21.11.2022, 10:32 | czytano: 2969

Zagrali dla Marka Łabunowicza "Mai" (zdjęcia)

Fot. Marcin Szkodziński
XXI Majowe Granie w Kościelisku, to wydarzenie upamiętniające Marka Łabunowicza „Maję”, który tragicznie zginął ratując zasypanych lawiną ludzi. Podczas imprezy zbierano pieniądze na rehabilitację Marcela Mąki z Kościeliska.
Tegoroczne Majowe Granie w Domu Ludowym w Kościelisku rozpoczęło się od zapalenia świeczki przez córkę i wnuczka tragicznie zmarłego Marka Łabunowicza „Mai”. Góral, muzykant i ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zginął zasypany lawiną pod Szpiglasową Przełęczą 30 grudnia 2001 niosąc pomoc. Od tego tragicznego wydarzenia co roku odbywa się impreza, w trakcie której pomaga się potrzebującym, tak jak robił do „Maja”.
- Marek Łabunowicz, to była niesamowita osoba. Był członkiem Zespołu Góralskiego Polaniorze w Kościelisku. Pokazywał młodszym pokoleniom granie na skrzypcach. Dawniej nie było instruktora, tylko był Marek. To on uczył innych i pokazywał tą naszą kulturę na całym Podhalu, gdzie uczył. Był prekursorem muzyki słowackiej i cymbałów. Wprowadził jako pierwszy podhalański muzykant cymbały na teren Podhala do naszych muzyk. Bardzo był uzdolniony muzycznie. Miał udział w wielu projektach muzycznych. Zawsze pomagał innym, także w górach jako ratownik. Poświęcił swoje życie dla innych - wspomina Maciek Krzeptowski, prezes Związku Podhalan, oddział Kościelisko.

Zgodnie z ideą pomocy jaką w swoim życiu wyznawał Marek Łabunowicz „Maja” od 21-lat organizowany jest koncert wraz z dobroczynną akcją. Wszystkie zespoły, ale także obsługa techniczna wydarzenia w Majowym Graniu biorą udział nieodpłatnie. W tym roku na scenie pojawili się: Góralski Zespół "Polaniorze", "Śpisko Qmpanijo", "Jedla" z zespołem oraz "Kapela Bratov Kustarovcov" ze Słowacji. W koncertu zbierano wśród zgromadzonej publiczności pieniądze na rehabilitację Marcela Mąki z Kościeliska.

- Marcelek urodził się w 29-tygodniu. Miał 1,1 kg. Lekarze dawali mu 10 proc. szans na przeżycie. Ma dziecięce porażenie mózgowe. Dzień w dzień mamy leczenie i turnusy rehabilitacyjne. Pomału widać efekty, bo zaczynamy się czołgać - mówił tata Marcelka.

W trakcie prowadzonej zbiórki udało się zebrać kwotę ponad 10 tys. zł.

ms/
Może Cię zainteresować
zobacz także
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl