22.02.2021, 11:38 | czytano: 5956

Utrzymać otwarte stoki

Branże narciarska i snowboardowa apelują: otwarte stoki umożliwią zmniejszenie gigantycznej straty spowodowanej przez pandemię. - Sugerowanie się jednostkowym przykładem rzekomego stłoczenia obok siebie narciarzy w kolejce do wyciągu, jaki przedstawiły ostatnio media, doprowadzić może do katastrofalnych konsekwencji dla branży - ostrzegają.
Kontynuacji otwarcia stoków narciarskich w reżimie sanitarnym domaga się Komitet Narty Snowboard Outdoor, który zrzesza m.in. producentów i dystrybutorów sprzętu do uprawiania sportów zimowych. Przestrzega przy tym, że sugerowanie się jednostkowym przykładem rzekomego stłoczenia obok siebie narciarzy w kolejce do wyciągu, jaki przedstawiły ostatnio media, doprowadzić może do katastrofalnych konsekwencji dla branży, zwłaszcza, że dziś stanowczo za wcześnie wnioskować, czy spowodować to mogło wzrost zakażeń koronawirusem.
Zdaniem komitetu, groźby ponownego zamknięcia stoków mogą doprowadzić do ostatecznego upadku wielu przedsiębiorców, dla których narciarstwo czy snowboarding stanowi źródło utrzymania, tym bardziej, że ogromna część tej branży pomijana jest w tzw. Tarczach.

Jak przypomina komitet, straty branży wynikające z ponad 3 miesięcznego zakazu korzystania z tras zjazdowych, dziś liczone są już w milionach. Interpelację w tej sprawie do premiera złożyło dwoje posłów z Małopolski. Pytają m.in., czy rząd planuje udzielenie pomocy przedsiębiorcom z tej branży.

Pomimo warunkowego otwarcia stoków, producenci czy dystrybutorzy sprzętu narciarskiego i snowboardowego stoją na krawędzi bankructwa. Spowodowaną trwającym ponad 3 miesiące (od listopada do prawie połowy lutego) zakazem korzystania z tras narciarskich stratę szacują dziś na kilkadziesiąt milionów złotych. Pojawiająca się ostatnio informacja o ewentualnym, ponownym zamknięciu stoków mogła by stać się dla nich śmiertelnym ciosem. Gdyby zapadła taka decyzja, byłaby ona całkowicie pozbawiona podstaw – uważają.

- Podejmowanie jej na podstawie jednego, ekstremalnego przykładu, jaki przedstawiły media, stawiało by władze w bardzo złym świetle: jako tych, którym wystarczy zaledwie pokazać jeden moment swoistego „spiętrzenia” stojących w kolejce do wyciągu narciarzy, zwłaszcza, że chwilę później sytuacja została już rozładowana, by podejmować decyzje, od których zależy los całej branży i tysięcy zatrudnionych w niej osób – zwraca uwagę Arkadiusz Walus z Komitetu Narty Snowboard Outdoor, przytaczając medyczne opinie dotyczące rzeczywistego zagrożenia zarażeniem się COVID 19: - Okres inkubacji wirusa trwać może około tygodnia, a nawet kilkanaście dni, dlatego straszenie ponownym zakazem zaraz po pokazaniu chwilowego tłoku na stoku to krzywdzące działanie wymierzone w branżę, która dziś ledwo wiąże koniec z końcem, a do tego cały czas pozbawiona jest pomocy od państwa i od PFR – uważa Arkadiusz Walus.

Właściciele i administratorzy stacji narciarskich (Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne) zapewniają, że rygory anty epidemiczne są stale, i to bardzo restrykcyjnie, na stokach przestrzegane. Twierdzą, że poświęcili wiele czasu, by przygotować standardy zapewniające bezpieczeństwo sanitarne na najwyższym poziomie, zaś media ponownie jako wyznacznik funkcjonowania całej branży przytaczają obrazy z jednego newralgicznego momentu, mimo że ogólna sytuacja na stokach w całej Polsce wygląda zupełnie inaczej. - Mimo, że media obiegają fotografie zatłoczonego stoku, właściciele z całym przekonaniem stwierdzają, że są to tylko wyjątki. Stacje narciarskie, w przeważającej części dnia, pozbawione są tłumów, o których chętnie w ubiegły weekend pisali najwięksi przedstawiciele środków masowego przekazu. Porównywanie spacerów po zakopiańskich Krupówkach z możliwością aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu jest bezzasadne – przeczytać można na stronie Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych, dla których obecnie najważniejsze jest utrzymanie antyepidemicznych rygorów na stokach.

- Bezpieczeństwo turystom mają zapewnić liczne rozwiązania: częste odkażanie przestrzeni wspólnych i sprzętu w wypożyczalniach, możliwość kupowania biletów online, czy udostępnianie dozowników z płynem dezynfekującym. Wszystkie zasady związane z przestrzeganiem reżimu sanitarnego są monitorowane przez pracowników obsługi. W przypadku osób, które nie stosują się  do wytycznych, pracownicy podejmują odpowiednie konsekwencje – czytamy na stronie PSNiT.
Chodzi o to, aby amatorzy zimowych sportów mogli w sposób bezpieczny je uprawiać, a także – aby utrzymujący się z produkcji czy dystrybucji specjalistycznego sprzętu narciarskiego przedsiębiorcy działali do końca sezonu. Sami przypominają, że stracili już co najmniej 2/3 okresu, kiedy zwykle zarabiali na siebie. Czują się zignorowani przez władze państwowe i PFR, z którym bezskutecznie próbują porozmawiać na temat pomocy. W ich imieniu wystąpiło z interpelacją do premiera dwoje małopolskich posłów: Jagna Marczułajtis – Walczak i Arkadiusz Miliszewski.

Pytają w niej, jak rząd ustosunkuje się do postulatu poszerzenia listy objętych pomocą sektorową branż oznaczonych numerami:
47.64.Z - Sprzedaż detaliczna sprzętu sportowego prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach,
46.42.Z - Sprzedaż hurtowa odzieży i obuwia,
46.90. Z - Sprzedaż hurtowa niewyspecjalizowana,
32.30.Z - Produkcja sprzętu sportowego?
Ponadto proszą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. O ile zmalały przychody przedsiębiorcy działających w branżach oznaczonych wymienionymi numerami PKD?
2. Czy rząd planuje udzielenie pomocy przedsiębiorcom działającym w branżach oznaczonych wymienionymi numerami PKD po zakończeniu sezonu, gdy znać będziemy pełnię strat poniesionych przez te branże?

Zauważają, że polscy producenci, dystrybutorzy oraz specjalistyczne sklepy ze sprzętem narciarskim nie są objęte żadną tzw. "tarczą antycovidową", a spadki w okresie listopad 2020-styczeń 2021 sięgają od 50-90% obrotów w miesiącach analogicznych roku ubiegłego. - Jest to branża nastawiona na obrót sezonowy. Towar na sezon 2020/21 został zamówiony w lutym 2020 (przed pandemią) i był dostarczony w październiku 2020, a więc złożenie zamówienia miało miejsce przed pandemią, a jego dostawa przed informacją o zamknięciu stoków – piszą do premiera małopolscy parlamentarzyści, powołując się na opnie branży, według której brak jest dziś jakichkolwiek szans, by odrobić dotychczasowe straty w lutym czy marcu, gdy kończy się sezon. - Stanowi to ogromny problem dla płynności finansowej przedsiębiorstw, gdyż zakupiony w tym roku sprzęt będzie musiał być zmagazynowany (dodatkowe koszty) i sprzedany w przyszłym sezonie, jednak jego wartość w związku z tym drastycznie spadnie – przewidują posłowie i zwracają uwagę, że zaproponowana dotychczas przez rząd pomoc objęła tymczasem jedynie sklepy ze specjalistyczną odzieżą, zaś producenci, dystrybutorzy i sklepy ze sprzętem narciarskim pozostały bez jakiejkolwiek pomocy.

Materiały prasowe, oprac. r/
komentarze
Osle łąki22.02.2021, 21:07
Dobrze sie czujecie? , poco utrzymywać otwarte stoki skoro luty juz się konczy, ferie tez juz ostatni tydzień som bez sensu
Zdrowy22.02.2021, 16:01
Duda już pojeździł to zamykają. Warszawka zrobiła sobie ferie, a resztą się nie przejmują.
jajakobyły22.02.2021, 15:30
A ja z apelem do wszelkiej maści dużych przedsiębiorców działających w branży turystycznej: jeszcze chwilę i zostaniecie uznani za zabójców którzy z chciwości zabijają miejscowych bogu ducha winnych ludzi. Zamknijcie swoje biznesy , wyciągi ,baseny ,hotele, przestańcie starać się utrzymać stan zatrudnienia. Wy i Wasze rodziny przeżyjecie ci mniejsi niestety padną ale to przecież też chciwe złodzieje co to ludzkiej krzywdzie się dorobili. Ci dla których turyści to tylko zbędna i niebezpieczna dzicz będą szczęśliwi.
Zapomnieli tylko że kombinatu w Nowym Targu już nie ma a dulary z usa to już takiego przebicia nie mają.No ale zawsze można wrócić do pasterstwa tylko ta wełna jakaś tania a skup jagniąt animalsi zlikwidowali.
Stanlej22.02.2021, 14:51
Gdyby wszyscy ludzie poważnie przestrzegali obostrzeń to już dawno byłoby po koronawirusie.
W sobotę byłem w LEWIATANIE jako jeden z nielicznych w maseczce. Ponad 50% nie miała żadnych maseczek (zasłoniętych ust) zwłaszcza ludzie młodzi którzy najwięcej mają do krzyczenia - i cóż nikt nie reagował
Mieszkaniec22.02.2021, 14:34
Proszę zamykajcie stoki już bo żyć normalnie nie idzie. Same utrudnienia na drogach. Gdzie kochany lockdown :(
ski alpine22.02.2021, 13:56
Nie można już niczego zamykać, a wręcz stopniowo, rozsądnie wszystko otworzyć, bo zwariujemy i splajtujemy. Rozsądek powinien być po stronie rządzących, ale i całego społeczeństwa. Niepokornych, celowo działających na przekór należy surowo karać, bo bez takiej "pokazówki" jak np na Krupówkach da się żyć. Narciarze i snowbordziści to zdyscyplinowana społeczność. Wyjątki są wszędzie, ale ten okres ok. 3-ech tygodni przed świętami pokazał, że nie było wzrostu zakażeń na stokach. Przecież gdyby tak było, to chorowałaby obsługa stacji, a tak nie było.
żart22.02.2021, 13:29
A może raczej UTRZYMAĆ LUDZKIE ŻYCIE!? Zmieńcie priorytety, skoro nikt nie jest w stanie zapanować nad tą napływową dziczą.
Kk22.02.2021, 12:31
Taak katastrofa dla branży!!! A dla mieszkańców co pewnie covid.? Za granicą stoki zamknięte do marca i tam nie ma katastrofy.????
88822.02.2021, 12:22
Jakie jednostkowe?!?!?!Na każdym jednym stoku się tłoczyli,w każdym sklepie i kościele....Kto miał zachorować to już zachorował i przeszedł objawowo czy bezobjawowo.Kto ma zachorować to zachoruje.Kto miał umrzeć to umarł kto ma umrzeć to wcześniej czy później umrze.Nie można tego ciągnąć w nieskończoność.Choroby były są i będą i ludzkość se poradziła bez lokdałnów.
tak będzie22.02.2021, 12:06
Prezydent szusował w Wiśle na nartach, tak podziękował Podhalu za gigantyczne poparcie w wyborach prezydenckich. Znowu nas zamkną na Wielkanoc, trzecie kolejne święta w zamknięciu spędzimy. Będzie wszędzie mówione chroń swoich seniorów w domu. A my się potulnie na wszystko zgadzamy.
Zobacz pełną wersję podhale24.pl