28.05.2026, 10:38 | czytano: 3506

Sprzeciw wobec zmian w SP nr 5. Rodzice napisali list do miasta

Zdjęcie ilustracyjne
Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 5 w Zakopanem sprzeciwiają się planom ograniczenia finansowania placówki, zwiększenia liczebności klas i zmniejszenia dostępności świetlic.
Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 5 w Zakopanem wystosowali apel do burmistrza, rady miasta oraz komisji zajmujących się oświatą i sprawami społecznymi. W piśmie domagają się ponownego przeanalizowania planowanych zmian dotyczących ograniczenia finansowania szkoły, zwiększenia liczby uczniów w klasach oraz zmniejszenia dostępności świetlic.
Autorzy listu podkreślają, że decyzje te wpłyną nie tylko na warunki nauki dzieci, ale również na funkcjonowanie rodzin i pracę nauczycieli. Zwracają uwagę, że współczesne szkoły mierzą się z rosnącą liczbą uczniów wymagających indywidualnego wsparcia, w tym dzieci z ADHD, spektrum autyzmu czy problemami emocjonalnymi.

Rodzice ostrzegają także przed skutkami ograniczania opieki świetlicowej. Jak wskazują, wielu opiekunów pracuje do późnych godzin i nie ma możliwości zapewnienia dzieciom opieki po lekcjach.

W apelu znalazł się również postulat utrzymania obecnego poziomu finansowania szkół oraz rozpoczęcia dialogu z rodzicami, nauczycielami i specjalistami. Autorzy pisma podkreślają, że oszczędności w edukacji mogą w przyszłości generować większe koszty społeczne.

r/

Treść listu otwartego:

Szanowni Państwo,

jako rodzice apelujemy o ponowne przeanalizowanie decyzji dotyczących ograniczenia finansowania szkoły nr 5 w Zakopanem, zmniejszenia dostępności świetlic oraz zwiększenia liczby dzieci w klasach.

Ta decyzja nie jest jedynie zmianą organizacyjną. To decyzja, która bezpośrednio wpłynie na bezpieczeństwo, rozwój psychiczny i przyszłość dzieci, pracę nauczycieli i pedagogów, ale również na codzienne funkcjonowanie pracujących rodzin, które często nie mogą zapewnić opieki dzieciom w godzinach pracy.

Szkoła nie jest "kosztem" ? jest fundamentem miasta

Miasto może budować nowe inwestycje, ale żadna infrastruktura nie zastąpi dobrze funkcjonującej szkoły. To właśnie szkoły tworzą przyszłych mieszkańców, pracowników, przedsiębiorców i obywateli.

Oszczędności w edukacji zawsze wracają w postaci:

większych problemów psychicznych dzieci,
pogłębiających się trudności edukacyjnych,
wykluczenia społecznego,
agresji i problemów wychowawczych,
przeciążenia poradni psychologicznych,
wypalenia nauczycieli,
odpływu rodzin do innych miejscowości.

Krótkoterminowa oszczędność może stać się wieloletnim społecznym i finansowym kosztem dla miasta.

Zwiększanie liczby dzieci w klasach uderzy przede wszystkim w dzieci wymagające wsparcia

Dzisiejsza szkoła nie wygląda już jak 20 lat temu.

W klasach są:

dzieci z ADHD,
dzieci w spektrum autyzmu,
dzieci z zaburzeniami koncentracji,
dzieci z lękami,
dzieci po kryzysach psychicznych,
dzieci z orzeczeniami i opiniami poradni,
dzieci wymagające wsparcia emocjonalnego i indywidualnego podejścia.

Nauczyciel pracujący z 30-osobową klasą nie jest w stanie skutecznie odpowiadać na potrzeby każdego ucznia. To nie jest kwestia dobrej woli nauczycieli ? to zwyczajnie przekracza ludzkie możliwości.

Większa liczba uczniów oznacza mniej czasu dla pojedynczego dziecka, spada skuteczność nauczania, rośnie poziom hałasu i przebodźcowania, pogarsza się koncentracja, nasilają się konflikty i zachowania trudne.

Psychologowie dziecięcy od lat alarmują, że dzieci mają coraz większe problemy emocjonalne i coraz niższą odporność psychiczną. W takich realiach zwiększanie liczebności klas działa dokładnie odwrotnie niż powinno.

Ograniczanie świetlic uderza w podstawowe bezpieczeństwo dzieci i rodzin

Świetlica nie jest "dodatkiem". Dla wielu rodzin to absolutna konieczność.

Rodzice pracują często do godziny 16-17, nie mają dziadków na miejscu, nie są w stanie odbierać dzieci po 3-4 lekcji, nie mogą codziennie organizować prywatnej opieki.

Co ma zrobić rodzic? Zrezygnować z pracy? Zostawiać dziecko samo w domu? Płacić za opiekę, na którą wielu rodzin zwyczajnie nie stać?

Miasto deklaruje wsparcie rodzin i rozwój polityki prorodzinnej, a jednocześnie ogranicza jedno z najważniejszych narzędzi wspierających rodziców pracujących.

To wewnętrznie sprzeczne.

Budowa żłobka jest potrzebna ? ale nie może odbywać się kosztem dzieci już uczących się w szkołach. Polityka rodzinna musi być spójna i obejmować wszystkie etapy rozwoju dziecka, nie tylko najmłodszych.

Przeciążona szkoła to większe ryzyko kryzysów psychicznych

Dzieci po pandemii, izolacji społecznej i latach przeciążenia funkcjonują dziś gorzej psychicznie niż jeszcze dekadę temu.
Psycholodzy i pedagodzy wskazują jasno:

dzieci potrzebują stabilności,
przewidywalności,
relacji,
poczucia bezpieczeństwa,
uważności dorosłych.

Tymczasem:

przepełnione klasy,
mniej czasu nauczyciela,
ograniczenie opieki świetlicowej,
ciągłe cięcia,
chaos organizacyjny

powodują wzrost stresu zarówno u dzieci, jak i nauczycieli.

Nie można mówić o dbaniu o zdrowie psychiczne młodych ludzi i jednocześnie odbierać szkołom narzędzi do realnego wspierania uczniów.

Dodatkowo należy zwrócić uwagę na warunki lokalowe i przestrzenne, które już dziś w wielu szkołach są na granicy wydolności. Zwiększanie liczby uczniów w klasach oznacza nie tylko większy hałas i trudniejsze warunki do nauki.

Uczniowie spędzają w szkole wiele godzin dziennie ? potrzebują miejsca, aby móc się skupić, swobodnie funkcjonować i czuć bezpiecznie. W przepełnionych salach rośnie poziom stresu, przebodźcowania i konfliktów, szczególnie wśród dzieci nadwrażliwych sensorycznie, z ADHD czy trudnościami emocjonalnymi.

Coraz częściej do klas dołączają również dzieci z Ukrainy, które wymagają dodatkowego wsparcia językowego, adaptacyjnego i emocjonalnego, ponieważ wiele z nich ma za sobą doświadczenie wojny, migracji i utraty poczucia bezpieczeństwa. Integracja tych dzieci jest ogromnie ważna i potrzebna, ale wymaga czasu, uwagi nauczyciela i odpowiednich warunków organizacyjnych. W jeszcze liczniejszych klasach skuteczna integracja oraz indywidualne podejście do wszystkich uczniów staną się po prostu niemożliwe.

Warto również pamiętać o dzieciach szczególnie uzdolnionych, które także wymagają indywidualnego podejścia, dodatkowej uwagi i odpowiednich warunków do rozwijania swojego potencjału. W przepełnionych klasach nauczyciele skupiają się przede wszystkim na bieżących problemach organizacyjnych i wyrównywaniu trudności, przez co uczniowie zdolni często pozostają niezauważeni. Miasto powinno wspierać rozwój wszystkich dzieci ? zarówno tych potrzebujących pomocy, jak i tych, które mają wyjątkowe talenty i możliwości, bo to właśnie one w przyszłości będą budować potencjał społeczny, naukowy i gospodarczy naszej lokalnej społeczności.

Nauczyciele są już przeciążeni

Dzisiejszy nauczyciel nie tylko uczy, ale też wspiera emocjonalnie, rozwiązuje konflikty, dokumentuje pomoc psychologiczno-pedagogiczną, pracuje z dziećmi o bardzo różnych potrzebach, współpracuje z rodzicami i specjalistami.

Dokładanie kolejnych uczniów do klas przy jednoczesnym ograniczaniu środków oznacza dalsze wypalenie kadry.

A bez nauczycieli nie ma szkoły.

Miasta konkurują dziś nie tylko inwestycjami, ale także jakością edukacji. Rodziny wybierają miejsca, gdzie dzieci mają dobre warunki nauki i opieki.

Edukacja to inwestycja, nie wydatek do cięcia

Każda złotówka "zaoszczędzona" dziś może oznaczać wielokrotnie większe wydatki jutro:

na pomoc psychologiczną,
interwencje społeczne,
leczenie psychiatryczne,
korepetycje wyrównujące braki,
walkę z wykluczeniem edukacyjnym,
problemy wychowawcze i społeczne.

Silna szkoła zmniejsza przyszłe koszty społeczne.

Słaba szkoła je generuje.

Apel do władz miasta

Prosimy:

o odstąpienie od zwiększania liczebności klas,
o utrzymanie pełnej dostępności świetlic,
o ochronę finansowania szkół,
o realny dialog z rodzicami, nauczycielami, pedagogami i psychologami,
o analizę długofalowych skutków tych decyzji.

Dzieci nie są pozycją w excelu.

Każde dziecko potrzebuje uwagi, bezpieczeństwa i warunków do rozwoju. A rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła publiczna będzie miejscem wspierającym rodzinę ? nie kolejnym źródłem stresu i chaosu organizacyjnego.

Decyzje podejmowane dziś będą miały konsekwencje przez całe lata.

Dlatego apelujemy: nie oszczędzajcie Państwo na dzieciach.
Może Cię zainteresować
komentarze
Wrota28.05.2026, 22:23
Komuś zależy, aby nasze dzieci były głupie. Niestety dzieci chore z problemami sprawiają, że pozostałe dzieci stają się głupie.
proste , a takie trudne do zrobienia28.05.2026, 16:18
Najmniej uczniów w tej szkole, połączyć z drugą , nauczycieli zwolnić , dyrektorów też zmniejszyć i już są pieniądze na wszystko .
cienki bolek28.05.2026, 12:21
Do nick stara szkoła
Zgadzam się z tobą w 100%, Dodałbym jeszcze jacyś tacy specjaliści pedagog, pedagog specjalny, nauczyciel wspomagający, nauczyciel specjalista, terapeuta, terapeuta wspomagający, psycholog.
Za chwilę będzie więcej nauczycieli wspomagających niż uczących przedmiotów.
A przemoc i patologia jak jest w szkołach tak jest. Zamiata się pod dywan, aż rodzic musi wkroczyć do szkoły i robić porządek z małą bandyterką ( opisywany przypadek niedawno).
stara szkoła28.05.2026, 11:16
Edukacja włączająca to porażka obecnego systemu edukacji. Dzieci z dysfunkcjami powinny chodzić do szkół specjalnych. Pozostałe dzieci tracą bez względu ile nauczycieli wspomagających będzie na lekcji.
W jednej sali nie da się uczyć jednocześnie dzieci zdrowych i chorych .
Świetlice do tak późnych godzin są tylko w Polsce.
To na rodzicu spoczywa obowiązek zapewnienia opieki dziecku po szkole a nie państwu/ samorządowi.
Kiedyś nie było świetlic a dzieci z dysfunkcjami z urzędu były kierowane do szkół specjalnych.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl