17.04.2015, 08:58 | czytano: 2767

Myśliwi: problem dzików jest wyolbrzymiony

W powiecie nowotarskim i tatrzańskim nie ma problemów z dzikami - uważają myśliwi z kół łowieckich działających na Spiszu, Pieninach i Orawie oraz oczywiście na Podhalu. Chcą tym samym odeprzeć zarzuty rolników o ich bezczynności w zakresie odstrzałów.
Rolnicy z chociażby Pienin uważają, że dziki niszczą ich uprawy. Dlatego poseł Andrzej Romanek z PiS skierował do dyrektora Pienińskiego Parku Narodowego Michała Sokołowskiego list dotyczący redukcji populacji dzików na terenie parku.
- Należy podkreślić, że problem szkód wyrządzanych w uprawach rolnych przez dziki dotyczy terytorium całego kraju (...). Trzeba jednak zwrócić uwagę, że problem ten jest szczególnie istotny na terenach górskich, gdzie gospodarstwa rolne są rozdrobnione i niewielkie obszarowo - pisze w liście poseł Andrzej Romanek.

Według posła, w przypadku dokonania zniszczeń upraw przez dziki właśnie w rozdrobnionych gospodarstwach rolnicy tracą nierzadko znaczną część potencjalnych plonów, co odbija się dramatycznie na ich sytuacji materialnej.

Chociaż w swojej odpowiedzi dyrektor Pienińskiego Parku Narodowego przyznaje, że nastąpił wzrost pogłowia tych zwierząt, to i tak myśliwi zobowiązani są do okresu ochronnego loch.

Myśliwi uważają, że w przypadku szeroko pojętego Podhala, problem dzików jest wyolbrzymiany. Wraz z malejącą liczbą małych gospodarstw, które przeważały do tej pory na tym terenie maleje liczba dzików. Dodatkowo dzik w górach ma własnego wroga, jakim jest wilk.

- Nie ma już tylu gospodarstw, co dawniej. Przede wszystkim maleje liczba gospodarstwa, na których sadzi się kartofle, takim typowym miejscem w naszym regionie, był do tej pory Spisz - mówi Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców i Kóz. - Coraz więcej rolników z tego terenu idzie jednak w hodowle bydła mlecznego, a do jego wykarmienia potrzebna jest inna pasza.

Słowa te potwierdzają myśliwi z koła, które ma swój teren na Orawie. - Jeszcze nie dawno można było mówić, że to tereny typowo rolnicze . Dzisiaj tutaj więcej nieużytków, jak upraw. Pewnie, że zdarzają się szkody wyrządzane przez dziki, ale nie są one tego rozmiaru co winnych terenach Polski - mówi jeden z nich.
Walka ze zwierzyną łowną nie należy jednak do najłatwiejszych, o czym dobrze wiedzą ci, których gospodarstwa sąsiadują z lasami zamieszkanymi przez dziki.

Samo grodzenie niewiele pomaga, bo siatka dzika na długo nie powstrzyma. By osiągnąć efekt, trzeba zainwestować też w odstraszacze, elektryczne lub dźwiękowe. Pastuch elektryczny sprawuje się całkiem dobrze, choć to konkretny wydatek. Na rynku dostępne są też petardy i repelenty odstraszające dziki. Środków chemicznych jest akurat duży wybór. Wśród domowych metod znane jest rozwieszanie ludzkich włosów, których zapach ostrzega dziki przed obecnością człowieka.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w latach 2000 - 2012 populacja dzika w Polsce wzrosła z 118 tysięcy do 255 tysięcy. W samym Województwie Małopolskim myśliwi z Polskiego Związku Łowieckiego w sezonie 2011/2012 odstrzelili ponad 3 tysiące dzików.

js/
Może Cię zainteresować
komentarze
tosiek22.04.2015, 18:01
jest jeden kawalek zboża i poletko ziemniakow ,bo ludzie zrezygnowali z upraw wszystkiego, urobili się po łokcie a to wszystko dla dzików i porzucili gazówki w 90%jak nie widzisz problemu to to gazdój chć przez dwa lata anapewno zmienisz zdanie
dzik którego nie ma21.04.2015, 09:28
co za problem w Pieninach z tymi dzikami sieją dwa kawałki zboża jeden kawałek ziemniaków jeszcze to przy parku i wielkie hallo dzik myślą że to poletko to muszą zjeść
jaga218.04.2015, 07:41
A te zaśmiecone lasy wszelakimi odpadkami z gospodarstw domowych to też dziki zostawiają? Oczywiście zbieracze grzybów, jagód też są nie lepsi
kłusownik17.04.2015, 20:28
problem dzików zniknie definitywnie jak tylko jeden wójt z podhalańskiej gminy wraz dyrektorem jednego szpitala zdobędą upragnione uprawnienia myśliwskie o które tak usilnie się starają
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl