Na Placu Niepodległości w Zakopanem odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Zakopane z udziałem 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Podczas obrad radni podjęli uchwałę o pośmiertnym nadaniu tytułu Honorowego Obywatela Miasta Zakopane generałowi brygady Mieczysławowi Borucie-Spiechowiczowi oraz wręczyli Nagrody Burmistrza, które otrzymali Andrzej Gąsienica-Makowski, prof. Jerzy Jędrysiak i Józef Łuszczek.
Sesja została zwołana 2 czerwca na Placu Niepodległości w ramach obchodów Dni Zakopanego. Przewodniczący Rady Miasta Zakopane Grzegorz Jóźkiewicz wyjaśnił, że uroczyste posiedzenie zwoływane jest co roku w celu upamiętnienia wizyty Jana Pawła II z 1997 roku na Skalnym Podhalu. Wydarzeniu towarzyszyła wojskowa oprawa w obecności kompanii reprezentacyjnej i orkiestry wojskowej 21. Brygady Strzelców Podhalańskich.Głównym punktem sesji było podjęcie uchwały w sprawie nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Zakopane gen. bryg. Mieczysławowi Borucie-Spiechowiczowi. Życiorys i przebieg służby wojskowej generała (urodzonego 20 lutego 1894 roku w Rzeszowie, zmarłego 13 października 1985 roku w Zakopanem) przedstawił w laudacji radny powiatowy Piotr Bąk, który osobiście poznał generała.Generał Boruta-Spiechowicz był żołnierzem Drugiej Brygady Legionów Polskich, uczestnikiem wojny polsko-ukraińskiej (obrona Lwowa) oraz wojny polsko-bolszewickiej, gdzie dowodził 4. Pułkiem Strzelców Podhalańskich. W 1936 roku otrzymał stopień generała brygady. Podczas kampanii wrześniowej dowodził Grupą Operacyjną "Boruta". Po aresztowaniu w listopadzie 1939 roku przeszedł siedem sowieckich więzień. Następnie organizował i dowodził 5. Dywizją Piechoty Armii Generała Andersa, a w 1943 roku objął dowództwo 1. Korpusu Pancerno-Motorowego. W 1964 roku zamieszkał na stałe w Zakopanem. W latach 70. i 80. zaangażował się w działalność opozycyjną (podpisał List Czternastu, współtworzył ROPCiO oraz uczestniczył w I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ "Solidarność"). Został pochowany w kwaterze legionowej Nowego Cmentarza w Zakopanem.
Radna Izabela Szlachetka-Lelek przedstawiła laudację dla Andrzeja Gąsienicy-Makowskiego - poety, działacza Związku Podhalan, posła na Sejm RP oraz wieloletniego starosty tatrzańskiego. Nagroda została przyznana za działalność publiczną, społeczną oraz zaangażowanie na rzecz odrodzenia pasterstwa kulturowego w Tatrach, promocji produktów regionalnych i wspierania środowiska bacowskiego.
- Służyć ziemi, Tatr to jest godność. W Zakopanem to podwójna. Trza się trochę narobić, trza się trochę nagodzić i trza trochę na plecach dostać. Takie jest życie jak chce służyć. Każdy z nas służy swoim, ale robiliśmy to z radością, z miłością, bo szanowaliśmy tych ludzi - mówił Andrzej Gąsienica-Makowski.
Wiceburmistrz Iwona Grzebyk-Dulak odczytała laudację dla prof. Jerzego Jędrysiaka - urodzonego w Zakopanem, absolwenta ASP w Krakowie, artysty grafika (linorytu i rysunku) oraz pedagoga. Laureat brał udział w kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i setkach zbiorowych na świecie, zdobywając m.in. Grand Prix Międzynarodowych Biennale Grafiki w Indiach i Holandii. Nagroda Burmistrza została przyznana za rok 2026.
Prof. Jędrysiak wspomniał o swoim zaangażowaniu w upamiętnianie historii w Lovranie, gdzie leczył się Stanisław Witkiewicz, oraz w Opatii:
- To wszystko się wiąże z tym, że dla mnie Zakopane i historia Zakopanego, była niezwykle ważna. Ja mogłem mieszkać w wielu krajach: Belgii, Holandii, we Francji, ale zawsze wracałem do naszego miasta, ciesząc się, życzliwością przyjaciół, ludzi, no i samym urokiem tego naszego niezwykłego miejsca - mówił profesor.
Radny Jakub Kot wygłosił laudację dla Józefa Łuszczka - biegacza narciarskiego, pierwszego polskiego mistrza świata w biegach narciarskich (złoty medal na 15 km i brązowy na 30 km w Lahti w 1978 roku), najlepszego sportowca Polski w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" w 1978 roku, 36-krotnego mistrza Polski i dwukrotnego olimpijczyka.
- Powiedziałem, że nie mają Giewontu. Ja tam mieszkam na Kasprowicza i prosto z okna Giewont widzę. Trza było wizę zrobić szwajcarską, bo do Polski się nie dało dojechać. Dali tą wizę i ze Szwajcarii później do Polski pojechaliśmy. Dalej Giewont widzę i będę widział - wspominał Łuszczek.
Sportowiec podsumował także swój dorobek treningowy.
- Zdrowie było, chęci były do treningów. Miałem dwa zeszyty, takie spisane, wszystkie treningi, że sto sześćdziesiąt tysięcy kilometrów przebiegłem - opowiadał sportowiec.
Sesja zakończyła się złożeniem wiązanki kwiatów pod Pomnikiem Grunwaldzkim i występem wojskowej orkiestry.
e/r











































































































































