NOWY TARG. Od kilku dni nowym radnym jest Gabriel Wolski, który zastąpił w Radzie Miasta Mariusza Wcisłę. Ten - zrzekł się mandatu z powodów zdrowotnych. W rozmowie z Podhale24 nowy radny mówi o swoich planach, pomysłach i opiniach m.in. na temat budowy nowego obiektu sportowego.
Z jakimi planami wszedłeś do Rady Miasta?Gabriel Wolski: - Wszedłem trochę jak do rozpędzonego pociągu. Nagle mi ktoś kazał wyjść na przystanek i wsiadać (śmiech). Radni od dwóch lat procedują nad różnymi projektami. Ta moja pierwsza, debiutancka sesja to były trudne tematy: budżet, absolutorium. Nie wszędzie się mogłem odnieść do konkretnego tematu. Wskoczyłem w biegu do tego "pociągu" - z miesiąca na miesiąc, ale nie jestem ignorantem. Oglądałem wcześniej sesje, jednak te szczegóły, które omawiane są na sesjach - to było mi odległe i dopiero teraz poznaję kulisy. A moje plany? To czym się interesuję. Ja przez lata próbowałem różne inicjatywy przepchnąć, ale były one lekko spychane na margines. Liczę, że może jako radnemu uda mi się trochę te projekty przywołać, pokazać je w nowym świetle i namówić ludzi, żebyśmy spróbowali się zmierzyć z poprawą estetyki w mieście. Bo ona leży mi na sercu. Wiem, że to kosztuje, ale są różne projekty społeczne - jak np. kwietne łąki. Czasem wystarczy pozwolić ludziom działać, bo to są fajne rzeczy, które mają wpływ na komfort życia mieszkańców. Chciałbym z ludźmi kontynuować takie akcje społeczne, bo one integrują mieszkańców, budują społeczność. Cokolwiek ludzie robią razem - to ich to cementuje.W jakich komisjach chcesz pracować?
- Jestem wizjonerem - teraz będę przestawiał projekt stojaków rowerowych. Chciałbym wrócić do tematu parku społecznego. Kilka lat temu na FB rzucony pomysł zebrał pozytywny odzew, ponad 150 komentarzy popierających. Będę się starał jako pracownik kultury troszeczkę naświetlić, pokazać z mojego doświadczenia i perspektywy innym radnym pewne problemy. Na przykład - "poprawa estetyki w mieście" - ronda, tabliczki z nazwami ulic, punktowa identyfikacja miasta, tablice ogłoszeniowe - to jest do poprawy, bo wiem, że to można zrobić ładnie. A te elementy są u nas w opłakanym stanie, jak ta upadła lampa. Wiem, że to są koszty, ale można porozmawiać z przedsiębiorcami... A może mój głos się poniesie i echem odbije w Radzie Miasta, bo zależy mi na tym. Nie możemy być miastem, które drzemie sobie delikatnie, bo boimy się nowatorskich, odważnych pomysłów. Obraliśmy przez lata linię bezpieczną. Nie chcemy się czymś wyróżnić. Gdziekolwiek jadę - obserwuję jak inne miasta wyglądają i jakie mają fajne elementy. Nie mówię, że wszystko jest u nas źle. Interesują mnie tematy kultury, ładu przestrzennego i ekologii - i w takich komisjach chcę pracować.
Nie tylko kultura Cię interesuje, ale i sport. Wszedłeś do Rady w momencie dość zaognionego konfliktu: hokeiści kontra piłkarze.
- Bardzo trudna sytuacja - także dla mnie. Ja jestem pośrodku w tej kwestii, bo kopałem piłkę w klubie jako trampkarz i jestem kibicem hokeja. Kiedyś to był jeden klub...
Bardziej jesteś kojarzony z hokejem. Czujesz się zakładnikiem tego środowiska, czy raczej reprezentantem idei, że hokej wymaga wsparcia?
- Hokej wymaga wsparcia. Tak samo jak piłka, ale nie za wszelką cenę. Jeśli będzie drużyna i chłopcy będą chcieli grać - wymaga wsparcia, ale przy okazji budowy nowej hali lodowej - to mam do tego ogromny dystans, ponieważ kwota która gdzieś tam w eterze krąży i jest to 180 mln zł - nie jest jeszcze realnie wyliczona. Dla mnie to jest abstrakcja i pod tym bym się nie podpisał. Wiem jak trudno jest zbilansować inwestycję. Środowisko hokejowe protestowało, gdy przebudowywany był MCK i pytano "po co wydawać tyle pieniędzy, dla kogo to będzie?". My tu czasem mamy ok. 1,5 tysiąca osób dziennie, które korzystają z zajęć, sal, sceny. Tak samo środowisko kulturalne i pozostali ludzie też patrząc na hokej, mówią: "no co ty, dla garstki osób robić hokej i budować halę?"
Ja się boje takiej dużej hali. Bardzo bym chciał mieć halę z efektem "wow". Cudownie, gdyby była ta Arena Podhala, ale czy nas na to stać?
A na nowoczesny obiekt piłkarski nas stać?
Czyli jak? Niczego nie budować? Nie odpowiadać na postulaty klubów?
- Kilka lat temu były rozmowy na temat rekonstrukcji hali lodowej. Tychy to rozrobiły i źle na tym wyszły... Ja bym chciał budować. Zobacz - jest "koło". Stoi puste i jest mało eksploatowane. Nie wiem czemu nie można tam zrobić drugiego boiska treningowego, takiego z prawdziwego zdarzenia z fajną murawą..
A nie można?
- Pewnie można. I to nie byłyby chyba kwoty milionowe. Tymczasem to boisko stoi puste. Może nie jest pełnowymiarowe, ale to jest duży teren do wykorzystania. Może ZGZiR powinien zmienić swoją bazę, żeby można było więcej tam rzeczy robić. To jest cały system naczyń połączonych. Muszę okrzepnąć, jeszcze popatrzeć, nauczyć się. Na pewno nie chcę się bawić w igraszki polityczne, bo mnie to nie interesuje. Lubię ludzi. Wiem, że pewne rzeczy można przepychać bez nerwówki. Może wniosę do Rady Miasta trochę uśmiechu i radości, może uda się mi zaszczepić więcej swobody i koleżeństwa, lepszych relacji między nami, bo jestem człowiekiem, który nie lubi się szarpać. Ale jak trzeba - też potrafię.
Dziękuję.
Rozmawiała Sabina Palka


