Średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Zakopanem przekroczyła próg 35 tysięcy złotych, stawiając miasto na samym szczycie ogólnopolskiego rankingu drożyzny. Miejscowy rynek nieruchomości został niemal całkowicie zdominowany przez zewnętrznych inwestorów kupujących lokale pod wynajem krótkoterminowy. Zjawisko to nakręca spiralę cen i przyspiesza niepokojący proces wyludniania się miasta.
Niewydolność rynku prywatnego zmusza samorząd do ciągłego rozbudowywania miejskiego zasobu lokali komunalnych i socjalnych. - Mamy ponad pięćset mieszkań socjalnych i komunalnych, co jest całkiem dobrym wynikiem. Natomiast kolejka nigdy się nie kończy. Ile byśmy tych mieszkań nie oddali, to są kolejni chętni i tak na liście zawsze mamy kilkadziesiąt osób - przyznał burmistrz Łukasz Filipowicz, wskazując, że w tym roku oddano 50 mieszkań przy ul. Kamieniec, a w planach są kolejne obiekty przy ul. Kasprowicza.Magistrat rozważa nawet sprzedaż najstarszych, zdezelowanych budynków socjalnych, by za uzyskane środki stawiać nowe bloki na obrzeżach.
Ogromne nadzieje wiązano z procedowaną w parlamencie ustawą regulującą najem krótkoterminowy, jednak zdaniem władz Zakopanego przygotowany projekt nie rozwiązuje fundamentalnych problemów mieszkańców miast turystycznych.
- Upatrywałem szansy w tym projekcie, że będzie można wyznaczać strefy, w których nie będzie możliwości wynajmu krótkoterminowego, czyli tak zwane sypialnie. Niestety ustawodawca nie zdecydował się na taki ruch - mówił z żalem Filipowicz.
- Uważam, że bardziej zasadnym byłoby dać więcej kompetencji wspólnotom. Dziś mieszka czterdziestu mieszkańców, mamy dwa, trzy mieszkania na wynajem i to tak naprawdę zakłóca życie całego bloku. Niestety na ten moment ten projekt tego nie rozwiązuje - podsumował włodarz Zakopanego.
em/r



