"Piękno jest między innymi po to, żeby go kochać. Jak się nagromadzi pięknych obrazów, to się człowiek cieszy. Takiej radości na ziemi nie jest wiele" - mówi z humorem prawie 90-letni ks. Władysław Podhalański z Gronia. W domu rodzinnym duchowny zgromadził około 2 tysięcy dzieł - obrazów, oleodruków, rzeźb czy malowideł na szkle, które kolekcjonował, ale też tworzył przez całe życie. W drewnianej chałupie ciężko znaleźć niezagospodarowaną przestrzeń. Choć bogactwo zbiorów robi wrażenie, to przyszłość galerii jest niepewna.
Ksiądz pragnie, aby galeria została na terenie gminy bądź miejscowości. Problem w tym, że trudno o miejsce, które pomieści tak obszerną kolekcję. Lokalni działacze proponują przenieść część dzieł do budynku starej szkoły w Groniu. Póki co wszystko poprzestaje na planach i rozmowach z władzami gminy Bukowina Tatrzańska. - To jest bardzo mało ważne, gdzie bym chciał. Ja bym chciał, żeby to miało swoje czcigodne miejsce, bo zasługuje na to - tłumaczy ksiądz Podhalański. W najbliższym czasie planowana jest wystawa wybranych prac ks. Podhalańskiego. Jak zapowiada prezeska Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Góralskiego "Zawaternik", Maria Dudek, wernisaż ma odbyć się w drugiej połowie kwietnia w Domu Ludowym "Walusiówka" w Leśnicy.
Dla księdza równie istotne jest to, aby nowa lokalizacja galerii była strzeżona. Nie tak dawno część eksponatów została skradziona przez osobę katalogującą kolekcję. Schorowany kapłan, będący już w podeszłym wieku, potrzebuje czasem chwili wytchnienia. Wśród skradzionych dzieł znalazła się masywna rzeźba św. Krzysztofa oraz kilka obrazów autorstwa Stanisława Gałka.
- Mnie to boli. Nie mogłem się z tym pogodzić, że człowiek, który powinien kochać sztukę, to ukradł. Nie kraść, wystarczy kochać, to już jest dużo. Nie umrę spokojnie za bardzo, bo zawsze mi to siedzi na sercu - mówi kanonik z Gronia.
Początki galerii
Zebranie ponad 2 tysięcy dzieł w niewielkiej, drewnianej chałupie zajęło księdzu Podhalańskiemu całe życie. Jak sam przyznaje - stracił już rachubę i sam nie do końca wie ile dokładnie posiada eksponatów. Mimo to, cyklicznie poszerza swoje zbiory. Niedawno zakupił kolejny obraz Stanisława Gałka "Hanka z Bukowiny". Artysta namalował go w 1929 roku.
- Jak się coś podoba człowiekowi, to się tym interesuje. Kolekcja zaczyna się od jednego. Potem podoba się drugi, trzeci obraz. Człowieka to cieszy, że są takie rzeczy i można się nimi otoczyć - wyjaśnia swoje motywacje ksiądz.
Kapłan nie poprzestawał wyłącznie na zakupie czy wymianie dzieł. W skład pokaźnej kolekcji wchodzą też obrazy malowane na szkle przez księdza-emeryta. Część z nich to portrety górali czy sceny rodzajowe z życia na Podhalu. Pasję porzucił pół roku temu, jednak jak przyznaje - czasem poprawia niedociągnięcia.
Motywem, który najczęściej był tworzony przez ks. Podhalańskiego były portrety św. Jana Pawła II. Aktualnie malunki zdobią ściany Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie.
Gałek, Baranowski i Stachiewicz
Eksponaty podziwiać można jeszcze przed wejściem do galerii. Tam uwagę przyciąga kilkanaście krzyży przytwierdzonych do ściany budynku. Na przeciwnej ścianie wisi kilka dywanów naściennych i obrazów prezentujących sceny, i postacie biblijne. To tylko zapowiedź tego, co zobaczyć można w środku.
Zaraz przy wejściu mieści się izba poświęcona twórczości Stanisława Gałka. Zdaniem księdza, jest tam około 50 obrazów. Tematem dzieł artysty były głównie sceny pasterskie, wizerunki górali i natura. Uwagę przyciąga obraz przedstawiający Morskie Oko. Oprócz dzieł Gałka znajduje się tam m.in. rzeźba św. Franciszka.
W sąsiednim pomieszczeniu dominuje natomiast ikonografia religijna - ściany niemal w całości wypełniają wizerunki Jezusa i Maryi. Towarzyszą im obrazy świętych - św. Floriana czy św. Stanisława Kostki. Obok nich można znaleźć kilka obrazów na szkle autorstwa ks. Podhalańskiego.
Na piętrze ekspozycja nabiera jeszcze bardziej zróżnicowanego charakteru. Znajdują się tam dzieła takich twórców jak Baranowski czy Stachiewicz. Kolekcję uzupełniają obrazy Ignacego Zygmuntowicza. Ksiądz szacuje, że posiada 5 dzieł tego warszawskiego artysty.
- Henryk Baranowski, zakopiański malarz, który już zmarł. Malował ciekawie, nietypowo. Mam ponad 30 jego obrazów. Można zupełnie jedną ekspozycję zrobić - proponuje ks. Podhalański.
Dzieła te to oczywiście część wyjątkowej kolekcji. Jak przyznaje ksiądz - życie w domu przepełnionym sztuką nie przytłacza. Granica między codziennością a obcowaniem z kulturą właściwie zanika, a każdy pokój staje się osobną opowieścią zapisaną w obrazach i rzeźbach. Ksiądz pragnie podzielić się tym doświadczeniem z miłośnikami sztuki. Chce, aby galeria ujrzała światło dzienne.
- Trzeba dbać o to, aby to nie zginęło i nie zepsuło się. Poza tym, człowiek się pochwali, jak goście przyjdą, że mam taki, taki i jeszcze taki. Trzeba przede wszystkim dbać, żeby to nie zginęło - zaznacza ksiądz Podhalański.
Izabela Pudzisz




































