RABKA-ZDRÓJ. W czym jest problem? Limit świadczeń na pierwsze półrocze został już wyczerpany. Kto zapłaci za nadwykonania? Czy prezes szpitala zamknie poradnie?
Burmistrz o sytuacji rabczańskiej lecznicy mówił podczas marcowej sesji rady miejskiej. Zauważył on, że jeśli Ministerstwo Zdrowia nie będzie płacić za dodatkowe usługi, to prezes szpitala mógłby zamknąć wszystkie poradnie. Wycieczka na zabieg do Krakowa
Burmistrz rozwinął także wątek jednej z możliwych form współpracy ze szpitalem uniwersyteckim w Krakowie. Zgodnie z tym, jeśli pacjent wymagałby bardziej skomplikowanego zabiegu - mógłby się on odbyć w Krakowie, a na dalsze leczenie pacjent trafiałby z powrotem do Rabki.
- Nie wiem, jak potoczą się rozmowy i w jakim kierunku pójdzie ministerstwo zdrowia. Pieniądze brakujące w systemie to przepaść. Nikt nie zaproponował zmiany systemu i świadczeń na rzecz szpitali - przyznaje burmistrz.
Tymczasem długi szpitali publicznych w Polsce przekroczyły już 25 mld zł. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy szpitali powiatowych, a rabczański szpital miejski jest jeszcze "szczebel niżej" w strukturze.
- My jesteśmy szpitalem, który nie jest w sieci... Możemy być lub nie. Inaczej wygląda sytuacja szpitali powiatowych czy sieciowych - one muszą mieć zapewniony byt. Mam nadzieję, że prezesowi uda się znaleźć jakieś rozwiązanie - rozkłada ręce Leszek Świder.
A może jednak konsolidacja?
Tymczasem resort zdrowia stawia na tzw. "odchudzenie" hospitalizacji oraz dobrowolną konsolidację placówek. Przygotowywany projekt miałby preferować leczenie 12-godzinne. MZ chce umożliwić realizację procedur zabiegowych i diagnostycznych bez konieczności kładzenia pacjenta na oddział na noc. Miałoby to skrócić kolejki i obniżyć koszty.
Innym elementem, do którego ma namawiać ministerstwo jest dobrowolna konsolidacja. Szpitale (zwłaszcza te mniejsze) mają być zachęcane do łączenia się.
Jednak tego ostatniego scenariusza nikt w Rabce nie chce brać pod uwagę.
- Wypruliśmy żyły, by ten szpital wybudować. Mamy kontrakt na trzy lata do przodu. Żeby była jasność - po tych trzech latach nikt nie musi z nami podpisywać nowej umowy, bo nie jesteśmy szpitalem sieciowym. Jednak mamy nadzieję, że prezesowi uda się znaleźć coś alternatywnego na czym moglibyśmy zarabiać. Chodzi o to, żeby ten szpital, który jest nam potrzebny, miał finansowanie i spełniał oczekiwania naszych mieszkańców - zakończył burmistrz Leszek Świder.
fi/




ale prezes i prawnik pobierali nagrody
to czy chodziło o ratowanie czy upadek szpitala ?