Wraz z wakacyjnym napływem turystów pod Tatry, rośnie liczba wykroczeń drogowych. Zakazy zatrzymywania się, postoju, ruchu czy podwójne linie ciągłe są notorycznie łamane. Nagranie nadesłane do naszej redakcji pokazuje, jak niebezpiecznie robi się na drogach Zakopanego.
Zakopane i okolice w sezonie letnim przeżywają prawdziwe oblężenie. Tysiące turystów przyjeżdżających pod Tatry to również wzmożony ruch samochodowy - niestety, nie zawsze zgodny z przepisami.Jak informuje jeden z naszych czytelników, który przesłał do redakcji nagranie, na wiadukcie w ciągu ulicy Powstańców Śląskich w Zakopanem kierowca BMW z rejestracją z powiatu radziejowskiego (woj. kujawsko-pomorskie) wyprzedził mimo obowiązującej podwójnej linii ciągłej i znaku zakazu wyprzedzania. Ten sam kierowca już wcześniej w trakcie jazdy łamał przepisy wyprzedzając m.in. na przejściu przy Stacji Narciarskiej Polana Szymoszkowa.- To cud, że nikt nie przechodził po przejściu i nie zginął - relacjonuje mężczyzna, który został wyprzedzony. Jak dodaje, kierowca BMW wcześniej również ignorował przepisy.
To nie jest odosobniony przypadek. Jak mówią miejscowi, z roku na rok przybywa kierowców, którzy zachowują się na tatrzańskich drogach tak, jakby przepisy ich nie obowiązywały.
- Zakazy zatrzymywania się i postoju? Nikt się nimi nie przejmuje. Zatrzymywanie się na środku drogi, na skrzyżowaniach, żeby zrobić zdjęcie gór? Normą jest nawet ignorowanie znaku zakazu ruchu - mówią mieszkańcy Zakopanego.
Zgłoszenia dotyczące niebezpiecznych zachowań na drodze można przekazywać policji, także za pomocą nagrań z wideorejestratorów.
e/r/



