Wojtek urodził się w Nowej Hucie. Taty nie zna, mama leczy się z uzależnienia. Chłopiec jest z nią w kontakcie, bardzo ją kocha. Potrzebował jednak bezpiecznej przystani, którą znalazł właśnie tutaj. - Dziś staje się waszym współmieszkańcem. I liczy, że go dobrze przyjmiecie - podkreśla ks. Andrzej Augustyński.
Dzisiejsza uroczystość była pełna symboli: domu, wspólnoty, miłości. I obietnic: zaopiekowania, pokochania, przyjęcia jak swoich. Były momenty wzruszenia, ale i radości. Salę widowiskową Orawskiego Centrum Kultury w Jabłonce wypełnili podopieczni Stowarzyszenia Siemacha z różnych placówek. Organizacja prowadzi ich w całym kraju już trzydzieści dziewięć. Najnowsza powstała właśnie w Zubrzycy Dolnej, a póki co znalazło w niej miejsce trzynaścioro dzieci. Najmłodsze ma trzy latka, najstarsze trzynaście. Gdy potrzebna jest cała wioska
Stowarzyszenie Siemacha kupiło ten dom lata temu, dzięki darowiźnie Johna Czaplińskiego z Nowego Jorku. Przez lata miejsce to było przystanią wypoczynkową dla wychowanków i pracowników organizacji. Tak by pewnie zostało, gdyby nie nasilający się w ostatnich latach kryzys pieczy zastępczej.
- Chcieliśmy stworzyć dla dzieci bezpieczne, kameralne miejsce zbliżone do prawdziwego domu. A doświadczenie w tym już mamy. Zbudowaliśmy od podstaw dom w Odporyszowie - pierwszą tego typu placówkę od czasu wojny, wzniesioną całkowicie od podstaw - zauważył ks. Andrzej Augustyński, prezes stowarzyszenia.
Jak podkreślił, nie ma dojrzałego człowieka, który rozumie, czym są relacje społeczne, bez kontaktu z setkami, a nawet tysiącami innych osób. Wszyscy oni są potrzebni, a im są bardziej otwarci i życzliwi, tym jest większa szansa, by wychować dzieci na cudownych ludzi.
- Mówimy, że potrzebna jest cała wioska, żeby wychować jedno dziecko. To oznacza, że jeśli ma ono - lub nie - tylko rodziców, to potrzebni są także inni ludzie, cała duża społeczność, która nas kształtuje i na nas wpływa - podsumował.
Poznajcie Wojtka
A potem przedstawił wszystkim Wojtka, pierwszego mieszkańca domu.
- Poznałem go w środę, podczas wycieczki do Zakopanego. Siedliśmy razem do kolacji i opowiedział mi o sobie. Zgodził się przedstawić, byście mieli wyobrażenie dla kogo jest ten dom. Urodził się w Nowej Hucie, taty nie zna, a mama zachorowała. Jest uzależniona, musiała pójść na leczenie. Wojtek, który ją bardzo kocha jest z nią w stałym kontakcie. Nie ma nie bliższej rodziny, stąd sam potrzebował opieki, którą zapewnił mu ten dom. Dziś staje się waszym współmieszkańcem i liczy, że go dobrze przyjmiecie - zapowiedział szef Siemachy.
A chłopiec, spoglądając na widownię, przyznał krótko głęboko przejęty:
Jesteście nasi
O otwartych ramionach mieszkańców Orawy wobec dzieci zapewnił wójt Jabłonki.
- Cieszę się, że wybraliście naszą piękną Orawę. Jesteście nasi, jesteście naszą społecznością. Witajcie w domu. Niech to miejsce nie będzie domem dziecka, tylko prawdziwym domem. Jesteście nasi i będziemy was tak kochać ja swoich. Niech to miejsce będzie waszym najlepszym miejscem do życia - podkreślił Stanisław Kasprzak.
Po przemówieniach przyszedł czas na przecięcie symbolicznej wstęgi rozciągniętej na scenie. Otwarcie było symboliczne, bo dzieci mieszkają w Zubrzycy Dolnej tam już od lutego. Teraz mogły pokazać innym swój dom. Dlatego na zakończenie oficjalnej części z głośników wybrzmiała piosenka "Witajcie w naszej bajce" z Akademii Pana Kleksa, a dla najmłodszych przyszedł czas na zabawę.
Józef Figura


























