RABKA-ZDRÓJ. Wrak doszczętnie spalonej Toyoty nadal stoi przy domu w malowniczej części uzdrowiska. Czy komuś zależało, by nastraszyć mieszkańców pobliskiego domu?
Ulica Słoneczna, szczególnie w swej górnej części wydaje się prawdziwą oazą spokoju. Powyżej ostatniego rzędu domów mamy już las i szczyt góry Bania. To miejsce pokochała pani Zofia wraz z rodziną, która zamieszkiwała w najwyżej położonym domu przez dziesięć lat, zanim wyprowadzili się w 2016 roku. Mimo to, chętnie powracają, by spędzać weekendy i wakacje w Rabce, gdzie z okien mogą podziwiać panoramę Gorców i Tatr.Jednak sielankowy opis zniszczyły wydarzenia z ostatniej soboty.- Wyjechaliśmy do domu około godz. 20:00 - wspomina Zofia. - Dwie godziny później zadzwonił telefon, że płonie pozostawione tam przez nas auto - stara Toyota RAV4. Ponoć słychać było nawet trzy wybuchy zanim strażakom udało się opanować ogień.
Jak zauważa, ogień pojawił się także na tarasie po przeciwnej stronie niż płonący samochód. - To by wskazywało, że to nie był przypadek, tylko celowe podpalenie. Tam ewidentnie były dwa źródła ognia - zauważa, dodając, że ma swoje podejrzenia co do tożsamości podpalacza.
Asp.szt. Łukasz Burek, oficer prasowy nowotarskiej policji potwierdza, że komisariat w Rabce-Zdroju prowadzi czynności zmierzające do wykrycia sprawcy.
- Dziś na miejscu ma pojawić się biegły w zakresie pożarnictwa. Na chwilę obecną będziemy wyjaśniać co, kto i dlaczego - podsumowuje krótko rzecznik.
fi/


