15.06.2022, 22:31 | czytano: 2782

Jacek Sowa: "Między dźwiękiem, a ciszą"

"W gwarze nowotarskiej Alei Tysiąclecia trudno usłyszeć pluskanie fontanny przy bryle kontrowersyjnej budowli, łatwiej już dostrzec jej tryskające strumyki, mieniące się tęczą w blasku zachodzącego słońca. Okazją do pełnego napawania się architektonicznym konglomeratem barwy i dźwięku jest bez wątpienia premierowa wystawa dzieł sztuki żel-art Jana Kantego Pawluśkiewicza" - pisze Jacek Sowa, który tym razem odsunął temat motoryzacyjny i zajął otwartą dziś w MCK wystawą prac Jana Kantego Pawluśkiewicza.
Pochodzący z Nowego Targu światowej sławy kompozytor, autor muzyki do setek filmów, spektakli czy koncertów symfonicznych zawsze identyfikuje się ze swymi korzeniami, nie omieszkując zaznaczyć tego miasta na drodze swej artystycznej kariery. Tym razem to nie muzyka przygnała Mistrza w rodzinne strony…
Jan Kanty Pawluśkiewicz od ponad dwudziestu lat pozostawia po sobie ślady na papierze własnoręcznie namalowane. Nie ma w tym ani krzty przypadku, gdyż po świadectwie szkoły muzycznej dorobił się dyplomu architekta, toteż stawianie kresek czy kropek na białym tle jest pasją, którą obrał sobie jako cel drugiej połowy swego artystycznego życia. A że jest człowiekiem nietuzinkowym, wybrał niespotykaną formę twórczości, którą dla niego wymyślono jako żel-art.


Wystawa jego obrazów w foyer nowotarskiego MCK zadziwia swoją różnorodnością i przekazem abstrakcyjnej formy, prowokującej barwą i kształtem, będącym szaloną czasem fantazją artysty. Ale Jan Kanty jest taki, trochę szalony, trochę prowokujący, ale przy tym wrażliwy i pełen empatii. Swobodnie porusza się wśród ludzi ze swego rodzinnego gniazda, zarówno w foyer jak i na scenie, dla każdego znajdując ciepłe słowo, żartobliwą dykteryjkę, czy wspomnienie z dawnych czasów, kokietując swoich rówieśników w stylu: „wy już tego nie pamiętacie!”


Zapytany o różnicę i preferencję wyboru pomiędzy muzyką a malarstwem, określił to jako przestrzeń pomiędzy dźwiękiem a ciszą. Aby to udokumentować, Mistrz zasiadł do fortepianu, a brawurowo wykonany modern jazzowy utwór Johna Louisa „Skating in Central Park” wbił widownię w fotele.

To był cały Pawluśkiewicz od dźwięków, lecz aby zagłębić się w świat kolorowej ciszy Jana Kantego, trzeba udać się w stronę pluskających fontann przy Alei Tysiąclecia; wystawa dzieł żel-art naszego Mistrza potrwa w MCK jeszcze kilka tygodni…


Jacek Sowa
Może Cię zainteresować
komentarze
aktor na pegazie23.06.2022, 08:15
To było do przewidzenia. Nowy Dyrektor wprowadza elitaryzmy, kasty a podatnicy za których pieniądze został oddany nowy gmach mają drzwi zamknięte. Nawet do kibla. Pan Andrzej w piękny sposób rozwala prawie 50 lat historii. Gratulacje
Pinki17.06.2022, 17:46
Kiedyś Mistrz Jan Kanty Pawluśkiewicz zwrócił się do władz Miasta Nowy Targ o dotację na wystawienie Nieszporów Ludźmierskich w wysokości 30.000.000 ówczesnych złotych i tą dotację dostał, a później w jakiejś audycji radiowej na pytanie skąd pochodzi odpowiedział, że z małej miejscowości na południu Polski, nie wymieniając nazwy Nowy Targ.
Z całym szacunkiem dla twórczości Pana Pawluśkiewicza, którego jestem fanem, trudno mi nie wyrazić się sceptycznie o Nim.I nie podzielić sceptycyzmu tych którzy wyrażają głosy sceptyczne.
Ewa16.06.2022, 20:19
Panie Dyrektorze ile zapłacił Pan za tą wystawę. Bo Mistrz zapewne do znajomych spod strzech za darmo nie przyjechał.
smutek i pustka w mieście panie Sowa16.06.2022, 19:55
A mistrz już się przeprosił z niekulturalnym miastem i władzą, którą nie tak dawno opluł na łamach lokalnych mediów? Niedługo trzeba było czekać. No cóż pecunia non olet.

A tak na marginesie to ile mistrz zapłacił za wynajęcie holu w MCK? Bo dla mieszkańców Nowego Targu, którzy zapłacili za modernizację starego MOK, dyrekcja przygotowała nawet specjalny cennik! I nie ma to czy tamto. Wystawiają faktury nawet dla stowarzyszeń pozarządowych, szkół, animatorów kultury. No i cisza. Nikt nie protestuje uważając, że tak teraz będzie.

Przy próbie dowiadywania się na jakiej to podstawie reglamentuje się dostęp do miejskiego obiektu dla mieszkańców Nowego Targu, dyrektor zasłania się decyzją u burmistrza. Myślę, że burmistrz teraz będzie udawał zakłopotanego faceta, który o niczym nie wie i nie może wpływać na autonomiczne decyzje dyrektora. I co nam pan zrobisz jak nie mamy pańskiego płaszcza. Nowy Targ po raz kolejny wykroczył już poza kultowe sceny z "Misia".
Terapeutka16.06.2022, 14:58
Wyglądają jak prace z terapii zajęciowej
Jacek Sowa16.06.2022, 12:45
Tak, zgadzam się z tym, jednak większość obecnej ekspozycji stanowią prace, wykonane nową techniką w latach 2021-22; to wiedza nabyta od samego Mistrza. Pozdrawiam
PiterQ16.06.2022, 07:42
Pan Jacek już tego nie pamięta, ale żel-art Pawluśkiewicza nie jest w Nowym Targu niczym nowym. "Premierowe" są może nowe prace, ale samą technikę mistrz już prezentował bodajże w Euroregionie.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl