GRYWAŁD. Burza wokół prywatnej działki Stanisława Tkaczyka, na której wylądował urobek z remontu ul. Pienińskiej. Wójt tłumaczy to "przysługą" dla firmy, która nie miała gdzie składować materiału. Tymczasem wszystko wygląda na celowe utwardzanie prywatnej działki nad samym potokiem.
Sprawę podniósł na niedawnej sesji radny Marcin Królczyk, który zwrócił się z pytaniem: kto i w jakim celu zabrał żwir i poremontowy urobek na prywatną działkę wójta? Przewodniczący Franciszek Plewa zwrócił się też o przedstawienie umowy z firmą, która realizuje drogę Pienińską i porozumienia dotyczącego składowania urobku na prywatnej działce.Królczyk: tak, jestem donosicielem
W emocjonalnym wystąpieniu radny Królczyk zanim przedstawił chronologię wydarzeń, wytłumaczył się z zarzutów "donosicielstwa".
- Nie ja doprowadziłem do faktu, że Grywałd znajduje się w medialnych nagłówkach. Wyjaśniam, że wbrew pogłoskom, nie planuję kandydować na wójta ani w przyspieszonych wyborach, ani w tych terminowych. W XXI wieku takie wartości jak prawda, uczciwość i moralność jeszcze istnieją. Do tych, którzy twierdzą, że jestem donosicielem - to powiem, że jeśli dbałość o wspólne dobro jest donosicielstwem, to tak: jestem donosicielem. Bez obaw, nie interesują mnie czyjeś prywatne sprawy. Chyba, że te sprawy dotyczą przywłaszczenia publicznego mienia znacznej wartości - podsumował, po czym przedstawił kolejność zdarzeń.
"To nie żadna kupka gruzu"
Sprawa zaczęła się w piątek, 20 marca, gdy Królczyk, sołtys Grywałdu, zauważył zniknięcie materiału budowlanego z miejsca składowania. Chodzi nie tylko o urobek z remontu drogi Pienińskiej, ale także żwir i pozostałości po zeszłorocznym remoncie ul. Szkolnej.
Jak przekonuje, materiał tak wartości kilku tysięcy złotych przy tak skromnym funduszu sołeckim ma realną wartość. Stąd zapytał o sprawę wicewójta.
Następnego dnia radny otrzymał informacje od zastępcy wójta, że wójt nie ma pojęcia co stało się z materiałem. W tym czasie na facebookowym profilu grupy Grywałd Rozmawiamy zaczęły pojawiać się zdjęcia pokazujące, że materiał wylądował na działce, wokół której toczy się afera.
- W poniedziałek na tą samą działkę przetransportowano kilkanaście ton frezu, niby odpadu, a w rzeczywistości cennego budulca, którego wartość może przekroczyć 35 tys. Nie bagatelizujmy sprawy mówiąc o kupce gruzu! Mówimy o materiale wartości połowy rocznego funduszu sołeckiego Grywałdu! - irytuje się Królczyk.
I zauważa, że materiał był transportowany w piątek, w sobotę wójt przekonywał, że nie wiedział, gdzie trafił, a w poniedziałek stwierdził, że... wszystko odbyło się na mocy porozumienia z wykonawcą.
- Nieważne, ile kłamstw powie pan wójt pod moim adresem, ile razy nazwie mnie szmaciarzem, to w ogóle nie jest istotne. Bo tylko prawda się obroni i tylko prawda może nas wyzwolić - zakończył emocjonalnie swoje wystąpienie Królczyk.
Plewa: a kimże on by był? Ulżyjmy człowiekowi
Podsumowując tę wypowiedź przewodniczący Franciszek Plewa zauważył, że na sali nie ma adwersarza, bo wójt po raz kolejny nie pojawia się na obradach sesji rady gminy.
- A kimże on by był, gdyby nie my? Ludzie, którzy go wybrali oczekują konkretnej odpowiedzi prosto w twarz. Trzeba zamknąć temat postępowaniem albo racjonalnym tłumaczeniem. Te które ukazały się na w żaden sposób nas nie zadowalają - podkreślił.
Zwrócił też uwagę na wypowiedzi, w których wójt utyskuje na problemy i krytykę, na jaką natrafia pełniąc swoją funkcję.
- Może byśmy pomogli w tej kwestii i ulżyli człowiekowi? Nie może tak być, że działania ludzi przekształcane są w ich oskarżenia. Tam się miesza prywata z dyspozycjami wydawanymi jako wójt - zauważał.
Tkaczyk: to moja dobra wola i chęć pomocy"
Wójta na sesji nie było, a swoje wyjaśnienia opublikował na prywatnym, facebookowym profilu.
Tłumaczy, że materiał to grunt z podbudowy dróg oraz elementy nienadające się do ponownego wykorzystania, nieprzydatny do celów budowlanych, a za jego zagospodarowanie i wywóz odpowiada wykonawca inwestycji.
Stanisław Tkaczyk podkreślił, że wstrzymał dalsze przywożenie materiału na działkę.
"Z perspektywy czasu widzę, że moja dobra wola i chęć pomocy zostały odebrane w sposób niezamierzony. Mimo to zapewniam, że wszystkie działania były podejmowane w interesie sprawnej realizacji inwestycji i dobra mieszkańców".
Wójt kłamie. Będzie referendum?
Tymczasem Tygodnik Podhalański opublikował " film z drona", na którym wyraźnie widać, że materiał na działce jest nie tylko składowany, ale rozplantowany przez koparkę równo, po całej jej powierzchni łącznie z brzegiem potoku.
Czy skandal w Grywałdzie przesądzi o rozpisaniu referendum o odwołanie wójta? Takie sugestie przedstawia przewodniczący Franciszek Plewa. Podobne głosy pojawiały się także po tym jak Stanisław Tkaczyk nie otrzymał absolutorium z wykonania ubiegłorocznego budżetu.
Przypomnijmy też zamieszanie wokół opłacanego z budżetu doradcy, którego danych wójt nie chce ujawnić. Pisaliśmy o tym tu: " Szara eminencja i jej poufne zarobki. Kto szepcze do ucha wójtowi Krościenka?"
Józef Figura



