RABKA-ZDRÓJ. Dziesiątki powalonych drzew rzuca się w oczy przechodniom na Nowym Świecie. Działka, którą prywatnej osobie sprzedał Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, zmieni się w teren budowy?
- Kto wydał zgodę na wycinkę tylu drzew? Jak to możliwe, że dzieje się to w pełni sezonu lęgowego? - denerwuje się czytelnik, który zaalarmował redakcję Podhale24.Rzeczywiście, na miejscu spotykamy dziesiątki ściętych drzew, jeszcze słychać ryk pił - trwa dzielenie pni i odcinanie gałęzi. Z parkowego zagajnika nie pozostaje nic.Daliśmy zgodę, niech właściciel sobie sprawdza
Jak się dowiadujemy, IGiChP sprzedał tę działkę prywatnej osobie, ta wystąpiła o zgodę na wycinkę do urzędu miasta i takie zezwolenie otrzymała.
- Na wycinkę na prywatnych gruntach pozwolenie wydaje gmina - przyznaje burmistrz Leszek Świder. - Nie wiem w którym momencie została wydana zgoda, zwykle jest ona na dłuższy okres. Jeśli była niedawno, to na pewno jest zastrzeżenie dotyczące okresu lęgowego. Jeżeli wycinka nastąpiła w okresie lęgowym to trzeba sprawdzać czy nie ma tam jakichś tam ptaków - wyjaśnia. I jak podkreśla, to sam właściciel działki, który zleca wycinkę ma tego przestrzegać.
- My jak wycinaliśmy w parku, to najpierw leciał dron i sprawdzał całe drzewo od dołu do góry. Wszystkie drzewa były sprawdzane dronem. I także ten właściciel dostał zgodę na podobnych warunkach, że sprawdzi czy nie ma tam ptaków - zaznacza Leszek Świder.
Komu zależy, żeby zauważyć gniazdo?
Jak potwierdza rzecznik Ada Słodkowska-Łabuzek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie - to na właścicielu spoczywa obowiązek sprawdzenia czy w koronie drzewa nie ma gniazd.
- Rzeczywiście, czasami może być problem, jeśli są duże drzewa z rozległą koroną, to nie zawsze ornitolog jest w stanie sprawdzić czy w danym miejscu jest siedlisko ptaka. Przepisów prawa musimy przestrzegać wszyscy, odpowiedzialny jest inwestor i jak każdy, musi on przestrzegać zakazu niszczenia siedlisk lęgowych.
Czyli w takim przypadku można powiedzieć, że inwestor sprawdza sam siebie, czy przypadkiem nie niszczy gniazda. Można więc podejrzewać, że każdemu będzie raczej zależało, by takiego gniazda nie zauważyć.
- To są zakazy które muszą być respektowane, przepisy kodeksu karnego mają się w tym zakresie zaostrzać i policja może nałożyć mandat. Także jeśli ktoś stwierdzi, że są gniazda to zanim dojdzie do wycinki, można wnioskować o jej wstrzymanie do momentu aż dojdzie do wyprowadzenia lęgów - przyznaje Ada Słodkowska-Łabuzek.
Na wiarę
Czy to nie kuriozalne, że właściciel sam ma sprawdzać czy nie ma gniazd, co może mu wstrzymać inwestycję?
- To nawet bardziej niż kuriozalne - przyznaje Łucja Kucmin-Węglarczyk, prezeska krakowskiej fundacji Przestrzeń do Życia. - Nie ma prawnie ustalonej definicji okresu lęgowego i szeroko rozumianej ochrony drzew. Jest ogólnie przyjęta zasada, że w tym okresie drzew nie powinno się wycinać ani "pielęgnować", jakkolwiek ta pielęgnacja miałaby wyglądać.
Jak dodaje niewiele osób zdaje sobie sprawę, że znakomita większość ptaków zamieszkujących w miastach jest objęta pełną ochrona prawną. Nawet wróble czy mazurki a o tej porze także gołąb grzywacz. Żeby zapobiec wycince można więc zgłosić płoszenie gatunków chronionych.
W niektórych miastach po zgłoszeniu wycinki przychodzi inspektor wydziału ochrony środowiska i sprawdza, czy drzewo można wyciąć. W Rabce jednak wszystko odbywa się "na wiarę".
Józef Figura















