Rząd najprawdopodobniej negatywnie oceni projekt tzw. prawa śniegu - zapowiedział wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski. Projekt ma ułatwić rozwój infrastruktury narciarskiej, ale może pozwolić na ograniczenie sposobu korzystania z prywatnej nieruchomości nawet na 30 lat.
Rząd nie przyjął jeszcze oficjalnego stanowiska wobec tzw. prawa śniegu. Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski zapowiedział jednak podczas posiedzenia senackich komisji, że najprawdopodobniej będzie ono negatywne. Zastrzeżenia do proponowanych rozwiązań przedstawili również reprezentanci resortów klimatu oraz sportu.Wczoraj, cztery połączone komisje Senatu przeprowadziły pierwsze czytanie projektu zmian w ustawie o gospodarce nieruchomościami. Chodzi o druk nr 784, nazywany "prawem śniegu". Projekt przygotowała grupa 12 senatorów.Stok jako cel publiczny
Projekt przewiduje uznanie za cel publiczny budowy, utrzymywania i eksploatacji określonej infrastruktury sportowej. Dotyczy to m.in. kolei linowych, wyciągów oraz tras narciarskich.
W określonych sytuacjach możliwe byłoby ograniczenie sposobu korzystania z prywatnej nieruchomości bez zgody jej właściciela. Właściciel nadal pozostawałby właścicielem gruntu i otrzymywał wynagrodzenie. Ograniczenie mogłoby jednak obowiązywać nawet przez 30 lat.
Procedura wymagałaby wcześniej m.in. negocjacji z właścicielami. Inwestycja musiałaby być zgodna z dokumentami planistycznymi. Potrzebna byłaby również zgoda rady gminy oraz właścicieli dysponujących co najmniej 75 proc. powierzchni gruntów niezbędnych do inwestycji.
Resort rozwoju: możliwy niebezpieczny precedens
Właśnie możliwość ingerencji w prawo własności jest jednym z głównych powodów zastrzeżeń strony rządowej. Wiceminister Tomasz Lewandowski wskazywał na problem realizowania celu publicznego przez podmiot prywatny. Jego zdaniem takie rozwiązanie może stworzyć niebezpieczny precedens. Zwracał również uwagę na kompetencje władz gminy oraz sposób ustalania odszkodowania.
Negatywnie projekt oceniła także wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska. Wątpliwości dotyczą zarówno rozszerzenia katalogu celów publicznych o infrastrukturę narciarską, jak i ochrony środowiska.
Spór szczególnie ważny dla Podhala
Projekt wzbudza duże emocje na Podhalu, gdzie narciarstwo jest ważną częścią gospodarki turystycznej. Zwolennicy nowych przepisów przekonują, że pojedynczy właściciel może dziś zablokować funkcjonowanie lub rozwój całego ośrodka. Branża narciarska wskazuje również na miejsca pracy, wpływy do samorządów i znaczenie infrastruktury dla atrakcyjności turystycznej górskich miejscowości.
Przeciwnicy odpowiadają, że nawet pozostawienie własności gruntu nie zmienia faktu, iż właściciel mógłby zostać zobowiązany do jego udostępnienia prywatnemu inwestorowi. Takie stanowisko prezentuje m.in. Federacja Obrony Podhala.
Wątpliwości dotyczące ochrony prawa własności pojawiły się także w analizach przygotowanych w ramach prac Senatu. Jednocześnie jedna z ekspertyz prawnych, autorstwa prof. Macieja Serowańca, ocenia, że zasadnicza konstrukcja projektu może być zgodna z Konstytucją przy zachowaniu odpowiednich gwarancji dla właścicieli. Na stronie procesu legislacyjnego Senatu opublikowano kilka opinii i analiz dotyczących projektu.
Podczas pierwszego czytania senator Zygmunt Frankiewicz zaproponował dodatkowe zabezpieczenia. Wśród nich znalazły się obowiązkowa mediacja przed uruchomieniem procedury administracyjnej oraz konsultacje społeczne przed uchwałą rady gminy. Prace nad projektem będą kontynuowane.
Źródło: Senat RP, oprac. r/



