Mieszkańców Raby Wyżnej, protestujących przeciwko budowie biogazowni w ich miejscowości, odwiedza policja. - Niby grzecznie, ale zachęcano nas, żeby zaprzestać naszej działalności. Odbieramy to jako naciski, a nawet agitację na rzecz inwestora. Policja ma chyba inne zadania - mówią ci, którzy mieli kontakt z funkcjonariuszem.
W sobotę po domach mieszkańców Raby Wyżnej, zaangażowanych w protest, chodził dzielnicowy, funkcjonariusz Komisariatu Policji w Rabce-Zdroju. Odwiedził co najmniej kilka osób. Chodziło o krytyczne wpisy w Internecie. Wizyta policjanta została negatywnie odebrana przez mieszkańców. Wywołała niepokój. Jeden z mieszkańców, uczestnik protestu, publicznie wycofał się ze swoich wypowiedzi i przeprosił. Zdaniem protestujących, policja zachowuje się tak, jakby działała w interesie inwestora. - Policja jest na posyłki biznesmenów? - pytają. Kilkoro z nich zdecydowało się złożyć oficjalne skargi.
Podkom. Dorota Garbacz z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu potwierdza, że funkcjonariusz odwiedzał mieszkańców. - Były to działania prewencyjne - podkreśla. Policja, jak mówi, na wniosek inwestora informowała mieszkańców o konsekwencjach zniesławiania i pomawiania w Internecie. Chodzi o krytyczne wpisy na facebookowym profilu STOP biogazowni w Rabie Wyżnej, stanowiącym forum protestujących. W wypowiedziach pojawiało się tam też wiele krytycznych komentarzy pod adresem inwestora.
- Niejednokrotnie do policji zwracają się uczestnicy np. sporów sąsiedzkich. To naturalne, że dzielnicowy interweniuje w takich sprawach, informując o prawach, ale i o konsekwencjach różnych działań - mówi rzecznik nowotarskiej policji.
Rzecznik zapewnia, że każda skarga zostanie rozpatrzona.
r/



