ZAKOPANE. Podczas sesji Rady Miasta doszło do ostrej wymiany zdań w kwestii ścieżek rowerowych. Władze miasta argumentują, że główną przeszkodą w tworzeniu nowych tras nie są finanse, lecz brak wolnej przestrzeni. By stworzyć ścieżki, musieliby wywłaszczać z gruntów mieszkańców, na co magistrat nie chce się decydować. Radni opozycyjni wskazują natomiast na brak nowoczesnej wizji transportu i bezpieczeństwa, oskarżając burmistrza o marginalizowanie potrzeb rowerzystów.
Modernizacja ulicy Kasprusie stała się punktem wyjścia do szerszej debaty o ścieżkach rowerowych. Wiceburmistrz Bartłomiej Bryjak poinformował, że trwająca przebudowa odbywa się w istniejącym śladzie drogi, co wyklucza dodanie ścieżki rowerowej.- Nie ma tam zaplanowanego nic poza tym, co było dotychczas. Żeby przeżyć ścieżkę rowerową, to trzeba by było z tego terenu ludzi wywłaszczyć, na co nie zdecydowaliśmy się. Droga jest w opłakanym stanie i nie możemy zwlekać, a wywłaszczenia pod ścieżkę opóźniłyby inwestycję - tłumaczył wiceburmistrz Bryjak.Jego zdaniem - miasto zmaga się nie z brakiem środków na inwestycje rowerowe, ale brakiem miejsca, a ścieżki powstają wyłącznie tam, gdzie jest to możliwe bez konfliktów własnościowych.
Z argumentacją tą nie zgodził się wiceprzewodniczący rady Zbigniew Szczerba, który ocenił, że tematy rowerowe są przez miasto traktowane powierzchownie. Szczerba zauważył, że światowe trendy turystyczne stawiają rower i komunikację zbiorową przed ruchem samochodowym, tymczasem Zakopane podąża w odwrotnym kierunku.
- Trzy tematy rowerowe i wszystkie zrzucone po bandzie. Miasteczko rowerowe w tym samym miejscu, gdzie będzie koszmar. Wiosek o szlaki rowerowe na Kasprusiach będzie leżał odłogiem. Jak powstanie ulica i chodnik, to się zastanowimy? Tak się nie planuje. Albo robimy szlaki rowerowe, albo nie - grzmiał z mównicy radny Szczerba. - Turystyka i świat zmierza w kierunku, że komunikacja samochodowa jest ostatnim branym czynnikiem. Najpierw pieszy, później rower i komunikacja zborowa. My dalej idziemy od końca ?gdzie się nie dojedzie samochodem, to będzie źle." Na całym świecie inwestuje się w turystykę rowerową. Wioski zabitej dechami pozyskują miliony na turystykę milionową, a u nas w 2025 roku pozyskano grosze. Chcę poważnej dyskusji o turystyce rowerowej.
Spór przeniósł się również na grunt organizacji zawodów rowerowych na Bachledzkim Wierchu. Dyrektor MOSiR Andrzej Obstalecki oświadczył, że bierze pełną odpowiedzialność za organizowane imprezy i podkreślił, że odbywają się one na terenach miejskich. Dodał, że w przypadku sprzeciwu rady MOSiR może zaprzestać organizacji tych wydarzeń. Głos zabrał także Marek Donatowicz, który stwierdził, że krytyka zawodów szkolnych jest celowym "biciem piany", a nad bezpieczeństwem uczestników czuwają opiekunowie.
Dyskusję podsumował radny Stanisław Karp, zarzucając części rady brak chęci współpracy i celowe działanie na szkodę burmistrza.
e/s



