25.06.2021, 11:37 | czytano: 1620

Filia GOK w Suchem kosztowała sporo pieniędzy i mnóstwo pracy (zdjęcia)

zdj. Piotr Korczak
- Ja tu jestem od dwóch lat. Idę po ścieżkach, które bardzo mocno wydeptali inni wójtowie, dlatego chciałabym im tutaj podziękować, bo to oni stoją za sukcesem - powiedziała wójt Anita Żegleń, podczas oficjalnego otwarcia Poroniańskiego Centrum Kultury i Dziedzictwa Podhala, czyli filii poroniańskiego GOK w Suchem.
- Gdyby nie oni, to co ja bym tu sobie otwierała? - dodała pani wójt zapraszając do stanięcia obok siebie byłych wójtów - Andrzeja Guta i Bronisława Stocha. Okazany szacunek dla poprzedników, a i samych byłych samorządowców - nagrodzono oklaskami.
Mocno podkreślano, że "wiele osób dołożyło swoją cegiełkę" do projektu. - Wszystkim jesteśmy bardzo wdzięczni - zapewniła wójt. Wśród wymienionych osób, którym szczególnie dziękowano - była Anna Jankowska, prezes komitetu rewitalizacji oraz Leszek Chowaniec, właściciel firmy, która wykonała remonty w ramach projektu. Celem projektu było stworzenie sieci filii Gminnego Ośrodka Kultury w gminie Poronin. Wykonano prace rewitalizacyjne i powstały obiekty w sołectwie - Poronin, Małe Ciche i Suche. Cały projekt wart był ponad 8,5 mln zł, z czego pozyskano ok. 4 mln dofinansowania.

Koszt prac w Suchem to ok. 3,4 mln złotych. Prace trwały dwa lata - a największym wyzwaniem było przeniesienie do budynku byłej Mineralnej Spółdzielni Pracy fresków autorstwa śp. Władysława Trebuni-Tutki.

Dr Marcin Błaszczyk z Pracowni Przenoszenia i Rozwarstwiania Malowideł Ściennych, opowiadał w jaki sposób pracowano nad przeniesieniem fresków. - Kilka lat temu do profesora Edwarda Kossakowskiego, ówczesnego kierownika Katedry Konserwacji i Restauracji Malowideł Ściennych WKiRDS ASP w Krakowie przyjechali przedstawiciele tutejszej społeczności, by zapytać, czy można te freski uratować, bo dom w którym się wkrótce już nie będzie. Profesor powiedział, że się da. Cała nasza Pracownia się tym zajmowała - wspominał.

Mówił o tym jak licowano freski, zaklejano je siatką i gazą, oddzielano od ściany młotami pneumatycznymi, odkuwano szerokimi dłutami, a potem osiem wielkich kawałków ważących po kilkadziesiąt kilogramów ostrożnie przenoszono w nowe miejsce.
- Ta polichromia jest sercem tego budynku. Powoduje, że duch Władysława Trebuni-Tutki żyje. Wiele osób tu przyjeżdża i chce to zobaczyć na żywo - bo prace te robią ogromne wrażenie - mówi Anna Malacina Karpiel.

Dyrektor GOK w Poroninie dodaje, że budynek nowej filii Ośrodka w Suchem daje duże możliwości. - Będą tutaj prowadzone zajęcia dla dzieci i i młodzieży. Mamy nadzieję, że tutaj też reaktywuje się zespół Harnasie, który zaszczyci nas swoją obecnością i będzie tutaj rozwijał się pod względem tańca i śpiewu góralskiego. Mamy szeroki wachlarz atrakcji dla dzieci, młodzieży, i oczywiście - seniorów. Potencjał tego budynku jest ogromny.

s/ zdj. Piotr Korczak
Zobacz pełną wersję podhale24.pl