22.01.2023, 18:22 | czytano: 8719

Kumoterki w Białym Dunajcu (zdjęcia)

zdj. Marcin Szkodziński
Wydarzenie rozpoczęło się tradycyjnie od Parady Gazdowskiej. Po przejeździe odbyły się zawody w jeździe na czas. Skiring, ski-skiring oraz wyścigi kumoterek budziły jak zawsze wielkie emocje. Do wyścigów doszła jazda zręcznościowa na czas pomiędzy pachołkami.
Pogoda okazała się łaskawa dla organizatorów i udało się zorganizować pierwsze w tym roku wyścigi kumoterek. - Pogoda jest zmienna, zwłaszcza tej zimy. Pierwsze tygodnie stycznia, a nawet ostatnie dni dawały nam do myślenia, czy uda się zorganizować kumoterki. Dzięki Bogu przykurzyło i pojawił się mróz - mówi Andrzej Jacek Nowak, wójt Gminy Biały Dunajec.
W Pradach Gazdowskich biorą udział przedstawiciele kilku pokoleń. Od małych dzieci, które rodzice trzymają na rękach, po seniorów siedzących w saniach. - To jest tradycja Podhala, gór i pokoleń. Obecni są nie tylko dorośli, ale też dzieci - mówi Andrzej Jacek Nowak.

Wydarzenie tradycyjnie rozpoczęło się od Parady Gazdowskiej. Uczestnicy w tradycyjnych strojach, przyozdobionych saniach i starannie przygotowanych koniach przejechali pod czujnym okiem jury całą pętlę trasy.

Potem przyszedł czas na zmagania, czyli jazdę na czas. Skiring, ski-skiring i wyścigi kumoterek budziły ogromne emocje.

- Najbardziej trudną i wymagającą wielkiego zaangażowania i umiejętności jest skiring. Narciarz jedzie za konie na nartach. Na koniu nie ma jeźdźca. Ten koń jest inaczej prowadzony, co stwarza trudność. W ski-skiringu jest już łatwiej bo jest jeździec, ale trzeba się zgrać - mówi o konkurencjach Marcin Zubek, prezes Związku Podhalan z Zakopanego.
Najbardziej widowiskową konkurencją są wyścigi sań ciągniętych przez konie. - Tu nawiązujemy do tradycji. Dawniej ojciec i matka chrzestni nazywani kumotrami nieśli dziecko do chrztu. W karnawale tych chrzcin było najwięcej. Jak jeszcze w Zakopanem nie było kościoła, a był w Czarnym Dunajcu, to jechali z Poronina w tamte strony. Wracając brała ich ta śleboda i radość, że dziecko ochrzczone, to próbowali się. Tak jak teraz próbuje się kto ma szybsze auto, to dawniej próbowali, kto ma szybszego konia - mówi Marcin Zubek.

Rozegrano także konkurencje zręcznościowe w postaci przejazdów specjalnie przygotowaną trasą pomiędzy cegłami. Wygrywał zawodnik, który trasę pokonał w jak najkrótszym czasie i strącił jak najmniej piłeczek z pachołków.

ms/ zdj. Marcin Szkodziński
Może Cię zainteresować
zobacz także
komentarze
Szambo-Lot23.01.2023, 08:46
Szkoda.
Bigos23.01.2023, 00:41
Brawo Dunnajcany????
Może Cię zainteresować
Zobacz pełną wersję podhale24.pl