27.03.2026, 13:37 | czytano: 1253

Boisko API na Pardałówce rozebrane, ale spór o halę sportową dopiero się rozkręca (zdjęcia)

Boisko API / zdj. arch. Podhale24
Zakopiańska Pardałówka stała się miejscem jednego z najostrzejszych konfliktów społecznych ostatnich lat pod Tatrami. Choć słynne boisko piłkarskie, będące przedmiotem wieloletniej batalii prawnej, zostało ostatecznie rozebrane, to wróciły emocje na sesji Rady Miasta Zakopane. Właściciele obiektu proponują budowę nowoczesnej hali sportowej, która miałaby wyeliminować uciążliwy hałas, jednak mieszkańcy okolicznych osiedli mówią stanowcze "nie", nazywając inwestycję próbą zalegalizowania wieloletniego koszmaru. Pomimo rozebrania boiska hałas jednak się nie skończy, bo mecze mają odbywać się na trawiastej nawierzchni.
Spór, który od ponad dekady polaryzuje lokalną społeczność, wszedł w nową fazę wraz z wnioskiem o punktową zmianę w planie zagospodarowania przestrzennego. Inwestor, Dariusz Baboń, argumentuje, że sport na tym terenie obecny był od dawna.
- Na tej łące, zanim powstało boisko, bo już w 2004-2005 roku trenowali piłkarze. Obecnie boisko jest rozebrane, mamy do wywiezienia kruszywo, aby zasiać trawę, by dzieci mogły dalej trenować - tłumaczył właściciel terenu. Propozycja budowy hali ma być kompromisem - sport zostałby zamknięty wewnątrz budynku, co odcięłoby sąsiadów od dźwięków gwizdków i okrzyków kibiców.

Perspektywa ta nie przekonuje jednak mieszkańców skupionych wokół Spółdzielni Mieszkaniowej Pardałówka. Jej prezes, Janusz Świerk, przedstawił list podpisany przez 266 osób sprzeciwiających się jakimkolwiek ustępstwom.

- Dla nas to próba utrwalenia i zalegalizowania koszmaru, jakim jest sąsiedztwo obiektu sportowego. Budowa hali sportowej nie stanowi rozwiązania problemu. Na Pardałówce to najpierw było osiedle - grzmiał z mównicy Świerk, przypominając, że pierwsza decyzja o rozbiórce boiska jako samowoli budowlanej zapadła już w 2017 roku. Według niego radni stoją przed wyborem: poprzeć przedsiębiorcę łamiącego prawo lub kilkuset obywateli szukających spokoju.

W obronie inwestycji stanęli przedsiębiorcy z branży turystycznej, dla których turnieje API były głównym źródłem dochodu poza ścisłym sezonem. Małgorzata Komperda, prowadząca pobliski pensjonat, wskazała na ekonomiczne skutki likwidacji obiektu.

- Jeżeli turnieje będą się rozgrywać w Poroninie, to Zakopane nic na tym nie zarobi. Wcześniej były pełne obiekty noclegowe, karczmy, każdy zarabiał. Jesteśmy wszyscy połączeni zależnym od siebie łańcuszkiem - mówiła, dodając, że brak stabilności finansowej uniemożliwia stałe zatrudnianie pracowników. Atmosferę podgrzał fakt, że przewodniczący rady nie pozwolił na wyświetlenie filmu promującego turnieje i pokazujący projekt hali.

Głos zabrali również trenerzy, ostrzegając przed przymusowymi wyjazdami młodych talentów. Adam Gubała, występujący w imieniu młodych piłkarzy, alarmował, że brak infrastruktury zmusza dzieci do wyjazdów z Zakopanego.

- Moi wychowankowie nie mogą tu realizować swojej przygody na wyższym poziomie. O infrastrukturę trzeba walczyć, a nie zamykać. Sam mieszkałem w internacie i wiem, jakie niebezpieczeństwa czyhają w miejscach, gdzie nie ma rodziców - przekonywał.
Władze miasta zachowują dużą ostrożność, a punkt dotyczący zmian w planie został ostatecznie zdjęty z porządku obrad, by dać stronom czas na dialog. Wiceprzewodniczący rady, Marek Donatowicz, sugerował, że sport jest potrzebny, ale lokalizacja może być błędna.

- Dzieci nie mogą być zakładnikiem tego konfliktu. Wydaje mi się, że boisko tak, ale nie w tym miejscu - ocenił.

Burmistrz Łukasz Filipowicz, sam będący mieszkańcem Pardałówki, przyznał, że sytuacja jest patowa i niezwykle trudna do rozstrzygnięcia.

- Trzeba na pewno oddzielić sport dzieci od dużego biznesu. Te wszystkie wydarzenia towarzyszące - kibicowanie, trąby, fanfary, petardy - spowodowały cały ten konflikt. Nie chce mi się wierzyć, by komuś przeszkadzało, że dzieci grają w piłkę, ale skala imprez narosła do ogromnych rozmiarów - zauważył burmistrz Filipowicz. Podkreślił również, że miasto szuka alternatywnych lokalizacji we współpracy z ministerstwem, by nie "grać na emocjach" koszmarem braku boisk, przy jednoczesnym poszanowaniu spokoju mieszkańców.

em/s
Może Cię zainteresować
komentarze
Jo29.03.2026, 08:47
Po co następne boisko do kopanej?? Na Podhalu powinno się trenować sporty zimowe. Jak ma budować hale to niech wybuduje lodowisko, zreszta sam kiedyś grał w hokeja.
Sąsiad28.03.2026, 17:56
Dać pozwolenie na legalizację boiska w Borach.Tam nie słychać krzyków.
Harnaś27.03.2026, 17:28
Patologia Zakopiańska boisko sportowe wam przeszkadza. Wstyd zamiast młodzież trenować i się rozwijać to potem siedzi na laptopach i telefonach. A dzwony w kościele wam nie przeszkadzają? Patologia
Podhale27.03.2026, 16:42
teraz tym ludziom to wszystko przeszkadza
zazdrość zawiść
sąsiad27.03.2026, 14:53
Albo ktoś nic nie rozumie, albo udaje głupiego, to była samowola budowlana. I jednak da się rozebrać samowolę budowlaną. Pytam, czy właściciel jest ponad prawem? Ci wszyscy "obrońcy" powinni zamieszkać w sąsiedztwie takiego obiektu, przynajmniej na miesiąc w okresie letnim, sami by się przekonali jak się mieszka, kiedy jest hałas do późnych godzin nocnych. Ci ludzie mieszkający obok przeżyli 10 lat gehenny.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl