Bohaterowie - tak o wolontariuszach, którzy pomagają wejść, a często nawet wnoszą na własnych plecach osoby z niepełnosprawnością w Tatry mówią ci, którzy bez ich pomocy w góry nigdy sami nie daliby rady wejść.
W Bukowinie Tatrzańskiej rozpoczęło się szkolenie kilkuset wolontariuszy, którzy staną się "szerpami nadziei" dla osób z niepełnosprawnością. - Kryteria są bardzo szerokie. Szukamy ludzi, którzy nie tylko kochają góry i mają doświadczenie w poruszaniu się po nich, ale są zarazem otwarci na drugiego człowieka. Muszą to być ludzie, którzy mają potrzebę robienia czegoś dobrego dla drugiego człowieka - zaznacza Marta Mazur-Sokołowska, wiceprezes Fundacji Szerpowie Nadziei.- Każdy z nas chce być ważny, coś ważnego zrobić. Być takim superbohaterem. Nie trzeba w tym celu zakładać specjalnie peleryny, czy maski. Wystarczy wziąć nosidełko na plecy, pchać wózek, wspomóc ramieniem - mówi Krzysztof Sobczyk, jeden z "szerpów nadziei". Za takich bohaterów uchodzą wśród skarbów. - Wreszcie mam inny dzień niż to, co mam na co dzień. Wyrywam się z tych swoich czterech ścian. To jest coś wspaniałego. Ci ludzie ratują życie. Gdybym mógł, to ja bym ich nosił - mówił przed wyjściem na Gęsią Szyję Jarosław Dąbrowski z Nowego Targu.
O tym jak potrzebna jest taka akcja pomocy świadczyć może ilość zgłoszeń od skarbów. W godzinę po otwarciu zapisów - było dwa razy więcej chętnych, niż miejsc.
e/s

















