Od pierwszych słów, dźwięków i obrazów sala widowiskowa Miejskiego Centrum Kultury w Nowym Targu wypełniła się wyjątkową atmosferą - czas jakby zwolnił, a widzowie przenieśli się w zupełnie inny wymiar, pełen wspomnień, tęsknot i głęboko zakorzenionej tradycji.
Śpiew, muzyka i scenografia - obraz śmierci Chrystusa, krzyż, Matka stojąca pod krzyżem, Pieta oraz "ciało" tak boleśnie bezwładne - przeplatały się z obrazami codzienności: wnętrzem zwykłego domu, zatrzymanym zegarem, zakrytym lustrem, śmiercią zwykłego człowieka. Wszystko to niosło ze sobą nostalgię - nie przytłaczającą, lecz ciepłą i otulającą, przywołującą w myślach obrazy dawnych chwil. Słowo, wypowiadane z niezwykłą szczerością, trafiało prosto do serc, budząc głębokie emocje. Podczas tego wyjątkowego wieczoru wybrzmiały poruszające teksty literackie: Juliana Ejsmonda "Pieśń skończona...", którego słowa o przemijaniu zabrzmiały jak przejmujący lament nad kruchością ludzkiego istnienia, oraz Gustawa Zielińskiego "Śmierć", ukazujący nieuchronność kresu i ulotność ludzkich marzeń. Nad "kilka wzgórków mchem porosłych" unosiła się refleksja nad sensem życia i pamięcią, jaka po nim pozostaje.
Wybrzmiały również słowa ks. Józefa Tischnera z rekolekcji z 1966 roku - głębokie rozważania o naturze życia i śmierci oraz nieustannej walce między istnieniem a przemijaniem.
Jego refleksja, że "Jezus zmienił naturę naszej śmierci", nadała temu wieczorowi szczególny, duchowy wymiar. W ciszy można było niemal odczuć ciężar tych słów - o samotności śmierci, o lęku, ale i o nadziei, że kres nie jest końcem, lecz przejściem ku nowemu życiu.
W tę refleksyjną przestrzeń wpisały się także "Suplikacje" Władysława Orkana - modlitewne, pełne pokory wołanie człowieka wobec tajemnicy istnienia i przemijania. W trakcie występu na widowni panowała niemal absolutna cisza - cisza pełna skupienia, szacunku i wzruszenia. A gdy wybrzmiał ostatni akord, publiczność wstała, nagradzając artystów owacją na stojąco - owacją, która była nie tylko wyrazem uznania, lecz także wdzięczności za przeżycie czegoś prawdziwego i poruszającego.
Męska część zespołu Śwarni, odpowiedzialna również za scenografię, stanowiła ważne i wyraziste dopełnienie wieczoru. Za nagłośnienie odpowiadał Krzysztof Piwowarski, a za oświetlenie - Wojciech Groń. Całość wyreżyserował Marcin Kudasik. To był wieczór, który na długo pozostaje w pamięci.
opr. fi/


















































