W Poroninie doszło do nietypnego incydentu - nowo zamontowany próg zwalniający na ul. Kościuszki zniknął z jezdni zaledwie kilka godzin po montażu. Jak ustaliły władze gminy, demontażu najprawdopodobniej dokonano nocą. Zniknął również znak drogowy, który jednak... następnego dnia ktoś podrzucił w miejsce jego wcześniejszego ustawienia, tyle że uszkodzony.
Wójt gminy Poronin, Anita Żegleń, nie kryje oburzenia całą sytuacją. - To nie jest zabawne, a kosztowne - podkreśla. - Po wielu prośbach mieszkańców zamontowaliśmy próg, aby zwiększyć bezpieczeństwo. Koszt takiego elementu to kilka tysięcy złotych. Sprawę zgłosiliśmy na policję i liczymy, że szybko ustalą, kto i dlaczego go usunął.Według wójt, wewnętrzne ustalenia samorządu wskazują, że w całą sprawę mogą być zamieszane osoby powiązane z turystyką quadową, dla których nowa przeszkoda na drodze mogła okazać się wyjątkowo kłopotliwa. - Komuś bardzo przeszkadza nasza uchwała i zmiany w organizacji ruchu. Dużo już wiemy, ale reszta jest w rękach policji - dodaje.Ulica Kościuszki w Poroninie często pełni funkcję alternatywnego dojazdu do Zakopanego, szczególnie w momentach, gdy Zakopianka jest zakorkowana. Dlatego też gmina zdecydowała się na montaż progów zwalniających, aby ograniczyć prędkość pojazdów i zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców.
- Z pełnym zrozumieniem podeszliśmy do próśb mieszkańców. Chcieliśmy, aby droga była bezpieczna, a tu okazuje się, że jednemu z progów niektórzy młodzi ludzie postanowili wypowiedzieć wojnę - mówi wójt Żegleń. - Mam nadzieję, że sprawa zakończy się zwrotem pieniędzy za montaż i przywróceniem progu na swoje miejsce.
em/r


