Dzierżawcy stoisk handlowych na Targu Maślanym w Zakopanem alarmują, że nowa polityka czynszowa i krótkoterminowe umowy uniemożliwiają im prowadzenie działalności gospodarczej. Kupcy, którzy do tej pory funkcjonowali w oparciu o pięcioletnie kontrakty, zostali zmuszeni do podpisania umów zaledwie na rok, co przy jednoczesnej podwyżce opłat o 20 procent stawia ich w trudnej sytuacji finansowej.
Podczas sesji Rady Miasta Zakopanego w czwartek 26 marca w wolnych wnioskach wystąpili najemcy stoisk na Targu Maślanym w Zakopanem. Barbara Gut, występująca w imieniu kupców, podkreśliła, że poprzednie, pięcioletnie okresy dzierżawy dawały handlarzom niezbędną stabilność. Pozwalało to na planowanie zamówień towaru oraz inwestowanie w modernizację stoisk. Obecna sytuacja, w której umowy skrócono do 12 miesięcy, odebrała im możliwość spokojnego prowadzenia biznesu.Według relacji handlujących, zostali oni postawieni w sytuacji bez wyjścia. Albo zaakceptują roczne umowy z wyższym o 20 proc. czynszem, albo rozpisany zostanie przetarg na dzierżawę lokali. Stało się to mimo wcześniejszych sugestii radnych, którzy wyraził zaskoczenie brakiem spójności między działaniami ZCK a stanowiskiem komisji rady, która opowiadała się za bezprzetargowym przedłużeniem umów. Zamiast tego, 3 marca ogłoszono przetarg.Kupcy wskazują na brak przejrzystości i nierówne traktowanie, twierdząc, że innym podmiotom handlującym w bardziej intratnych lokalizacjach przedłużono umowy na korzystniejszych warunkach. Barbara Gut zaznaczyła, że dla wielu osób handel pamiątkami jest jedynym źródłem utrzymania, a codzienne utargi rzędu 200-300 zł ledwo pozwalają na przetrwanie.
- Nie wszyscy mają restauracje, wielkie domy, hotele i działki. Są też tacy, którzy utrzymują się z handlu pamiątkami. Jesteśmy bezsilni i prosimy o pomoc - mówiła Barbara Gut w imieniu wszystkich dzierżawców.
em/r









