27.04.2026, 10:49 | czytano: 1842

Poznaj Amerykę z Michałem Adamowskim (1) - Los Angeles (zdjęcia)

Zdj. Michał Adamowski
Poznaj Amerykę z Michałem Adamowskim - to nowy cykl na łamach Podhale24. Wieloletni fotoreporter Podhale24.pl, autor książki "Reporter", kontynuuje swój cykl "Samochodem po Ameryce", który prezentowaliśmy na łamach naszego portalu do 2020 roku, ale tym razem w nowej odsłonie - będą to najpiękniejsze, najbardziej ciekawe i niezwykłe miejsca w USA. Zaczynamy od Los Angeles - miasta kontrastów.
- Moja przygoda z USA zaczęła się prawie 30 lat temu, ale tak naprawdę dopiero od 8 lat pochłonęła mnie totalnie. Niemalże każde wakacje spędzamy w Stanach, poznając ten przepiękny kraj i zwiedzając co się da - od parków narodowych, po muzea. Ameryka jest ogromna, piękna, pełna kontrastów i warta odkrywania. Bez względu na podziały, politykę i inne niedogodności, którymi raczą nas media - w dalszym ciągu jest to kraj bardzo przyjazny podróżnikom, a ludzie są wspaniali. Ale po kolei!
Przez ostatnie 8 lat zjeździliśmy 13 stanów i zobaczyliśmy już niemalże połowę parków narodowych (30 z 63). Za nami przeszło 50.000 kilometrów. Odwiedziliśmy dziesiątki przeróżnych atrakcji, które właśnie tutaj chciałem opisać. Ale chciałem się skupić nie tylko na nich, ale również historii poszczególnych miejsc, czy wskazówkach.

Zaczynam od Los Angeles. Dlaczego? Bo to miasto idealne na rozpoczęcie amerykańskiej przygody. Choć miasto jest położone w zasadzie najdalej w USA, to można tutaj dolecieć w najlepszej cenie z Polski. Bilety do innych miast są bardzo często sporo droższe niż do LA. Być może jest to swoista zachęta by wybrać właśnie to miasto. Co więcej wynajęcie samochodu w LA, też jest dużo tańsze niż np. w Las Vegas czy innych popularnych miejscówkach. Lot z Krakowa z przesiadką w Amsterdamie, Frankfurcie, Paryżu albo Londynie trwa zazwyczaj 14-15 godzin. Co prawda samo 12 godzin spędzone na ciasnym fotelu nie napawa optymizmem, ale to co później oferuje Ameryka rekompensuje wszystkie niedogodności.

Nazwa Los Angeles ma swoje korzenie w czasach hiszpańskiej kolonizacji Kalifornii i jest znacznie dłuższa, niż mogłoby się wydawać. Pełna, historyczna nazwa miasta brzmiała:

"El Pueblo de Nuestra Se?ora la Reina de los Ángeles de Porciúncula", czyli w tłumaczeniu: "Osada Naszej Pani Królowej Aniołów z Porcjunkuli". Została nadana w 1781 roku przez hiszpańskich osadników, którzy założyli tu niewielką osadę. Nazwa odnosiła się do katolickiej tradycji i kultu Maryi (Matki Boskiej jako Królowej Aniołów), a także do pobliskiej rzeki Los Angeles River, którą wcześniej nazwano "Río Porciúncula". Samo słowo "Los Ángeles" oznacza po prostu "Anioły" - i z czasem długa, oficjalna nazwa została skrócona właśnie do tej prostszej formy, która przetrwała do dziś. Co ciekawe, wpływy hiszpańskie widać w całej Kalifornii - wiele miast, takich jak San Diego czy San Francisco, również zawdzięcza swoje nazwy hiszpańskim misjonarzom i odkrywcom.

Los Angeles - miasto, które nigdy nie gra jednej roli

Są tu miejsca, które od pierwszych chwil próbują cię uwieść jednym, konkretnym obrazem. LA to metropolia tak różnorodna, że nie daje się zamknąć w żadnej definicji. To jednocześnie stolica kina, mekka surferów, królestwo palm i betonowa dżungla. Tu każdy znajdzie własną historię - pytanie tylko, czy nadążysz za tempem tego miasta.

Światła, kamera, akcja!

Nie da się mówić o Los Angeles bez wspomnienia o Hollywood - miejscu, które od ponad wieku napędza wyobraźnię całego świata. Spacerując po Hollywood Walk of Fame, można dosłownie "stanąć" na nazwiskach największych gwiazd kina i muzyki. To trochę kiczowate, trochę turystyczne, ale trudno się oprzeć temu klimatowi.

Nad miastem góruje legendarny Hollywood Sign - symbol marzeń, które jednych wynoszą na szczyt, a innych pozostawiają w cieniu.

Plaże i luz kalifornijski

Wybrzeże miasta jest duszą Los Angeles. Santa Monica Pier przyciąga tłumy kolorowym lunaparkiem i nostalgiczną atmosferą. Kilka kroków dalej zaczyna się szeroka plaża, gdzie zachody słońca wyglądają jak z pocztówki. Jeszcze bardziej charakterystyczne jest Venice Beach - miejsce, gdzie kultura uliczna miesza się z wolnością i odrobiną szaleństwa. Artyści, skateboardziści, kulturystyka na świeżym powietrzu - wszystko dzieje się tu jednocześnie.

Miasto kontrastów
Los Angeles to nie tylko luksus i czerwone dywany. Wystarczy przejechać kilka kilometrów, by zobaczyć zupełnie inne oblicze miasta. Obok ekskluzywnego Beverly Hills z jego perfekcyjnie przyciętymi żywopłotami i butikami, istnieją dzielnice pełne codziennego zgiełku, gdzie życie toczy się z dala od blasku fleszy.

To miasto kontrastów - ogromne, rozlane, momentami chaotyczne. Bez samochodu trudno się tu poruszać, a korki potrafią być częścią codzienności. Ale właśnie w tym chaosie kryje się jego autentyczność.

Kultura i przestrzeń

Miłośnicy sztuki znajdą coś dla siebie w Getty Center - nowoczesnym kompleksie muzealnym położonym na wzgórzu. Połączenie architektury, ogrodów i panoramicznych widoków na miasto robi ogromne wrażenie.

Z kolei Griffith Observatory to idealne miejsce dla tych, którzy chcą spojrzeć na Los Angeles z góry - zarówno dosłownie, jak i symbolicznie. To tutaj najlepiej widać, jak ogromna i różnorodna jest ta metropolia.

Miasto, które trzeba poczuć

Los Angeles nie jest łatwe. Może zmęczyć, zaskoczyć, czasem nawet rozczarować. Nie ma jednego centrum, jednej historii ani jednego rytmu. Ale jeśli dasz mu trochę czasu, zacznie się przed tobą otwierać.

To miasto nie próbuje być idealne - i właśnie dlatego jest tak fascynujące. Bo Los Angeles to nie miejsce, które się zwiedza. To miejsce, którego się doświadcza.

Mnie osobiście LA zmęczyło. Byliśmy tam kilka razy i nie mogę powiedzieć, że nam się nie podobało. Jest tutaj cała masa ciekawych i pięknych miejsc, ale nad tym wszystkim dominuje ogromny tłok. Los Angeles jest jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc w USA. Są tutaj tysiące turystów i mieszkańców, którzy dosłownie rozlewają się po każdej atrakcji. Taki tłok dla nas był męczący, dlatego wolimy uciekać w bardziej spokojne części USA, ale mimo wszystko to miasto, to perełka w USA i zdecydowanie warto poświęcić mu kilka dni. Jedni się w nim zakochują, inni go nienawidzą. Na pewno jest świetną alternatywą na spędzenie urlopu i zważywszy na to, że jest idealnym miejscem wypadowym na amerykańskiego road tripa. W okolicy znajduje się cała masa przepięknych parków narodowych, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w okolicy.

A już za tydzień - LOS ANGELES - Griffith Observatory

PS: Kto ma ochotę wrócić do poprzedniego cyklu? - "Samochodem po Ameryce" - kliknij TUTAJ
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
do Zagadka28.04.2026, 10:30
Przecież jak chcesz zwiedzać namioty bezdomych w Kalifornii to nikt Ci nie broni. Możesz sobie cała wycieczkę zaplanować tak, żeby biegać od namiotu do namiotu.
Zagadka27.04.2026, 18:57
Jakby tak nie koloryzować jak tam cudownie to opis bezdomności i koczowania na ulicach w namiotach w Kalifornii i nie tylko..... Tak dla równowagi.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl