspektach.
Po czwarte, twierdzenie, że "każda z naszych gmin prowadzi kontrole realizacji zawartych umów" i że "nie stwierdza nieprawidłowości", nie może zamykać sprawy. Weryfikacja prowadzona przez strony pozostające w relacji kontraktowej nie zastępuje społecznej kontroli, dostępu do informacji publicznej ani prawa obywateli do zadawania pytań o sposób wykonywania zadania publicznego, wynikającego wprost z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 1 ust. 1 i art. 4 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jeżeli schronisko wykonuje zadanie publiczne finansowane ze środków publicznych, to pytania mieszkańców, organizacji społecznych czy mediów nie są "nagonką", lecz elementarną formą kontroli obywatelskiej w demokratycznym państwie prawa.
Po piąte, przywołanie kontroli instytucjonalnych, w tym kontroli Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz Najwyższej Izby Kontroli, nie może prowadzić do wniosku, że dalsze pytania są bezprzedmiotowe lub nieuprawnione. Pozytywny wynik kontroli w określonym zakresie i czasie nie znosi prawa obywateli do stawiania dalszych pytań, żądania dokumentów, analizy sposobu wydatkowania środków publicznych, które zgodnie z art. 44 ust. 3 ustawy o finansach publicznych powinny być wydatkowane w sposób celowy i oszczędny, ani oceny praktyki działania schroniska. Kontrola państwowa i kontrola społeczna nie wykluczają się, lecz uzupełniają.
Po szóste, szczególnie problematyczny jest fragment, w którym krytykę przedstawia się jako "nagonkę na osoby, które swoje życie zawodowe poświęciły opiece nad zwierzętami". Taka konstrukcja przesuwa ciężar debaty z poziomu instytucjonalnego i prawnego na poziom emocjonalny i personalny. Tymczasem przedmiotem zainteresowania opinii publicznej nie powinny być deklaracje o poświęceniu, lecz sposób wykonywania zadania publicznego, standard przejrzystości, warunki realizacji umów, jakość nadzoru i gotowość do udostępniania informacji. W państwie prawa nie rozlicza się "poświęcenia", tylko zgodność działania z prawem i standardem jawności.
Po siódme, skoro sam Konwent podkreśla, że opieka nad bezdomnymi zwierzętami jest elementem systemu ustawowego, to tym bardziej należy przyjąć, że system ten musi pozostawać otwarty na ocenę publiczną. Im bardziej samorządy powołują się na ustawowy charakter zadania, tym mniej zasadny jest ton sugerujący, że pytania i krytyka są czymś niestosownym. Przeciwnie, właśnie dlatego, że jest to zadanie ustawowe, finansowane ze środków publicznych i wykonywane w imieniu wspólnot lokalnych, musi ono podlegać pełnej przejrzystości i ocenie.
W konsekwencji należy jasno powiedzieć: wykonywanie obowiązków ustawowych przez gminy nie jest aktem łaski ani szczególnej zasługi. Jest standardem, którego mieszkańcy mają prawo oczekiwać. To, że gminy uchwalają programy, zawierają umowy i prowadzą kontrole, nie kończy debaty, lecz dopiero otwiera pole do pytania, jak te obowiązki są wykonywane, na jakich dokumentach opiera się nadzór i czy system rzeczywiście działa w sposób przejrzysty, legalny i poddający się weryfikacji. Dlatego rzeczowa krytyka, pytania o dokumenty, wnioski o informację publiczną i publiczna debata nie są atakiem na samorząd ani na schronisko. Są normalnym następstwem tego, że mamy do czynienia z zadaniem publicznym wykonywanym w interesie mieszkańców i finansowanym z pieniędzy publicznych. Realizacja obowiązku ustawowego (art. 11 i 11a ustawy o ochronie zwierząt) nie jest zasługą organu, lecz jego minimum prawnego, który podlega kontroli, nie pochwałom.
Tym większy jest kontrast, kiedy patrzy się na los zwierząt w schronisku w Nowym Targu. Bo tam nie ma nowoczesności. Nie ma standardu, który odpowiadałby ambicjom regionu. Są stare rozwiązania, warunki, które nie przystają do dzisiejszych możliwości, i podejście, które nie nadąża za tym, jak rozumiemy dziś odpowiedzialność za zwierzęta.
To nie jest kwestia pieniędzy. To jest kwestia wyboru.
Każda społeczność ma tradycję. Ale tradycja nie polega na tym, żeby utrwalać wszystko bez refleksji. To, co dobre należy chronić. To, co nie przystaje do współczesnych standardów należy zmieniać lub wygaszać.
Szacunek do życia, także tego najsłabszego, nie jest sprzeczny z tożsamością regionu. Jest jej naturalnym rozwinięciem.
Dlatego problem schroniska nie jest sprawą marginalną. Jest sprawą wizerunku i odpowiedzialności Podhala.
Bo jeżeli region, który chce być postrzegany jako nowoczesny i świadomy, nie potrafi zapewnić podstawowych warunków zwierzętom pozostającym pod jego opieką, to powstaje rozdźwięk, którego nie da się przykryć żadną narracją.
I to jest pytanie, przed którym dziś stoi Podhale:
-czy rozwój oznacza tylko inwestycje widoczne dla turystów,
-czy także standard tego, jak traktujemy tych, którzy są całkowicie od nas zależni?
Obywatele i obywatelki zatroskane losem zwierząt."
opr.s/



