NOWY TARG. Dość niespodziewany przebieg miało dzisiejsze spotkanie radnych z policjantami. Sami mundurowi wywołali temat braku straży miejskiej.
Przedpołudniowe posiedzenie miejskiej Komisji Spraw Społecznych, Zdrowia i Porządku Publicznego zwołane zostało w celu omówienia "bezpieczeństwa ruchu drogowego na terenie Miasta". Gośćmi komisji byli naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KPP - asp. sztab. Piotr Stanek i jego zastępca - podinspektor Mirosław Pirchała, przedstawiciel Rady Seniorów oraz mieszkanka Miasta - Kinga Iskrzycka, która opowiadała na własnym przykładzie o niebezpiecznych sytuacjach do jakich dochodzi w Parku Miejskim, na miasteczku komunikacyjnym , czy pump-tracku. - Nie ma widocznego regulaminu korzystania z tych obiektów. Mój syn jadąc rowerem został potrącony przez inne dziecko jadące na elektrycznej hulajnodze. Takich sytuacji jest wiele. Zgłaszamy to na Policję ale wiem, że mają dużo spraw i jak przyjeżdżają to już nie ma nikogo. Rodzice zabierają swoje dzieci zaniepokojeni takimi sytuacjami. Nikt nad tym nie panuje. Tak samo jest w parku, tak samo niebezpiecznie jest na miasteczku rowerowym - mówiła Nowotarżanka, dodając iż nie ma widocznego regulaminu korzystania z tych miejsc z zaznaczeniem zakazu jazdy elektrycznymi hulajnogami czy rowerami.
Policjanci przyznali, że jakimś rozwiązaniem byłoby ogrodzenie terenu, monitoring i obecność kogoś kto pilnowałby respektowania zakazów. Zgodzili się z propozycją radnego Jana Łapsy, by zorganizować spotkanie z rodzicami, młodzieżą i postawić na edukację oraz działania profilaktyczne. - To są groźne sytuacje i tak dalej być nie może - mówił radny.
Łukasz Brzostowski zaproponował ustawienie dużych, czytelnych tablic z regulaminem i zasadami korzystania z obiektów rekreacyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem użytkowników hulajnóg. Wiceburmistrz Waldemar Wojtaszek ubolewał, że tablice z regulaminami wciąż są niszczone, zapewnił że na nowym skate parku będzie monitoring, a nawet - jako odpowiedź na prośby użytkowników - możliwość ręcznego włączania świateł późnym popołudniem, czy wieczorem.
Dyskusję na temat wykorzystania monitoringu skomentował Kamil Żegleń z Referatu ds Drogownictwa i Transportu pytają "jaka jest możliwość identyfikacji użytkownika hulajnogi". Samochody mają rejestrację, a co z rowerami czy hulajnogami? Dodatkowo użytkownicy - jeśli przestrzegają przepisów - noszą kaski, więc ustalenie ich wyglądu jest co najmniej trudne.
- To samo jest na ulicach. Jeżdżą na tych hulajnogach szybko, ze słuchawkami na uszach i jeszcze w kilka osób na jednej - dorzucił Gabriel Samolej. Inny problem to omijanie fabrycznych ograniczeń prędkości poprzez nielegalne zdejmowanie blokad silnika. Podinspektor Mirosław Pirchała zapowiedział już w tym tygodniu "planowane działania dotyczące kontroli rowerzystów i użytkowników hulajnóg".
Parkowanie, a raczej porzucanie
Osobny wątek to zostawianie maszyn bądź gdzie. - Własną hulajnogę to jeszcze dotaszczą do domów, ale te z wypożyczalni zostawiane są wszędzie i walają się pod nogami. Na Niwie, czy na Grelu te hulajnogi lądują w potoku - zauważa Danuta Szokalska - Stefaniak.
Pracownik referatu drogownictwa przypomniał, że w kilku miejscach oznakowania "parkingi dla hulajnóg". - To się raczej sprawdza, ale oznaczenia są tylko w centrum - przyznał Kamil Żegleń.
Kolejna bolączka - to niefrasobliwe parkowanie pojazdów czterokołowych. - Chodniki są całe zatrzepane zaparkowanymi samochodami. Jednej osobie jest czasem trudno przejść, a już nie mówić o matce z wózkiem - mówił Gabriel Samolej.
Z-ca naczelnika WRD przyznał, że to spory problem. - Kierowcy tłumaczą, że on tylko na minutkę. I patrzą na te swoją jedną minutkę przez własny pryzmat, a takich kierowców jest wielu i z tej jednej minutki w jednym miejscu robi się bałagan w całym mieście - tłumaczył podinspektor Pirchała.
Inne zgłaszane uwagi to nieprawidłowe parkowanie obok cmentarza, wykorzystywanie przez kierowców sytuacji, gdy uprzywilejowany samochód Straży Pożarnej czy pogotowia jedzie utworzonym przez innych kierowców "korytarzem życia" - by wyprzedzić inne samochody stojące na skrajach jezdni. - To nie dla nich jest ten korytarz, że sobie myślą "to ja sobie za strażą pojadę"- mówił poirytowany Jan Łapsa, którego drażni też brak stojaków rowerowych w centrum, obok sklepów, ale jak przyznał większym problemem jest zastawianie dróg pożarowych. - My z drabiną czy podnośnikiem nie możemy czasem wjechać na osiedla, bo drogi przeciwpożarowe są zastawione samochodami, albo po prostu zaniedbane - ostrzegał. Tu policjanci doradzili rozmowy z administracją spółdzielni mieszkaniowych.
W końcu na serię uwag i pretensji zareagował asp. sztab. Piotr Stanek. - A z waszej strony to jaka jest pomoc? Chodzi o straż miejską. My mamy nasze zadania zlecone, a co wy robicie, żeby nas jakoś odciążyć i pomóc nam? - zapytał naczelnik drogówki.
- Weźmy sam monitoring i to, że ktoś siedzi przed monitorem i od razu jest reakcja: wysłanie radiowozu na interwencje - dodał podins. Mirosław Pirchała.
Tu wywiązała się wśród radnych dyskusja na temat i okoliczności likwidacji Straży Miejskiej kilkanaście lat temu, i obrzucania się winą za tamtą decyzję, i "pociągania do odpowiedzialności własnych kolegów", i głupoty samego pomysłu rozwiązania formacji, i szybkiego przywrócenia SM w Nowym Targu.
Spór ucięła radna Szokalska - Stefaniak, która zaprotestowała przeciwko przyjmowaniu dziś - ad hoc - wniosku o odtworzenie Straży Miejskiej. - To poważna sprawa, trzeba jej poświęcić osobne spotkanie, przygotować się wcześniej, zapytać mieszkańców - bo to mieszkańcy w drodze referendum zdecydowali, że straży nie chcą - przypomniała.
Przypomnijmy, że po rozwiązaniu SM - zdecydowano, że część zadań formacji przejmie Policja - dlatego z budżetu Miasta co rok wypłacane są środki na dodatkowe patrole policyjne.
Na pytanie, czy pomysł płacenia za ponadnormatywne patrole - sprawdza się, obecni na posiedzeniu komisji policjanci odpowiedzieli, że borykają się "z trudnościami". - Mamy tu ograniczenia. Ciężko jest kogoś z funkcjonariuszy zmusić, by szedł na dodatkowy patrol. Najbardziej pożądane byłyby patrole w weekendy, a my przykładowo mamy policjanta, który może wziąć dodatkowy patrol, ale we wtorek. Jednak jest więcej patroli na Mieście - zapewniał podinspektor Pirchała.
Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego na dowód, że mają "pełne ręce roboty" - przytoczył kilka liczb. Od początku roku doszło do blisko 300 zdarzeń drogowych, w tym do ponad 260 kolizji, kilkunastu wypadów - z czego jeden był śmiertelny. Odnotowano ponad 320 wykroczeń typu przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km na godzinę oraz 120 przestępstw, zatrzymano kilkudziesięciu pijanych albo będących pod wpływem środków odurzających kierowców.
W ciągu 9 miesięcy przebadano alkomatem prawie 28 tysięcy kierujących.
Sabina Palka













