Społeczność spotykająca się w mediach społecznościowych jako grupa "Patelnia Chabówka" przesłała nam relację ze "spontanicznego spotkania miłośników motoryzacji" na tzw. patelniach w Chabówce.
"Kultowy odcinek drogi w Chabówce, znany powszechnie jako Patelnie, stał się miejscem wyjątkowego, towarzyskiego spotkania. Choć kapryśna czerwcowa aura próbowała pokrzyżować plany, pasjonaci udowodnili, że prawdziwego ducha motoryzacji nie da się tak łatwo zgasić. Spotkanie na Patelni w Chabówce miało charakter całkowicie otwarty i kumpelski. W czasach, gdy załatwianie skomplikowanych formalności i przedzieranie się przez urzędniczą papierologię potrafi skutecznie zablokować każdą pozytywną inicjatywę, miłośnicy jazdy na dwóch i czterech kółkach postanowili po prostu skrzyknąć się na wspólny weekend i zrobić coś dobrego we własnym zakresie. Bez zbędnego zadęcia, za to z ogromnym naciskiem na kulturę drogową, bezpieczną jazdę i wzajemny szacunek.Głównym celem była nie tylko chęć przewietrzenia maszyn, ale przede wszystkim edukacja i promowanie bezpiecznych zachowań na drodze. Uczestnicy spotkania udowodnili, że stereotypowy wizerunek "szalonego motocyklisty" odchodzi w zapomnienie - na miejscu królował rozsądek, pasja i chęć pokazania, że można cieszyć się jazdą z głową.
Co niezwykle ciekawe, spotkanie na bazie w Chabówce szybko wykroczyło poza ramy typowo motocyklowej społeczności. Kultowe miejsce przyciągnęło prawdziwe motoryzacyjne perełki, stając się gratką dla każdego estety. Obok potężnych, dwukołowych krążowników takich jak rasowy, czarny klasyk - na asfalcie pojawiły się wyjątkowe samochody z różnych epok.
Wzrok przykuwał idealnie utrzymany, zabytkowy Fiat na żółtych tablicach rejestracyjnych oraz kultowy Volkswagen Transporter T2, który wprowadził na zakręty Chabówki niesamowity, nostalgiczny klimat. Dla fanów nowoczesnych technologii i ekstremalnych osiągów nie lada gratką było z kolei Porsche 911 Turbo S. Taki przekrój pojazdów pokazuje, że miłość do koni mechanicznych łączy ludzi bez względu na to, czym na co dzień poruszają się po drogach.
Choć nad Podhalem krążyły czarne chmury i momentami straszył przelotny deszcz, uczestnicy znaleźli doskonały sposób na kaprysy pogody. Czas płynął na niekończących się rozmowach, wymianie doświadczeń z minionych tras, wspominaniu dawnych wypraw i - jak to w zgranej społeczności bywa - na przyjacielskich plotkach przy kawie.
Patelnia Chabówka"
opr. s/





































