Szanowni Państwo, nie jestem osobą publiczną, ale w obliczu publicznie wyrażonego zainteresowania mną i moją działalnością przez radnego Macieja Tokarza chciałbym wyjaśnić kilka kwestii, które zostały przedstawione w sposób nieprawdziwy i zmanipulowany.
Mój dom przy ul. Słonecznej w Nowym Targu, który tak zainteresował radnego Tokarza, powstał na podstawie pozwolenia na budowę wydanego na podstawie warunków zabudowy jeszcze w 2011 roku. Dom jest częścią tzw. zabudowy zagrodowej, a budowa została zakończona na przełomie 2023 i 2024 roku.Do działki, na której stoją moje zabudowania, prowadzi droga, bez której uzyskanie warunków zabudowy nie byłoby możliwe. Jest to funkcjonująca tu od zawsze droga miejska, ale w rzeczywistości to polny, szutrowy trakt. Droga ta prowadzi też do kilku innych działek, komunikuje też w pośredni sposób szczyt Działu, który zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego przeznaczony jest na zabudowę turystyczną. Kłamstwem jest forsowana przez radnego Tokarza informacja, że droga ta została wybudowana dla mnie, tylko do mojej działki. Jak każda inna miejska droga jest ona utrzymywana przez samorząd, który na przestrzeni lat podejmował różne działania w celu poprawy jej stanu. Właściciele sąsiednich działek i ja składaliśmy prośbę o poprawę jej stanu i rzeczywiście w roku ubiegłym droga ta została poprawiona. Nie jest to tajemnica, informuje o tym fakcie specjalnie ustawiona tablica.
Wcześniej w ten sam sposób Miasto utwardziło dojazd do pól w innej części Działu, nad szpitalem w kierunku tzw. Kapliczki.
Kiedy radny Tokarz pisze o drodze, większość z Państwa może mieć na myśli asfaltową jezdnię, taką jaka prowadzi prawdopodobnie do Waszych domów i mieszkań, ale w tym przypadku nadal mówimy o polnym trakcie, tyle że wzmocnionym stosownym materiałem i ubitym.
Droga miejska kończy się na miejskiej działce sąsiadującej z moją. Dalszą część drogi po mojej prywatnej działce do mojego domu na odcinku ponad 200 metrów wykonałem sam, na własny koszt.
Uwagę radnego Tokarza zwrócił plan ogólny w obszarze obejmującym moją nieruchomość, na której moje legalnie powstałe budynki jako użytki budowlane zostały tak zaznaczone w proponowanym dokumencie. Nie składałem do planu żadnych wniosków, ale mam wrażenie, że na ostatnich komisjach pod przewodnictwem Pana Tokarza sprawa ta została kilkukrotnie wyjaśniona przez urzędników i projektantkę.
Powyższe argumenty to jednak tylko pretekst, na podstawie którego radny Tokarz łączy moje nieruchomości i rzekomą przychylność względem nich z portalem podhale24.pl.
Drodzy Państwo, prowadzę różne działalności gospodarcze, i rzeczywiście wydawnictwo do którego należy portal podhale24.pl jest jedną z nich. Potrafię wyraźnie oddzielać swoje działalności i aktywności. Uważam, że radny Tokarz, jako osoba związana zawodowo z innymi samorządami i reprezentująca interesy różnych osób oraz firm - być może także tych, których interesy nie są zbieżne z interesami miasta Nowy Targ - powinien wiedzieć, że takie rozgraniczenie jest nie tylko możliwe, ale wręcz konieczne.
Wydawca pełni w portalu funkcje administracyjne, za treści publikacji, ich dobór i prace reakcji odpowiada redaktor naczelny, a tę funkcję w podhale24.pl pełni Robert Miśkowiec.
Od blisko dwóch dekad podhale24.pl stara się dostarczać Państwu najważniejsze i najciekawsze wiadomości z życia regionu w sposób, jaki potrafimy najlepiej i najrzetelniej. To, że urzędnikom, radnym czy innym osobom znajdującym się w kręgu naszego zainteresowania nie zawsze odpowiada to, co czytają na swój temat, to niestety taki urok tej pracy. Zawsze staramy się jednak pokazywać obraz opisywanych problemów jak najszerzej, dając głos każdemu, kto ma coś do powiedzenia.
Pretensje radnego Tokarza wobec nas nie są niczym nowym, jednak i formę i styl przeniósł on na inny, nieznany nam dotąd poziom. Od miesięcy kieruje on w stosunku do dziennikarzy portalu podhale24.pl bezpardonowe oszczerstwa, nierzadko skupiając się na rzeczach dalekich od zawodowych. Każdy, kto uważa, że nie przedstawiliśmy jego zdania, że przedstawiony obraz wymaga uzupełniania, ma taką możliwość. Często publikujemy oświadczenia czy stanowiska, niedawno z takiej właśnie formy korzystał kolega klubowy radnego Tokarza, radny Sięka, przy okazji dyskusji na temat ekwiwalentu urlopowego wypłacanemu burmistrzowi.
Nie byłem zaskoczony wpisem radnego Tokarza na jego profilu we wtorkowy wieczór. Znałem jego treść już w niedzielę, gdyż pan radny uznał za stosowne wysłać mi ją, informując, że waha się czy ją publikować. Odebrałem to jako szantaż - oczernianie i dyskredytacja albo przychylność dziennikarska. Ale szantażom nie ulegam.
Wcześniej, w styczniu mój brat i jednocześnie wspólnik otrzymał od Macieja Tokarza wiadomość SMS, w którym zapowiedział on zamiar, tu cytat: "odpalenia na ostro afery" wokół mojego domu na Dziale. Zaskoczenia nie było, tylko na co radny Tokarz czekał te kilka miesięcy? Dostałem czas na poprawę? Mieliśmy lepiej na podhale24.pl pisać na jego temat, czy gorzej na temat innych?
Przez 20 lat jako wydawca spotkałem się z różnymi formami nacisków. Raz prośbą, raz groźbą - oczywiście zawsze nieskutecznie. Zapewniam Państwa, że podobnie będzie tym razem.
Radny Tokarz w poszukiwaniu zapowiedzianej afery skompletował - do czego miał prawo - dokumenty urzędowe dotyczące moich nieruchomości. Ślepo zorientowany na cel - czyli aferę - mylnie połączył dwie różne nieruchomości i ich dokumentację w jedną, uzyskując błędny, ale zgodny z jego złożeniem cel - wrażenie samowoli budowlanej, którą zarzucił mi wielokrotnie podczas posiedzenia komisji. Istniejący już od lat budynek, w którym mieszkam, powiązał z dopiero co rozpoczętą budową pawilonu gastronomicznego na szczycie Zadziału. Nie zgadzało się nic - ani daty, ani miejsce, ani wygląd budynku. Jednak jak pisał Georg Wilhelm Hegel: "jeśli fakty się nie zgadzają, tym gorzej dla faktów".
Z poważaniem, Wojciech Rajski

