NOWY TARG. - Spróbujmy zorganizować spotkanie z ministrem infrastruktury, z dyrektorem GDDKiA - bo nie możemy tego tak zostawić. To, że te badania które myśmy zlecali wyszły tuż pod progiem - to nie znaczy, że w tej chwili nie są przekraczane dopuszczalne poziomy hałasu - mówi Ewa Pawlikowska. Sprawa dotyczy montażu ekranów wzdłuż nowego odcinka zakopianki. Droga przebiega tuż obok osiedli mieszkaniowych.
Temat ekranów akustycznych, których domagają się mieszkańcy ciągnie się od września 2024 roku. Po oddaniu do użytku nowego odcinka drogi przebiegającego obok osiedli mieszkaniowych i domów jednorodzinnych - mieszkańcy słali pisma do Urzędu Miasta Nowy Targ, Starostwa Nowotarskiego, Gminy Nowy Targ i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie prosząc o pomoc przy wsparciu ich apelu o zamontowaniu ekranów dźwiękochłonnych. Wtedy w imieniu mieszkańców nie tylko osiedli Na Skarpie, Bór, ul. Składowej, ale także osiedla Niwa - radny Grzegorz Luberda złożył wniosek o przeprowadzenia badań natężenia hałasu na długości odcinka nowej zakopianki w pobliżu terenów mieszkaniowych. Z kolei radna Ewa Pawlikowska zawnioskowała o zarezerwowanie w budżecie Miasta pieniędzy na przeprowadzenie badań natężenia hałasu generowanego przez pojazdy poruszajcie się po nowej obwodnicy. Pisaliśmy o tym w artykule Będą pomiary natężenia hałasu generowanego przez pojazdy na nowej zakopiance...Uciążliwość hałasu dobiegającego z nowej drogi zgłoszona została także Małopolskiemu Wojewódzkiemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego i do GDDKiA. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpowiedziała, że "konieczna jest analiza porealizacyjna i dopiero jeśli ta po roku wykaże przekroczenia norm hałasu, będzie można doprojektować ekrany". Radni nie chcieli czekać, rozważono pomysł zapłacenia z budżetu Miasta za wykonanie pomiaru natężenia hałasu, a gdyby się okazało, że poziom decybeli jest zbyt wysoki - obciążenie kosztami zarządcę drogi, albo projektanta drogi. Pomiary przeprowadzono, ale ich termin - zdaniem radnych - był niewłaściwy, co może stanowić podstawę do unieważnienia wyników. Same wyniki zaś wskazują, iż poziom hałasu ledwo mieści się w przyjętych normach.
Ewa Pawlikowska naciska, by odwołać się od wyników przeprowadzonego pomiaru. Grzegorz Watycha potwierdza, że "są zastrzeżenia do wyników prowadzonych badań". - Dyrekcja GDDKiA w Krakowie podtrzymuje, że te wyniki ich zdaniem są prawidłowe i nie wystąpią o korektę i zmianę zastosowanej metodologii. Wyniki jakie otrzymaliśmy - i wszyscy radni - są podprogowe, ale świadczą o tym, że nie dochodzi do przekroczenia norm hałasu, więc GDDKiA uznała, że wykonawca drogi zwolniony będzie z obowiązku budowy ekranów. Co my, jako samorząd możemy? Przepisy nie dają nam możliwości odwoływania się. Próbujemy sprawę nagłośnić, by zainteresować "czynniki" w Warszawie. Zaangażowana jest też pani poseł Weronika Smarduch - mówił na sesji burmistrz. Zwracając się do Ewy Pawlikowskiej, dodał: - Wiem, że i pani swoje kroki czyni, by spowodować budowę ekranów.
Radna przypomniała zorganizowane w Nowym Targu na początku maja br. publiczne spotkanie z ministrem Waldemarem Żurkiem, w trakcie którego pytała go o możliwości rozwiązania problemu. - Minister Żurek jasno się wypowiedział, że jest drugi sposób, aby to samorząd sobie sam sfinansował. Ta odpowiedź dla mnie jest troszeczkę słaba, bo trudno, żeby samorząd miał wyciągać pieniądze nie wiadomo skąd. Natomiast uważam, że nie powinniśmy się jednak poddawać, powinniśmy działać. Spróbujmy zorganizować spotkanie z ministrem infrastruktury, z dyrektorem GDDKiA - bo nie możemy tego tak zostawić. Nie możemy zostawić naszych mieszkańców. To, że te badania które myśmy zlecali wyszły tuż pod progiem - to nie znaczy, że w tej chwili nie są przekraczane dopuszczalne poziomy hałasu. Ruch na zakopiance się zwiększa, w okresie letnim dochodzą jeszcze motory, czy ciężarówki. Wydaje mi się, że mielibyśmy szansę, aby te badania były raz jeszcze zrobione, albo żeby ekrany zostały postawione.
Pojawił się też głos Jana Sięki, iż można spróbować wykazać, że wykonane badanie nie jest miarodajne - bowiem wykonane zostało w listopadzie, gdy ruch jest stosunkowo niewielki oraz pomiary wykonywano od wtorku do piątku. Zważywszy na to, że mowa jest o drodze, z której korzystają w dużej mierze turyści - wybór dni i miesiąca jest nieco dziwny.
Burmistrz Watycha określił to jako "kolejny punkt zaczepienia w dość domolnej procedurze domagania się budowy ekranów". Otwarta pozostaje kwestia - kto zapłaci za montaż barier - wykonawca drogi, czy jej zarządca, czyli GDDKiA.
s/





