NOWY TARG. - Dotychczas zebrany materiał dowodowy pozwala stwierdzić, że raczej nie był to nieszczęśliwy wypadek. Bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś jest temu winny i ponosi za ten wypadek odpowiedzialność - twierdzi Zbigniew Gabryś, zastępca Prokuratora Rejonowego w Nowym Targu.
Przypomnijmy: do wypadku doszło w ubiegłym tygodniu, w piątek. Przebywające z rodzicami w sklepie odzieżowym na antresoli 2-letnie dziecko wyszło nieoczekiwanie przez niezabezpieczone drzwi na zewnętrzne schody budynku i spadło z wysokości ponad 4 metrów na betonowe podłoże. Prokuratura nadal gromadzi materiały dowodowe i dokumentację dotyczącą wypadku i miejsca w którym do niego doszło. - Czekamy jeszcze na informację z nadzoru budowlanego dotyczącą stanu prawnego tego obiektu - mówi prokurator Gabryś przypominając, że jeszcze w ubiegłym roku zapadły sądowe wyroki zakazujące użytkowania części budynku. - Chcemy stwierdzić, czy prowadzona na antresoli działalność gospodarcza prowadzona była z naruszeniem tych ograniczeń - wyjaśnia nowotarski prokurator. - To informacje potrzebne do prowadzenia dalszych przesłuchań - dodaje. W sprawie wstępnie przesłuchany został już właściciel supermarketu, znany nowotarski przedsiębiorca Tomasz Ż. Przesłuchanie rodziców ze względu na stan dziecka przełożono na bardziej dogodny moment. Poszkodowany chłopiec został wybudzony ze śpiączki, jego stan lekarze określają, jako ciężki, ale nie zagrażający życiu. Obrażenia, jakie odniósł, są jednak na tyle poważne, że będzie wymagał długiego leczenia - poinformowała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, w którym chłopiec przebywa.
Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu, która prowadzi śledztwo w sprawie wypadku, nie postawiła jeszcze nikomu zarzutów. Zdaniem prok. Gabrysia, dotychczas zebrane dowody wskazują, że do wypadku doszło wskutek czyichś zaniedbań. Czyich - na to pytanie odpowie dalsze śledztwo.
Jak podaje "Gazeta Krakowska", centrala sieci handlowej E.Leclerc wydała oświadczenie na temat wypadku w którym poinformowała, że zasugerowała właścicielowi nowotarskiego supermarketu zamknięcie antresoli. "Zarówno nasza firma, jak i właściciel marketu w Nowym Targu, p. Tomasz Ż.i, zadeklarowali pełną pomoc dla rodziców dziecka (...) Rozpoczęliśmy również postępowanie wyjaśniające okoliczności wypadku. Właściciel nowotarskiego sklepu już dwa tygodnie temu, podczas ostatniej wizyty prezesa zarządu E.Leclerc Polska na Podhalu, otrzymał rekomendację wyłączenia z użytku części antresoli. W zaistniałej sytuacji zaleciliśmy jej zamknięcie, tym razem w trybie natychmiastowym" - napisano w komunikacie.
r/




