Marian Lewczuk z Rabki-Zdroju (81 lat) i Andrzej Wróblewski (89 lat) okazali się bezkonkurencyjni w Deblowym Mini Turnieju Tenisa Retro, rozgrywanym w ramach festiwalu "Dawnej Rabki Czar". Mimo że rywale byli znacznie młodsi, zwyciężyło doświadczenie.
Obsada była międzynarodowa - na kort w rabczańskim parku stawili się zawodnicy z Hiszpanii, Włoch, Francji i Luksemburga. W sumie, do rywalizacji stanęło dziewięć par, a w każdym meczu grano do dziesięciu punktów.Najważniejsza jest zabawa
Ze względu na charakter imprezy obowiązywał biały strój z epoki, czyli początków minionego wieku, a w ręku trzeba było dzierżyć rakietę drewnianą. Piłeczka musiała być nieskazitelnie biała.
Podkreślić jednak trzeba, że chodziło tu przede wszystkim o dobrą zabawę, a mniej o sportową rywalizację. Zagraniczni gracze wzięli udział w Dawnej Rabki Czar w ramach programu Europe4Youth. To młodzi wolontariusze z różnych zakątków Europy, którzy stali się ważną częścią dorocznego wydarzenia, wnosząc międzynarodowy charakter i świeże spojrzenie na ideę wspólnego odkrywania historii. Pozostali zawodnicy także niekoniecznie często mieli kontakt z tenisową rakietą.
Sto siedemdziesiąt lat doświadczenia
Andrzej Wróblewski mieszka w Katowicach, jednak połowę każdego sezonu od lat osiemdziesiątych spędza w Rabce.
- Przyjazd z brudnego i zadymionego Śląska stanowił kiedyś ogromny kontrast - wspomina swe związki z uzdrowiskiem.
Jak zaznacza, stara się spędzać aktywnie czas, także grając na tutejszych kortach w tenisa. Jednak za świetny wynik w turnieju - jak podkreśla - odpowiada przede wszystkim jego partner.
Marian Lewczuk zaczął grać w tenisa, gdy skończył czterdziestkę. Wówczas odbijał piłeczkę w rodzinnym Wrocławiu, a gdy blisko dwadzieścia lat temu przeniósł się do Rabki, także tu kontynuuje swoją pasję. Grał w turniejach, zdobywał puchary, ale przede wszystkim grę traktuje jako rekreację i rehabilitację po przebytej operacji.
- Kiedyś na tutejszych kortach było więcej seniorów, w tej chwili jestem najstarszy, który gra systematycznie i czynnie. Niestety, z dawnej grupy wielu się wykruszyło - albo odeszli, albo zdrowie już nie pozwala im wejść na kort. Nie ma młodych - wspomina z pewnym rozżaleniem.
I dodaje, że przed dwudziestu laty działała tu szkółka. Niestety tamci zawodnicy wyszkoleni i dobrze grający powyjeżdżali z Rabki i tylko czasem któryś z nich jeszcze zajrzy na kort podczas wakacji.
Szczytów zdobywanie
Dekoracja wszystkich zawodników odbyła się na głównym deptaku parku zdrojowego przy gromkich oklaskach międzynarodowej publiczności.
Na trzecim stopniu podium stanęli Sara Tefiku i Tristan Lulbin (Luksemburg i Francja), wyżej uplasowali się Marek i Grzegorz Świdrowie, a na pierwszym, najwyższym stopniu stanął Andrzej Wróblewski (który wymagał asysty przy wchodzeniu) oraz Marian Lewczuk.
- Wspiąć się na szczyt to trzeba być naprawdę najlepszym. To prawie jak Mount Everest. 170 lat! Co znaczy wspaniały duet! - zachwycał się prowadzący imprezę Bolesław Bara, dyrektor ośrodka kultury.
Józef Figura



















































































































