28.06.2026, 08:55 | czytano: 3389

Nowe przepisy szansą na ratunek dla branży narciarskiej. Sejm przyjmie prawo śniegu?

Andrzej Bielawa / zdj. Marcin Szkodziński
ZAKOPANE. Podczas sesji Rady Miasta omówiono projekt ustawy o upowszechnianiu sportów zimowych i turystyki, potocznie nazywanej "prawem śniegu". Prezentację przedstawił Andrzej Bielawa - Zakopiańczyk, zarządzający stacją narciarską Małe Ciche, były trener olimpijski oraz członek Polskiego Stowarzyszenia Stacji Narciarskich i Turystycznych, reprezentujący interesy branży, właścicieli gruntów oraz środowiska narciarskiego. Wskazał on realne zagrożenia dla dalszego funkcjonowania infrastruktury zimowej na Podhalu oraz przedstawił mechanizmy prawne, które mają stać się rozwiązaniem wieloletnich sporów własnościowych blokujących inwestycje.
Zgodnie z przedstawionymi danymi finansowymi, infrastruktura narciarska stanowi kluczowy motor gospodarczy dla całego regionu Podhala. Powiat tatrzański dysponuje bazą około 26 tysięcy oficjalnie zgłoszonych miejsc noclegowych, a powiat nowotarski około 9 tysięcy, przy czym szacuje się, że realna liczba miejsc może być dwukrotnie wyższa. Sam obrót zadeklarowany w sprawozdaniach finansowych za 2024 rok przez 16 podhalańskich stacji narciarskich wyniósł ponad 250 milionów złotych. Dodatkowo wyliczono, że każda złotówka wydana na wyciągu narciarskim generuje kolejne 5 złotych pozostających w lokalnej gospodarce - w gastronomii, noclegach, wypożyczalniach sprzętu, szkołach narciarskich czy transporcie. Branża ta mierzy się jednak z poważnym ryzykiem.
Głównym zagrożeniem dla stabilności polskiego narciarstwa jest kończący się okres obowiązywania umów dzierżawy terenów, które były masowo podpisywane około dwadzieścia lat temu. Część stacji narciarskich ma przed sobą zaledwie od jednego do trzech lat normalnego funkcjonowania przed koniecznością ponownej renegocjacji umów. Sytuację komplikuje ogromne rozdrobnienie gruntów oraz sprzeciw pojedynczych właścicieli, co doprowadziło już do zamknięcia lub zablokowania wielu historycznych i planowanych tras. Jako przykłady inwestycji niemożliwych do pełnej realizacji z powodu barier gruntowych wskazano Gubałówkę, Butorowy Wierch, Nosal, Kotelnicę, Salamandrę, wyciągi na Pitoniówce, Dziubasówkach, Olsówkach w Nowym Targu, Rabce Maciejowej, Szczawnicy, Krościenku nad Dunajcem oraz najnowszy, niedokończony projekt na Galicowej Grapy posiadający komplet uzgodnień i ważne pozwolenie na budowę. Istnieje także ryzyko działań ze strony grup spekulacyjnych lub zagranicznej konkurencji, które poprzez wykup pojedynczych, strategicznych działek wewnątrz działających tras mogą doprowadzić do paraliżu całych ośrodków, generując tzw. efekt domina i straty podatkowe dla gmin.

Szansą na rozwiązanie tych problemów ma być procedowany w Senacie, apolityczny projekt nowej ustawy. Zakłada on dodanie nowego celu publicznego w ustawie o gospodarce nieruchomościami w postaci budowy, utrzymywania i eksploatacji obiektów sportowych i turystycznych. Kluczowym narzędziem ma być wprowadzenie publicznoprawnej, odpłatnej służebności na okres maksymalnie do 30 lat na drodze decyzji administracyjnej, jednak bez przenoszenia prawa własności. Nowe prawo przewiduje system bezpieczników: aby uruchomić procedurę, inwestor musi najpierw pozyskać dobrowolną zgodę właścicieli reprezentujących minimum 75 procent terenu planowanej trasy, a sama inwestycja musi być uprzednio zatwierdzona w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przez radę gminy. Przewidziano także prawo właściciela do żądania wykupu pozostałej części działki, jeśli po ustanowieniu służebności stanie się ona bezużyteczna, a także możliwość cofnięcia służebności, gdy cel publiczny nie będzie realizowany.

W Europie obowiązują znacznie bardziej restrykcyjne rozwiązania prawne - w Szwajcarii i Austrii przy budowie kolei stosuje się procedurę wywłaszczenia, natomiast model francuski jest zbliżony do proponowanych przepisów polskich i opiera się na decyzjach gminnych dotyczących ustanawiania służebności. W Skandynawii funkcjonuje z kolei powszechne prawo dostępu do natury, pozwalające na korzystanie z terenów prywatnych bez zgody właściciela. Proponowany w Polsce projekt uzyskał już oficjalne listy poparcia ze strony Porozumienia Gmin Górskich (zrzeszającego 21 samorządów, w tym Gminę Zakopane), Parlamentarnego Zespołu do Spraw Uregulowania Ustawowego Polityki Górskiej oraz Parlamentarnego Zespołu do Spraw Europy i Karpat.

- Od wielu już lat miałem okazję prezentowania narciarskiego problemu, czyli generalnie tych wszystkich barier, które prowadzą do zubażania, wręcz zatrzymywania budowy stacji narciarskich. Jest to tak zwana mapa wstydu. Myślę, że na tej mapie wstydu powinniśmy się tego wszyscy wstydzić jako zakopiańczycy, że trasa narciarska najstarsza w Polsce (na Gubałówce) po prostu nie funkcjonuje przez sprzeciw jednostki. Brakująca jedna działka, co zresztą mamy na Gubałówce, uniemożliwia funkcjonowanie całego ośrodka narciarskiego - opisywał na sesji Andrzej Bielawa i zwrócił uwagę na kolejny problem, który może doprowadzić do kolejnych zamknięć stoków. - Po prostu kończą się umowy dzierżawy terenów. To, co było podpisywane przed dwudziestu laty. Po prostu termin obowiązania tych umów niestety się kończy. Niektóre stacje narciarskie jeszcze można powiedzieć, że mają jeden do trzech lat normalnego funkcjonowania. Na pewno będzie okres zwiększonej renegocjacji. No i skutek finalny może być taki, że przy braku zgody dane stacje będą musiały się po prostu zamykać. Zamyka się stacja narciarska, kończą się noclegi, kończy się gastronomia, kończą się szkoły, instruktorzy kończą się, wypożyczalnie, transport. No i finalnie na końcu macie Państwo podatki i prace - przedstawił czarną wizję przedsiębiorcy z branży narciarskiej.
Andrzej Bielawa przedstawił propozycję nowego prawa, która zapewni możliwość funkcjonowania stacji narciarskich bez możliwości szantażu wszystkich przez jednostki.

- Co proponuje ta ustawa? Nieodbieranie gruntu, tylko bezpieczniki i uczciwe zasady. Dodanie nowego celu publicznego w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Budowa, utrzymywanie i eksploatacja obiektów sportowych i turystycznych. Wykorzystanie znanego mechanizmu służebności publicznoprawnej. Decyzja administracyjna, ale bez przeniesienia własności. Maksymalny okres do trzydziestu lat. Zastosowanie tylko w sytuacjach szczególnych, gdy normalna umowa jest niemożliwa albo jedna sprawa gruntowa blokuje całość. Najważniejsza zasada: właściciel pozostaje właścicielem. Krążą informacje, że chcemy komuś coś zabierać przy wprowadzaniu takich zmian, to jest kompletna nieprawda. Muszą być następujące warunki spełnione. Przede wszystkim uchwała gminy, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, opiniuje to rada gminy. Następnie rokowania z właścicielami gruntów, próba podpisywania umów i przede wszystkim warunek najważniejszy: siedemdziesiąt pięć procent terenu. Na to musi się zgodzić tylu właścicieli. W Szwajcarii wywłaszczenie, jeżeli jest tylko plan budowy kolei, wywłaszcza się właścicieli, nie ma w ogóle na ten temat rozmowy żadnej. To samo jest w Austrii. Francja jest łagodniejsza, jeżeli chodzi o zasady. Projekt tej ustawy jest już w Senacie. Rzecz bardzo istotna: ten projekt jest apolityczny. Rozmawiamy ze wszystkimi stanami politycznymi, ze wszystkimi przedstawicielami, z parlamentarzystami. Oni to czują. Oni wiedzą, że jest problem i dobrze byłoby go po prostu uregulować - podsumował prelegent.

em, s/
Może Cię zainteresować
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl