Mimo kapryśnej aury, kolejna edycja wydarzenia "Dawnej Rabki Czar" okazała się organizacyjnym sukcesem. Rabka znów wypełniła się pasjonatami historii, zabytkowymi samochodami i elegancją minionych lat.
Choć trwają jeszcze porządki po zakończonej imprezie, organizatorzy już snują plany na przyszłość, jednak nie wszystkie pomysły chcą jeszcze zdradzać. Jedno jest najważniejsze - nie ma mowy, by rezygnowali z imprezy!Pogoda nie przeszkodziła w zabawie
Choć aura była w tym roku największym wyzwaniem, organizatorzy udowodnili, że są zaprawieni w boju i gotowi na każdą ewentualność. Program został zrealizowany w całości - czarna chmura ominęła turniej tenisowy, a potężna ulewa nastąpiła już pół godziny po finałowym spektaklu dla najmłodszych Teatru Chrząszcz w Trzcinie.
Były zaplanowane pokazy bicykli, dziecięce wyścigi samochodów, pokazy mody czy dixielandowa zabawa. Nie zawiedli też miłośnicy aut retro, którzy do Rabki zjechali na swój zlot dopieszczonymi w najmniejszym detalu automobilami.
- Od początku podkreślaliśmy, że bez względu na pogodę, my wszystkie punkty programu zrealizujemy - podkreśla Monika Rzonca, prezes stowarzyszenia Dawnej Rabki Czar.
Rekordowa frekwencja i goście z całej Polski
Wydarzenie przyciągnęło w tym roku jeszcze więcej uczestników niż w latach ubiegłych. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się pokazy mody retro, które zgromadziły tłumy osób w strojach z epoki.
Co ciekawe, magia rabczańskiego "Czaru" wykracza daleko poza region - na imprezę przyjechali goście specjalnie z różnych stron Polski, w tym nawet znad morza.
Tradycyjnie był też akcent międzynarodowy przy okazji realizacji programu Europe4Youth. Młodzi wolontariusze z różnych zakątków Europy kolejny raz stali się ważną częścią dorocznego wydarzenia wnosząc międzynarodowy charakter i świeże spojrzenie na ideę wspólnego odkrywania historii.
Wśród najważniejszych atrakcji minionego weekendu znalazły się także spacery śladami architektury uzdrowiskowej, które prowadziła Ewa Maria Romaniak.
"Czarująca" rodzina szuka wzmocnień
Za sukcesem imprezy stoi zaledwie 22-osobowe stowarzyszenie, które pracuje - jak to określają - niczym cudowna, wielka rodzina. Każdy angażuje też swoich członków rodzin - są wnukowie, zięciowie, córki czy babcie.
- To piękne, że tyle osób się łączy! Ale potrzebujemy jeszcze wsparcia tak przy montażu, jak i demontażu różnych elementów, oraz realizacji nowych pomysłów - przyznaje Monika Rzonca licząc na pozyskanie nowych członków stowarzyszenia.
Kandydaci będą musieli przejść okres próbny, aby "sprawdzić się w boju", wykazać inicjatywą, ale stowarzyszenie jest otwarte na każdego, kto ma w sobie "ducha retro".
Wyzwania i walka o unikalność
Dawnej Rabki Czar liczy też na pozyskanie kolejnego sponsora, który umożliwi wprowadzanie nowych pomysłów "nie z tej epoki" w życie.
Jak się okazuje, rabczański format już staje się inspiracją dla innych miejscowości uzdrowiskowych, takich jak Iwonicz-Zdrój, który też organizuje w tym roku swój "Czar". Retro-pikniki powstają też w innych miejscowościach i nierzadko okazuje się, że inspiracja popłynęła właśnie z Rabki.
To jednak zmusza organizatorów do zachowania pewnej dozy tajemnicy przy planowaniu kolejnych niespodzianek na przyszły rok.
Pozostaje czekać z niecierpliwością na kolejną edycję. A może dołączyć do retro-ekipy?
Józef Figura







































































































