30.10.2021, 15:00 | czytano: 7292

O kiczu w Kościele - brat Jacek Hajnos w nowotarskich "Jatkach" (zdjęcia)

Brat Jacek Hajnos - nowotarżanin, artysta, dominikanin był w czwartkowy wieczór gościem galerii BWA „Jatki”. Tym razem spotkanie z cyklu „Mam Wam coś do powiedzenia” nosiło tytuł „Katolipa - kicz a sztuka sakralna”. Gości - zarówno ze względu na osobę prelegenta, jak i temat - nie zabrakło.
Br. Jacek Hajnos to postać niezwykła, człowiek o dwóch powołaniach - artysta o wielu talentach - zarazem grafik, malarz i rzeźbiarz, jak i zakonnik.
Pierwsze przyszło powołanie związane ze sztuką. Absolwent zakopiańskiego „Kenara”, a później krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na wydziale grafiki bardzo szybko został dostrzeżony, zaczął zbierać fantastyczne recenzje odnosić sukcesy. Za ten największy w dziedzinie sztuki uważa zakwalifikowanie się jego prac do wystawy pokonkursowej na Międzynarodowym Triennale Grafiki Warsztatowej w Japonii. To jedna z najważniejszych takich wystaw na świecie.

Drugie powołanie nadeszło po 2009 r. W tym właśnie roku młody artysta, lubiący czasem ostro zabalować, nie stroniący od alkoholu czy skręta z marihuany, pożegnał pięć najbliższych sobie osób.

- Szukałem w wielu miejsca szczęścia, na sposób konsumpcyjny, epikurejski. Nie mogłem go nigdzie znaleźć, jeśli było - to było chwilowe - zwierzał się kiedyś w wywiadzie w „Dzień dobry TVN”. - W 2009 roku umarło pięć osób z mojej rodziny, również mój przyjaciel, który się powiesił, artysta, z którym byłem bardzo blisko, dzieliłem kawałek swojego życia. I to był taki moment, gdy poczułem, że każdego dnia to mogę być ja. Ale jedna rzecz była w tym wszystkim dobra, niezwykła. To było umieranie mojego taty. Umierając, pokazał mi, że jest prawdziwym świadkiem Chrystusa. Sam powiedział - dwa tygodnie przed śmiercią - że idzie do domu Ojca. Z takim pełnym spokojem. To było - przyznam szczerze - dla mnie rozwalające. Ja miałem różne pytania, różne bunty. A tu zobaczyłem, co jest w nim, w momencie, kiedy powinien najbardziej przeklinać Boga, kiedy - rok przed emeryturą - człowiek, który chciał łowić ryby i być z mamą, umiera i nie bluźni Bogu, tylko dziękuje Mu za swoje życie. To spowodowało, że wszystkie te kamienie w sercu się łamały.

Te właśnie wydarzenia legły u podstaw wyboru przez Jacka Hajnosa życia zakonnego, w habicie dominikanina, co jednak absolutnie nie koliduje z pierwszym powołaniem, powołaniem artysty. Przeciwnie. W końcu w centrum jego zainteresowania od dawna był człowiek, najczęściej ten słaby, odrzucony przez innych. Przez 5 lat Jacek Hajnos realizował chociażby projekt "Różnica", robiąc wywiady i portretując bezdomnych na ulicach polskich miast, w domach pomocy, noclegowniach, jednocześnie mieszkając z nimi i im pomagając. Efektem tej pracy był album pod tym samym tytułem, z 77. portretami i spisanymi historiami życia. Od lat dochód ze sprzedaży swoich prac artysta przeznacza też w całości na cele charytatywne.

W kwietniu 2019 roku wystawę „nieMoc” brata Jacka Hajnosa nowotarżanie mogli podziwiać w MOK. Jej bohaterem również był człowiek, człowiek słaby, człowiek potrzebujący.
Brat Jacek jest też założycielem ogólnopolskiej wspólnoty i stowarzyszenia Vera Icon, której cechą charakterystyczną jest łączenie sztuki z troską o osoby wykluczone i potrzebujące. Jej członkowie w większości posiadają dyplomy wyższych uczelni artystycznych, a jednym z celów wspólnoty jest walka o jakość twórczości związanej z Kościołem. Konkretnie chodzi o eliminowanie kiczu, o tworzenie kościelnej sztuki przez duże „S”.

I właśnie kiczowi poświęcone było czwartkowe spotkanie z cyklu „Mam wam coś do powiedzenia” pt. „Katolipa - kicz a sztuka sakralna”. Nie sposób opisywać tu całego wykładu brata Jacka, ani dyskusji, która po nim rozgorzała. Mowa była m.in. o przyczynach rozgoszczenia się współcześnie w Kościele kiczu - o „fastfoodowym” podejściu do religii i wszechobecnym plastiku, czy o braku wykształcenia księży chociażby w podstawach historii sztuki. Na pewno jednak warto spojrzeć na prezentowane przez zakonnika zdjęcia (w galerii) i zadać sobie kilka pytań. Ot, choćby o tę kiczowatość, którą w kościelną przestrzeń wprowadza polityka.

p/
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Tak trzymać31.10.2021, 07:39
Brawo Bracie Jacku
w.s.30.10.2021, 22:21
Kościół im. Królowej Jadwigi w Nowym Targu to jest właśnie kicz sakralny.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl