23.11.2020, 09:09 | czytano: 2856

Pieniądze trzeba zwrócić, ale część linii busów ruszy jeszcze w tym roku

Arch. Podhale24.pl
Powiat tatrzański będzie musiał oddać wojewodzie część pieniędzy, jakie otrzymał na organizację transportu zbiorowego. Powodem jest brak porozumienia z władzami Zakopanego na korzystanie przez przewoźników z przystanków końcowych i początkowych na terenie miasta. Busy z Poronina, Bukowiny Tatrzańskiej i Białego Dunajca, zamiast jeździć od 1 lipca, ruszą dopiero od grudnia.
Pieniądze za wcześniejsze miesiące, podczas których transport nie działał, trzeba zwrócić do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Będzie to ok. 500 tys. zł. Po tym, jak władzom powiatu udało się dogadać z burmistrzem Zakopanego Leszkiem Dorulą, starostwo ogłosiło przetarg na obsługę 7 linii. Na razie udało się wyłonić jedynie 4 firmy przewozowe. Z jednej linii w ogóle zrezygnowano.
Jak mówi Marian Łojek, zastępca naczelnika wydziału komunikacji i transportu w Starostwie Powiatowym w Zakopanem, jeszcze z końcem listopada powinny ruszyć następujące linie: Leśnica-Poronin, Groń-Kobylarzówka – Zakopane, Małe Ciche- Zakopane, Leszczyny-Ząb-Suche- Zakopane.

- Na razie nie udało się wyłonić wykonawców na linie, Murzasichle-Kośne Hamry-Zakopane, Witów-Zakopane i z Gliczarowa Górnego do Białego Dunajca. Czekamy na rozstrzygnięcie przetargów – mówi naczelnik Łojek. - Zrezygnowaliśmy z linii Czarna Góra - Zakopane.

Anita Żegleń, wójt Poronina przyznaje, że o uruchomienie przewozów zabiegali mieszkańcy. Domagali się tego szczególnie mieszkańcy Małego Cichego.

- Tutaj jednak władnymi do podejmowania decyzji dotyczącymi przewozów osób, które odbywają się pomiędzy gminami są władze powiatu – przypomina wójt Żegleń. - W przypadku nie tylko dla Poronina, ale również sąsiednich samorządów, czyli Bukowiny Tatrzańskiej i Białego Dunajca uzgodnieniem przystanków zajmuje się zarząd powiatu tatrzańskiego. Niestety władzom starostwa w Zakopanem trudno było się dogadać z burmistrzem stolicy Tatr, co do możliwości korzystania z przystanków końcowych i początkowych, które znajdują się na terenie miasta.

Włodarz Zakopanego tłumaczył swój brak akceptacji na korzystanie z przystanków natężeniem ruchu na miejskich przystankach. Korzystają z nich bowiem od jakiegoś czasu nie tylko prywatni przewoźnicy, ale również autobusy komunikacji miejskiej.
- Szczególne problemy mieli mieszkańcy z Bustryku, Majerczykówki i Małego Cichego – mówi Anita Żegleń, wójt Poronina. – Ustaleniami z miastem ze względu na swoje uprawnienia zajmował się powiat. Nam najbardziej zależało, żeby zgoda na korzystanie z przystanków, była wydana w godzinach, które najbardziej interesują naszych mieszkańców, czyli kiedy ludzie jadą do pracy i wracają z niej oraz uczniowie dojeżdżający do zakopiańskich szkół.

Łącznie na uruchomienie transportu powiat tatrzański na swoim terenie dostał 600 tys. dotacji od władz województwa w ramach rządowej pomocy na odbudowę połączeń lokalnych. Pieniądze mogły zostać wykorzystane już od lipca tego roku, ale porozumienie pomiędzy władzami powiatu a miastem zostało zawarte dopiero teraz. Tym samym do wykorzystania zostało ok.100 tys. zł.

Józef Słowik
zobacz także
komentarze
Mati24.11.2020, 16:11
Lawina ale który burmistrz ten co w pirzamiw chodzi i gledzi
Lawina23.11.2020, 20:15
Starosta tatrzański deklarował przed wyborami , że uporządkuje i ucywilizuje komunikację publiczną w powiecie i co ? Dogadał się z mafią busiarską i nawet nie bąknie o problemie.To już burmistrz Zakopanego wiele w tym kierunku zrobił i to się ceni.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl