Będzie ciąg dalszy sprawy influencera z Ukrainy który wjechał Corvettą na brzeg jeziora w Tatrach. Mimo iż zapłacił mandat, czekają go dalsze konsekwencje. Minister spraw wewnętrznych poinformował, że dostał zakaz wjazdu do Polski.
Wszystko za sprawą krytyki, jaka wylała się na policję za to, że ukarała 22-latka zaledwie 100-złotowym mandatem oraz interwencją premiera RP Donalda Tuska. Szef rządu napisał w mediach społecznościowych, że zwrócił się co Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o dokładne przyjrzenie się sprawie i surowe konsekwencje. "Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji" - napisał. Z kolei zakopiańska policja wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że Ukrainiec wprowadził funkcjonariuszy w błąd. Wystąpiła też do Urzędu ds. Cudzoziemców o zakaz wjazdu dla mężczyzny do Polski oraz krajów strefy Schengen na 5 lat.
"W związku z pojawieniem się artykułów prasowych oraz zdjęć ukazujących wjazd sprzed kilku dni ukraińskiego influensera w okolice Morskiego Oka, tatrzańska Policja prowadzi czynności w oparciu o art.127 Ustawy o Ochronie Przyrody czyli o naruszenie zakazu wjazdu na teren parku narodowego. Ponieważ interwencja wobec tego mężczyzny przeprowadzona była poza terenem parku narodowego, a człowiek ten wprowadził w błąd interweniujących policjantów co do rzeczywistego celu podróży, został wtedy ukarany jedynie mandatem w wysokości 100 złotych za niestosowanie się do znaków drogowych. Małopolska Policja niezwłocznie po uzyskaniu informacji o nowych okolicznościach tej sprawy wnioskowała do Urzędu ds. Cudzoziemców o zakaz wjazdu dla mężczyzny do Polski oraz krajów strefy Schengen na 5 lat".
oprac. r/





?Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.?