Przebudowa drogi na os. Byliny i Stanki w Maruszynie, to długo wyczekiwana przez mieszkańców inwestycja. Ale jak to bywa przy tego typu przebudowach, wśród rzeszy zadowolonych są i głosy wytykające błędy i zaniedbania. Tak jest i w tym przypadku.
Z naszą redakcją skontaktował się niezadowolony mieszkaniec, który wylicza liczne "absurdy" i "kłujące w oczy odchylenia" i przypadki "bylejakości". Słowa są mocne, ale wójt Rafał Szkaradziński, który postanowił odnieść się do zarzutów, przekonuje, że na budowie nic złego się nie dzieje. Skarga dotyczy też krawężników i wjazdów na posesję. - Krawężniki z obniżonymi zjazdami na posesje, wydaje się, że to normalna sprawa, ale nie tu. Gmina uznała, że lepiej wyżej wylać asfalt, co oceniam jako kiepski żart - mówi mieszkaniec.
Zdaniem wójta, nie jest to żaden błąd w sztuce, a nawet celowe działania, bo dzięki temu mieszkańcy będą mogli zjeżdżać na pobocze wzdłuż całej drogi. - Aby ułatwić mieszkańcom zjazd do posesji oraz umożliwić zjechanie na pobocze wzdłuż całego odcinka remontowanej drogi przewidziano zastosowanie krawężnika, którego odkrycie ponad poziom jezdni wynosi zaledwie 4 cm, co jest wysokością dedykowaną dla zjazdów - tłumaczy wójt Szaflar. - Nie będzie zatem problemu, aby w dowolnym miejscu zjechać poza krawędź jezdni. W chwili obecnej nie zostały jeszcze wykonane roboty nawierzchniowe, a dopiero po ich zakończeniu będzie widoczne odsłonięcie krawężnika na wskazaną wysokość.
- Inwestycja obecnie jest w trakcie realizacji, jej ocena będzie możliwa po zakończeniu prac. Każdorazowo po zakończeniu inwestycji dokonujemy analizy w terenie i w przypadku konieczności wykonania prac dodatkowych lub zgłoszenia uwag użytkowników są one realizowane na bieżąco. Na czas prowadzonych robót prosimy mieszkańców o wyrozumiałość i przepraszamy za powstałe niedogodności - apeluje wójt Szkaradziński.
r/ zdj. Michał Adamowski



















Nie wiem czemu niektórych tak ciągnie, by się popisywać swoja ignorancją przed wszystkimi.