Zbyszek ma 52 lata i wózek, do którego przykuty jest od urodzenia. Porażenie dziecięce. Choroba, przed którą nie było ucieczki. I choć nigdy nie mógł stanąć na własnych nogach, to z zapałem... biega. I to od podstawówki.
- Wyjeżdżam do ludzi, bo mam pasję. Gdyby nie sport to bym się stoczył całkowicie. Moja maksyma: póki walczysz, jesteś zwycięzcą - przekonuje Zbigniew Stefaniak z kubkiem gorącej herbaty w jednej ręce i skarbonką w drugiej.Przygotowuje się do biegu nocnego Plusssz Night Run Zakopane. Jednak wciąż nie ma pewności czy zostanie dopuszczony przez organizatorów ze względu na jeden stromy odcinek. W marcu brał tu dział w Biegu Żołnierzy Wyklętych. Jak się chwali, co rok startuje w maratonie w Kościerzynie, gdzie rywalizuje wraz ze zdrowymi zawodnikami. Jednak jak przekonuje - wynik nie jest dla niego istotny, ważny jest start i zmaganie z własnymi przeciwnościami. Przygotowuje się też do maratonu Plitvice w Chorwacji w pierwszy weekend czerwca. Mimo choroby i chorób współistniejących nie poddaje się. Ale, żeby wystartować musi uzbierać pieniądze, bo z renty nie ma na to szans. Pochodzi z niewielkiej wioski w województwie łódzkim. A, że w małej społeczności trudno sobie poradzić i ułożyć życie - zamieszkał w Otwocku koło Warszawy., gdzie wynajmuje mieszkanie. Ma jeszcze nadzieję na lokal socjalny, choć pierwsze podanie zostało odrzucone, gdy - jak przekonuje - jego dochody przekroczyły limit o 50 zł.
Z uzbieranych pieniędzy udało mu się już wymienić dostawkę do wózka na nową, niemiecką, która już przetestował osobiście.
- Teraz zbieram na kolejne starty - przekonuje siedząc na wózku przed nowotarskim Lidlem. Zaglądam też do firm, proszę o sponsoring. Wiadomo - póki walczysz, jesteś zwycięzcą - podkreśla Zbyszek.
fi/


