07.07.2022, 19:35 | czytano: 4619

Jacek Sowa: Lecznica pod wezwaniem

arch. Podhale24
FELIETON. "Trapiony dolegliwościami wieku słusznego, po raz kolejny na Podhalu dopadł mnie ból, spowodowany zapewne zbyt długim siedzeniem przy obmyślaniu tematu do kolejnych felietonów" - pisze Jacek Sowa. Dziennikarz tym razem kreśli, jak sam to ujmuje - "zwykły obrazek z życia nowotarskiej lecznicy, opatrzonej patronatem naszego pełnego empatii śp. Papieża Polaka".
I tak o wczesnym świcie w czwartkowe święto dyszla, podbudowane dodatkowo prawosławnym świętem Cyryla i Metodego, po kilku godzinach zwijania się z bólu, postanowiłem udać się jednak na SOR, aby ulżyć cierpieniu, zanim na drogach podhalańskiej metropolii zrobi się ciasno.
Sztandarowa lecznica górująca nad miastem o tej porze była jeszcze uśpiona w porannej mgle, wszakże była godzina 4:45. Zaparkowawszy bezczelnie przed głównym wejściem za dwoma wypasionymi brykami, należącymi zapewne do źle opłacanych dyżurnych doktorów-rezydentów, usiłowałem trafić we właściwe drzwi, co nie było sprawą łatwą, gdyż strzałek było mnóstwo i każda prowadziła donikąd. Wiedziony instynktem trafiłem na Oddział Intensywnej Terapii, gdzie pochylony nad jeszcze żywym pacjentem doktor odprawiał swe obrzędy, jednak w ich trakcie życzliwie wskazał mi odpowiedni kierunek do tzw. rejestracji. Po kilku dzwonkach w tejże zjawił się zaspany osobnik, który skierował mnie „w lewo za szarymi drzwiami”.

O tej porze wszystko było szare, więc poprosiwszy o dokładniejsze określenie celu wędrówki, zostałem zrugany (po raz pierwszy tego poranka, ale jak się okazało potem, nie ostatni!) z dodatkowym odniesieniem do mego wieku, że jako dorosły człowiek powinienem wiedzieć, gdzie jest na lewo.

Szedłem więc po ciemnym korytarzu, próbując kolejne klamki; jedna nawet (chyba od sterowni elektrycznej) została mi w ręce. Wysiłki zostały nagrodzone powodzeniem, gdyż zza jednych drzwi wyjrzała ubrana w polar osoba, niezbyt ucieszona moim widokiem. Dociekania na temat celu mego przybycia zaspokoiłem oświadczeniem, że właśnie zostałem tu skierowany prosto z rejestracji i sprawa jest nagła i poważna, jako że mam za sobą przebyty rozległy zawał i kilka innych, ciężkich chorób wieku dziecięcego, z wyłączeniem Covida jednak.

Osoba, pielęgniarka zapewne, kazała mi czekać, co też czyniłem z coraz większą niecierpliwością i bólem. Miałem jednak okazję przeczytać na ścianie instrukcję, co do czasu oczekiwania na zaopatrzenie medyczne, w zależności od rangi przypadku. Przyporządkowałem swój przypadek do drugiej kategorii, która kwalifikowała mnie do czekania przez 15 minut; była 5:15, a więc byłem tu już od pół godziny. Złapałem więc ponownie za klamkę, która na szczęście pozostała na swoim miejscu, wówczas zjawiła się kolejna osoba w medycznym uniformie, dzierżąc w dłoniach przedmioty, które rozpoznałem jako zestaw, mogący przynieść mi ulgę. Nie było jednak nikogo, kto by tym zestawem mógł się posłużyć…

Skomląc o jakiekolwiek działanie, poinformowano mnie po raz kolejny, że doktor przyjdzie, jak skończy konsultację. „Jaka kurde konsultacja, pomyślałem, o tej porze może trwać ponad pół godziny?”

Do głowy przyszedł mi podstęp, udałem więc, że dzwonię do kogoś znajomego i głośno, aby panie w gabinecie obok to słyszały, powiedziałem do smartfona: „ …daj mi numer telefonu do (i tu podałem nazwisko dyrektora tejże uduchowionej placówki), ciekawe, co powie, jak go obudzę o piątej rano”…

Nie minęło kilka minut, gdy zjawił się pan doktor dyżurny, który nim zaczął zabieg medyczny zrugał mnie równo za „awanturowanie się!” wyjaśniając, ile to jeszcze oprócz tak marnych przypadków jak mój, on jeszcze ma na głowie.
Nie dyskutowałem w obawie o własne życie, rzucając tylko hasło: „- kacie, czyń swoją powinność”. Kat zrobił swoje i poszedł, ja grzecznie pożegnałem panią w polarze, przekonany jednak, że to nie jej wina, gdyż w tych układach szpitalnych nic się od dawna nie zmieniło. Na szczęście nikt mi samochodu nie odholował…

Reszty musiała dokonać komercyjna służba zdrowia w stolicy Podhala, gdzie po kwadransie czekania przynajmniej cię przeproszą.

Ale co najciekawsze w tym przypadku to fakt, że moja poranna wizyta na nowotarskim SOR nie została nigdzie odnotowana, pies z kulawą nogą nie zapytał mnie o nazwisko, co znajomi skwitowali z sarkazmem: „- widocznie wszędzie cię znają!”

No cóż, w kronikach lecznicy im. Papieża Polaka pozostanę jako „persona incognita”, choć bardziej pasuje mi tu określenie „persona non grata” z dodatkiem: „nihil novi sub sole”.

A jutro wydam dziesięć procent swej emerytury na prywatną wizytę u lekarza ostatniego kontaktu. Żyć trzeba, choć to życie jest do rzyci...

Jacek Sowa
Może Cię zainteresować
komentarze
no p.09.07.2022, 16:32
to co napisał red.to czysta prawda.dzień póżniej spędziliśmy tam koszmarne 5 godzin od 7 30.ale doktor był miły.jak się zarejestrowalismy było tylko5 pacjentów czekających i nic na sygnale.korytarz to spacerniak ,tam i z powrotem spacerują różni w białych kitlach.czasami cos na wózkach.na koniec ktos sw. pamieci.
Tamtejszy08.07.2022, 18:30
Do Omegi: Chyba jednak nie umiesz za bardzo czytać, myśląc, że jesteś i alfa i omega. Wietrzę tu uczycielkę od dechy do dechy, wyedukowaną na dzisiejszą modłę czarnek na białym. A jak się coś zgrabnie czyta, nie musi być podręcznikowo. Obejrzyj se muminków...
Omega08.07.2022, 16:33
Nie wiem kim jest pan Sowa, ale ośmielając się pisać felietony powinien jednak trochę zgłębić zasady gramatyki j. polskiego. Już w pierwszym zdaniu: trapiony dolegliwościami? dopadł mnie ból. No nie, czy ktoś słyszał, żeby ból był trapiony dolegliwościami? A potem: skomląc o działanie ? poinformowano mnie. O Boże nieistniejący! Skomleli a jednak go poinformowali. No nie, nie wytrzymałam. Dalej nie doczytam?.
Jajo08.07.2022, 16:27
Widać jakie groźne było to schorzenie skoro leczenie trwało 15 minut. Oj coraz więcej histerykow
Pacjentka08.07.2022, 13:18
Do tamtejszy. Nie wierzę, że nie był zarejestrowany.
Pacjent08.07.2022, 12:36
Lekarz po nocnej pracy w szpitalu musi być wyspany bo po nocy musi obskoczyć do wieczora kilka gabinetów prywatnych a tam jest 250 zł za otwarcie dzwi, badanie USG na starym sprzęcie drugie 250.kasa ,kasa się tylko liczy.
Osiol08.07.2022, 11:56
Jak felietonista z felietonistą trzeba pogadać z doktorkiem też pisze... wypociny ostatnio i ego wielkomiejskie podleczyc może da radę
Tu na prowincji i kresach... To taki numer na telefon jeszcze działa
Ale brak tego numeru wśród znajomych..... Tu wszyscy co coś znaczą....
jajakobyły08.07.2022, 11:54
Panie redaktorze przecież to oczywiste,że naprzykrzanie się personelowi medycznemu o 4,45 jest działaniem co najmniej nie właściwym. Personel musi się wyspać.To oczywista ,oczywistość. Po za tym biedactwa tak mało zarabiają ,że zawracanie im głowy to już czyste chamstwo i buractwo.
nowotarżanka08.07.2022, 10:32
wszystko zależy od człowieka, nasz szpital w obsłudze jest drętwy ala ważne na kogo sie trafi ,wielu pracownikow jest super. Jestesmy tu tylko na chwile, wytrzymac trzeba.Najgorsze są terminy przyjęć
Tamtejszy08.07.2022, 10:16
Do won: Myślę, chłopie, że nie za bardzo umiesz czytać! W tej bolnicy nad ranem nikt nie miał pojęcia, kogo obsługują, bo nawet go nie zarejestrowali! Złamanie wszelkich procedur, w Ameryce już by adwokaci siedzieli na Wierzbie! Chyba jesteś w rodzinie niedowartościowany, wrzuć se na luz!
Maria08.07.2022, 09:56
W Zakopanem nie lepiej .
Won08.07.2022, 06:10
Proszę nie pisać,że w szpitalu jest gorzej niż za komuny. To miód na serce "redaktora". Chłopina za komuny był "kimś". Powrót po latach do NT z "Warszawki" i patrzcie panie jaka wiocha ten NT. Pana wielkiego redaktora obsłużyć nie potrafią tak jak on sobie życzy. Wracaj "redaktorku" /.../ tam gdzie ostatnie lata spędziłeś. Znają Cię tam i znakomicie w lecznicy potraktują. A tu ?. Chłopie! Miasto sów a nie Sowy. Źle zrozumiałeś!
oby nigdy do szpitala08.07.2022, 00:14
Śmiech przez łzy. Bardzo przyjemny felieton, chociaż smutne czego dotyczy. Zdrowia życzę!
Pacjentka07.07.2022, 22:18
Nigdy w nowotarskim szpitalu nie byłam źle potraktowana,a korzystałam ostatnio bardzo często.Nie dziwi mnie tez, że o 4 czy 5 rano ktokolwiek z obsługi wygląda na zaspanego,gdyż Szanowny Panie, pracownicy szpitala nawet w czasie dyzuru,jeżeli nie ma potrzeby trwania na stanowisku,mogą się zdrzemnąć,a nawet powinni, żeby nie być zmęczonym,jak zajdzie potrzeba,bo człowiek jest tylko człowiekiem. Tak ,lekarze są czasami wzywani na konsultacje,nawet z SORu i nie ma w tym nic dziwnego,są czasami nagłe , ważne przypadki a Pana widocznie nie był tak nagły skoro miał pan siłę wsiąść w samochód i jechać sam do szpitala.M
oże należało wezwać pogotowie.Życzę zdrowia i więcej pogody ducha
Osiol07.07.2022, 21:41
A może kolejną dawkę przyjąć wystarczy i stan ulegnie zmianie.... Minister już zachęca i ostrzega a i magazyny pełne.... A następne idą i trzeba.....
Wnerwiony07.07.2022, 20:06
Święte słowa Panie Sowa.W nowotarskim szpitalu jest gorzej niż za " komuny"( stary szpital).Lekarze mają wszystko gdzieś,są obrażeni na cały świat,i wkur***nie,jakim prawem jakiś pacjent śmie zawracać im głowę.Dyrektor Wierzba bierze gigantyczna kasę i mówi,że jest dobrze.Starosta i radni powiatowi też uważają,że wszystko jest cacy i przyznają dyrekcji nagrodę za nagrodą.
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl