Zakopiańska premiera dokumentu "Kumotry" Emilii Śniegowskiej była czymś więcej niż pokazem filmowym. Stała się spotkaniem wokół historii, która - choć wyrasta z Rumuńskich Karpat - dotyka doświadczeń uniwersalnych.
To opowieść o kobietach, o ich sile przekazywanej z pokolenia na pokolenie, o pamięci zakorzenionej w codzienności i o archetypie kobiecości, który odnajdujemy zarówno w rumuńskiej wsi, ale możemy ją też odnaleźć u nas na Podhalu w naszych matkach, babkach czy prababkach.Film nie zamyka się w regionalności. Pokazuje, że lokalna historia może stać się lustrem, w którym odbijają się doświadczenia kobiet niezależnie od miejsca i czasu. Bohaterki "Kumotrów" przypominają kobiety, które znamy z własnych rodzinnych opowieści: silne, wytrwałe, niosące na swoich barkach ciężar codzienności. To właśnie ta uniwersalność najmocniej zabrzmiała podczas zakopiańskiego pokazu.Ogromnym atutem filmu jest również dźwięk. To jedna z tych produkcji, w których muzyka nie jest jedynie tłem dla obrazu, lecz pełnoprawnym narratorem.
Po projekcji odbyło się spotkanie z jego współtwórcami - Kasią Szczerbą i Maćkiem Wirmańskim. Rozmowa pozwoliła zajrzeć za kulisy produkcji i lepiej zrozumieć proces powstawania dokumentu. Twórcy opowiadali nie tylko o technicznych aspektach realizacji, ale przede wszystkim o relacjach budowanych z bohaterkami, o zaufaniu niezbędnym przy tworzeniu filmu dokumentalnego oraz o odpowiedzialności za opowiadane historie.
ZCK, s/



















