Czwartek i piątek były dwoma najdłuższymi etapami na trasie pielgrzymki rowerowej. Liczyły kolejno 166 i 170 km. Dzięki temu jednak rowerzyści znacznie przybliżyli się do morza i w piątek wieczorem byli już na terenach krzyżackich, w województwie pomorskim.
Każda pielgrzymka rowerowa to nie tylko ogromny wysiłek fizyczny, ale również możliwość poznania nowych miejsc i ludzi. W czwartek rowerzyści, po raz pierwszy, przejechali ścieżkami rowerowymi po Warszawie i uczestniczyli we mszy świętej w sanktuarium diecezjalnym bł. Jerzego Popiełuszki. Zostali życzliwe przyjęci i mogli nieco więcej dowiedzieć się o tym miejscu. W tym dniu kolarzy ścigał deszcz - właściwie na każdym postoju zaczynało podać. I do tego dokuczał wiatr. Nawet rowery czasami odmawiały posłuszeństwa i trzeba było co jakiś czas wymieniać przebite dętki. Metą tego etapu był Sierpc.W piątek, po mszy świętej w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Sierpcu, rowerzyści wyruszyli w dalszą trasę. Na początku było zimno, deszczowo i wietrznie, ale po obiedzie rozpogodziło się i słońce towarzyszyło strudzonym pielgrzymom już do końca dnia. Trasa wiodła ścieżkami rowerowymi, momentami kostką brukową i mocno zniszczoną nawierzchnią. Przyjemnie jednak mijało się takie miasta jak Kwidzyn - z pięknym rynkiem i monumentalną konkatedrą św. Jana Ewangelisty. Choć rowerzyści już odczuwają zmęczenie, to cel coraz bliżej zostały już tylko dwa dni do końca rowerowego rajdu.Anna Blańda





















