PODHALE. Praca koni na trasie do Morskiego Oka nie oznacza naruszania ich dobrostanu - przekonują trzej lekarze weterynarii. Powołują się na wieloletnie badania zwierząt, tempo ich regeneracji oraz wyniki kontroli prowadzonych przed sezonem. - Koń na trasie do Morskiego Oka wykorzystuje około 30 proc. swoich możliwości - przekonują. Lek. wet. Maciej Perzyna mówi wprost: Praca konia na tej trasie "to nie górnik ani hutnik. To wiejski listonosz na rowerze".
Trzej lekarze weterynarii zabrali głos w dyskusji o pracy koni na trasie do Morskiego Oka. Dr Marek Tischner, Piotr Szpotański i Maciej Perzyna przekonują, że dobrostanu zwierząt nie można utożsamiać z brakiem pracy. Ich stanowisko przedstawiło Starostwo Powiatowe w Zakopanem.- O rzeczywistym stanie konia można mówić dopiero po ocenie parametrów fizjologicznych, pracy serca, układu ruchu, nawodnienia i tempa regeneracji - podkreśla dr Marek Tischner z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Jak zaznacza, konie z tej trasy od lat przechodzą badania kliniczne, ortopedyczne, kardiologiczne i wysiłkowe. Według niego monitoring nie potwierdza chronicznego przeciążania zwierząt ani trwałych uszkodzeń aparatu ruchu wynikających z wykonywanej pracy.Lek. wet. Piotr Szpotański zwraca uwagę na tempo regeneracji. Według przedstawionych danych już po dziesięciu minutach odpoczynku u niemal wszystkich badanych koni tętno spada poniżej 60 uderzeń na minutę. Badania biochemiczne krwi również mają nie wykazywać odchyleń charakterystycznych dla nadmiernego wysiłku.
Jeszcze bardziej obrazowego porównania używa lek. wet. Maciej Perzyna z SGGW. Według przywoływanych przez niego wyliczeń koń na trasie do Morskiego Oka wykorzystuje około 30 proc. swoich możliwości.
- To jest wysiłek fizyczny, ale w żaden sposób nie wyczynowy. To praca bardzo umiarkowana. Gdybym miał ją porównać do pracy człowieka, to nie jest górnik ani hutnik. To wiejski listonosz, który rozwozi listy na rowerze - mówi Perzyna.
Weterynarze wskazują również na system kwalifikowania zwierząt do pracy. Przed sezonem letnim 2026 przebadano 282 konie. Dwa nie zostały dopuszczone z powodów ortopedycznych, a jedno skierowano na dodatkową diagnostykę kardiologiczną. Każde zwierzę posiada elektroniczny identyfikator, a jego dokumentacja znajduje się w systemie Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Weterynarze apelują, aby dyskusja o przyszłości przewozów opierała się przede wszystkim na wynikach badań. Ich zdaniem pojedyncze zdjęcie spoconego czy potykającego się konia nie wystarcza do oceny całego systemu.
Źródło: Starostwo Powiatowe w Zakopanem, oprac. r/



