Na posiedzeniu komisji Senatu kilkadziesiąt osób rozmawia o propozycjach przepisów, które mają pozwolić rozwijać się m.in. stacjom narciarskim na Podhalu. Największe kontrowersje wzbudza zapis, że inwestycje sportowe mają być inwestycjami "celu publicznego". Przepis taki, gdy wejdzie w życie, pozwoli na budowę tras narciarskich nawet wtedy, gdy sprzeciwia się temu jeden z właścicieli. Nowe prawo ma bowiem dać radzie gminy prawo, żeby ustalić służebność na prywatnym gruncie, nawet gdy właściciel się na to nie zgodzi.
W Warszawie są m.in. starosta tatrzański Andrzej Skupień, wiceprezes Związku Podhalan Piotr Gąsienica, zakopiańscy radni m.in. Jan Głuc i Tymoteusz Mróz, są przedstawiciele stacji narciarskich - prezes Kotelnicy Białczańskiej Tomasz Paturej, prezes Bramy w Gorce Marcin Kolasa, ale także Michał Glonek z Nowego Targu, Andrzej Bielawa z Małe Ciche Ski, jest wójt Kościeliska Roman Krupa, ale także grono największych przeciwników projektu ustawy - przedstawiciele Federacji Obrony Podhala: Józefa Chromik i Bożena Gąsienica-Byrcyn.Projekt tzw. prawa śniegu został podpisany przez 12 senatorów. Na ich czele stoi senator Zygmunt Frankiewicz. Jak tłumaczył, nowe przepisy - wzorowane na rozwiązaniach obowiązujących w krajach alpejskich - mają umożliwić budowę nowych tras, rozwój stacji narciarskich oraz rozwój małych miejscowości oraz całemu regionowi. Przykładami, gdy brak zgody pojedynczych właścicieli blokował rozwój tras narciarskich, są m.in. nowotarskie Dziubasówki, Gubałówka czy Maciejowa w Rabce-Zdroju. Nowe przepisy mają umożliwić ograniczenie prawa własności w takich sytuacjach poprzez ustanowienie przez radę gminy służebności. Spełnione muszą być trzy główne warunki: musi to być zgodne z planem zagospodarowania przestrzennego, musi być zgoda rady gminy, która uzna, że ta inwestycja będzie służyć większości mieszkańców, a przyszły inwestor musi posiadać już co najmniej 75% terenów potrzebnych do inwestycji. Kluczem do wprowadzenia tych rozwiązań jest rozszerzenie "inwestycji celu publicznego" na infrastrukturę narciarską. Pomysł ma przeciwników i zwolenników, co pokazała kilkugodzinna dyskusja. Przedstawiciele branży narciarskiej, podobnie jak senatorzy-wnioskodawcy, są mocno zainteresowani wprowadzeniem takich przepisów z oczywistych względów. Z jednej strony padały argumenty o potrzebie rozwoju narciarstwa, regionów, o nowych miejscach pracy o dochodach dla gmin - z drugiej o zamachu na prawo własności. Przedstawiciele Obrony Podhala przekonywali, że nowe przepisy niosą za sobą ogromne niebezpieczeństwo. - Zysk biznesu, droga rozrywka staje się interesem publicznym. Ubojnie, dyskoteki - one też dają miejsca pracy i zyski gminom - przestrzegali, że rozszerzanie celu publicznego na prywatny biznes to zły pomysł.
Wiceminister Tomasz Lewandowski z Ministerstwa Rozwoju i Technologii mówił, że oficjalnego stanowiska rządu w tej sprawie jeszcze nie ma, ale prawdopodobnie będzie ono negatywne. Uzasadniając wskazał m.in, że nowe przepisy mają pozwolić na stworzenie możliwości realizacji celu publicznego przez podmiot niepubliczny, co - zdaniem strony rządowej - nie jest dobrym rozwiązaniem i daje pole do niebezpiecznych precedensów.
Po stronie przeciwników "prawa śniegu" stanął m.in. znany prawnik i polityk, adwokat, były minister Ryszard Kalisz. Jak zaznaczył, we wspomnianych krajach alpejskich nie funkcjonują rozwiązania, które pozwalają państwu na przejmowanie gruntów dla celu budowy trasy zjazdowej.
Do sprawy wrócimy.
r/



